Heather wierzyła w to, że uda im się znaleźć źródło problemów na tych mokradłach. W końcu pojawili się z nią tutaj naprawdę doświadczeni czarodzieje, spoglądała na nich z podziwem, jak będzie duża chciałaby być do nich podobna.
Wood przyglądała się bardzo dokładnie otoczeniu. W końcu miała szukać jakichś znaków, także wykonywała to polecenie bardzo pilnie. Udało jej się zauważyć bąbelki na powirzchni mokradeł, obserwowała przy tym różdżkę, lumos gasło, kiedy się one pojawiały, to musiało być powiązane. Heather powiedziała o tym, co zauważyła Brennie, wypadało się bowiem podzielić tym, co udało jej się zauważyć. Informacje dotarły również do pozostałej dwójki czarodziejów.
- Bulgocze tak, jakby się wszystko pod spodem gotowało.- Pozwoliła sobie na komentarz dotyczący swojego znaleziska.
Szli dalej w kierunku sadzawki. Wood nie była specjalistą, nie znała się na procesach geologicznych, nie miała zielonego pojęcia dlaczego te mokradła w niektórych miejscach pulsowały. Może powinni to skonsultować z kimś, kto znał się na geologii?
Szła jednak nadal przed siebie, może znajdą coś, co da im odpowiedź na temat tego, dlaczego mokradła zachowywały się w ten, a nie w inny sposób. Trochę nie podobało jej się to, że magia tutaj nie działała. W końcu będzie musiała się jakoś obronić, Brenna miała chociaż kij, a ona? Ona nie miała nic. Nie wzięła ze sobą nawet miotły, której nigdy nie zostawiała, gdy czarowanie nie wychodziło to zawsze mogła kogoś pizgnąć trzonkiem, ciekawe, czy gdyby spróbowała ją wezwać to by się tu pojawiła, chociaż magia niby tu nie działała, więc może i jej miotła nie dałaby rady do niej dolecieć. Ciekawiło ją również, co by się stało, gdyby się zdenerwowała, czy jej klątwa mogła się aktywować w tym miejscu, czy raczej nie? Jak na razie była całkiem spokojna, także nawet nie miała możliwości, aby zobaczyć, co się wydarzy, też wolałaby, aby większość osób nie wiedziała o jej przypadłości, a poza Brenną która znała jej sekret, były tu jeszcze dwie osoby, które znała raczej średnio.
Z rozmyślań wyrwała ją soczysta kurwa Patricka. Podniosła wzrok, żeby zobaczyć, co spowodowało jego zdenerwowanie. - OJA CIE PIERDOLE- Dostrzegła w oddali dwie wysmarowane szlamem istoty, nie wyglądały jakby chciały ich przywitać tutaj herbatką, wręcz przeciwnie. Cameron i Charlie mi nie uwierzą, jak im opowiem. Oczywiście musiała pomyśleć o tym, że trzeba będzie opowiedzieć wszystko przyjaciołom.
Podniosła do góry rękę i bez mniejszego problemu złapała plecak, który rzucił jej Patrick. Lina. Powinna ją pewnie wyciągnąć, wsadziła więc rękę do środka i wymacała linę.
- Mogę zrobić za przynętę.- Odparła kiedy cofała się do miejsca, gdzie była magia. - Bardzo szybko biegam, a oni nie wyglądają na specjalnie sprawnych fizycznie.- Zaproponowała. - Wiecie podbiegnę do nich, powyzywam, sprowokuje, rach ciach ruszą za mną, wy przygotujecie linę, oni się o nią potkną i wpadną do dziury.- Plan wydawał się jej być całkiem prosty, nie wiedziała tylko, czy inni będą mieli podobne zdanie.