Przez moment po prostu gapiła się na Atreusa bez wyrazu, a w końcu przeniosła skupione spojrzenie na rzeźbę. Wyglądała jak żywa, jak prawdziwie makabryczne dzieło sztuki, które zdecydowanie było magiczne. Została już dotknięta nożykiem i nic. Atreus próbował zaklęcia i też nic. Coś tu się Victorii nie zgadzało, ale przynajmniej nie mieli tutaj żadnego wybuchu przy jednej ani drugiej próbie, tylko co na brodę Merlina ten posąg robił w środku lasu?
– Może być też tak, że zaklęcie było za słabe – stwierdziła, patrząc na Atreusa tylko przelotnie. Nie była pewna jak dobry był w dziedzinie rozpraszania magii, o sobie mogła powiedzieć, że jest bardzo dobra, jako że poświęciła temu spory kawałek życia. – Ale na rzeźbiarstwie się nie znam wcale, na zaklinaniu rzeczy też nie – wiedziała jak łączyć składniki o magicznym potencjale w różnych kombinacjach by powstały magiczne mikstury, ale nie jak zakląć przedmioty. – Może… powinniśmy ją stąd nie wiem, przesunąć? Zabrać? Jeśli jest to jakiś groźny przedmiot, w co szczerze wątpię na tym etapie, to chyba nie powinna stać tu, gdzie mogą się na nią natknąć… no nawet mugole prawdę mówiąc – skrzywiła się przy tym lekko. – Ciągle nie rozumiem co ona robi w środku lasu i po co ktokolwiek chciałby stworzyć tak przerażoną rzeźbę, która krwawi. Może powinniśmy sprawdzić, czy nie było niedawno jakiejś wystawy? Nikt nie zgłaszał kradzieży rzeźby? Eech – Victoria podrapała się po skroni. – Ktokolwiek zgłosił to do nas, mam wrażenie, że zataił pewne szczegóły – powiedziała jeszcze, mając na myśli rzecz jasna właśnie to, że obiekt zdecydowanie tchnął magią, a w zgłoszeniu brakowało wielu szczegółów i powodów, dla których to oni wyszli w teren.