06.03.2023, 12:40 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.03.2023, 12:47 przez Cathal Shafiq.)
Starcie ze skrzatem nie było łatwe, zważywszy na to, że te władały dość potężną magią. Shafiq raczej nie zdołałby pozbyć się takiego ot jednym machnięciem różdżki. Ale też było więcej niż pewne, że sam biedny skrzat nie da rady ot tak poradzić sobie z Cathalem. Ucierpieli by więc zapewne oboje, a w dodatku dom Lety mógłby przy okazji zostać obrócony w ruinę.
Na całe szczęście, ta ostatecznie po prostu otworzyła drzwi.
- Ten pierwszy nigdy nie był zainteresowany, ta druga nie żyje - odparował Cathal, gdy drzwi się otworzyły i na progu stanęła Crouch. Choć oczywiście wiedział, że to nie tę matkę kobieta ma na myśli.
Ktoś inny może wykazałby zainteresowanie niezwiązanym szlafrokiem. Spojrzenie Shafiqa od razu jednak skierowało się w zupełnie inne miejsce: mianowicie ku gardłu. I świeże siniaki, które pojawiły się na skórze, dały mu część odpowiedzi, których szukał, i w pogoni za którymi poderwał się z łóżka, by dotrzeć do Londynu o barbarzyńsko wczesnej porze. Nie, to nie był tylko wytwór jego wyobraźni, nie śnił ot przedziwnego snu po tym, jak wstrząsnął nim koszmar Ulyssesa i późniejsza rozmowa z Rookwoodem. Leta żyła, nie wyglądała na poważnie ranną, ale podobnie jak Ulysses, nosiła pamiątki po starciu z człowiekiem ze snów. Cathal nie wiedział jeszcze, czy to przypadek, że zostały zaatakowane dwie znane mu osoby, ale jedno było pewne. Po Londynie grasował ktoś, kto potrafił mieszać w cudzych snach.
Morderca.
Cathal był niemal pewien, że musiał zaatakować kogoś już wcześniej. Działał zbyt pewnie, zbyt zdecydowanie, jak na pierwszy raz. Oto seryjny, nieuchwytny zabójca, działający w cudzych snach…
- Ciemne włosy, krępy, krzaczaste brwi, blady… Znasz tego mężczyznę? Widziałaś go kiedyś? – spytał, przestępując próg. Znalazł się tu w końcu po to, by owszem, sprawdzić, czy Crouch przeżyła te sny, ale przede wszystkim z nadzieją na znalezienie jakichś wskazówek. Bo jeżeli morderca nie wybierał ofiar całkowicie przypadkowo, może go znała albo przynajmniej ten ją obserwował. I przy okazji potwierdził podejrzenia Alethei. Tak, był obecny w snach i doskonale pamiętał, kto próbował ją tam zabić. Jak mógłby zapomnieć? Sam usiłował zamordować tego mężczyznę już sześć razy. Sześć razy! Bezskutecznie!
Było tylko jedno wyjście.
Musiał spróbować po raz siódmy, tym razem w rzeczywistości.
Na całe szczęście, ta ostatecznie po prostu otworzyła drzwi.
- Ten pierwszy nigdy nie był zainteresowany, ta druga nie żyje - odparował Cathal, gdy drzwi się otworzyły i na progu stanęła Crouch. Choć oczywiście wiedział, że to nie tę matkę kobieta ma na myśli.
Ktoś inny może wykazałby zainteresowanie niezwiązanym szlafrokiem. Spojrzenie Shafiqa od razu jednak skierowało się w zupełnie inne miejsce: mianowicie ku gardłu. I świeże siniaki, które pojawiły się na skórze, dały mu część odpowiedzi, których szukał, i w pogoni za którymi poderwał się z łóżka, by dotrzeć do Londynu o barbarzyńsko wczesnej porze. Nie, to nie był tylko wytwór jego wyobraźni, nie śnił ot przedziwnego snu po tym, jak wstrząsnął nim koszmar Ulyssesa i późniejsza rozmowa z Rookwoodem. Leta żyła, nie wyglądała na poważnie ranną, ale podobnie jak Ulysses, nosiła pamiątki po starciu z człowiekiem ze snów. Cathal nie wiedział jeszcze, czy to przypadek, że zostały zaatakowane dwie znane mu osoby, ale jedno było pewne. Po Londynie grasował ktoś, kto potrafił mieszać w cudzych snach.
Morderca.
Cathal był niemal pewien, że musiał zaatakować kogoś już wcześniej. Działał zbyt pewnie, zbyt zdecydowanie, jak na pierwszy raz. Oto seryjny, nieuchwytny zabójca, działający w cudzych snach…
- Ciemne włosy, krępy, krzaczaste brwi, blady… Znasz tego mężczyznę? Widziałaś go kiedyś? – spytał, przestępując próg. Znalazł się tu w końcu po to, by owszem, sprawdzić, czy Crouch przeżyła te sny, ale przede wszystkim z nadzieją na znalezienie jakichś wskazówek. Bo jeżeli morderca nie wybierał ofiar całkowicie przypadkowo, może go znała albo przynajmniej ten ją obserwował. I przy okazji potwierdził podejrzenia Alethei. Tak, był obecny w snach i doskonale pamiętał, kto próbował ją tam zabić. Jak mógłby zapomnieć? Sam usiłował zamordować tego mężczyznę już sześć razy. Sześć razy! Bezskutecznie!
Było tylko jedno wyjście.
Musiał spróbować po raz siódmy, tym razem w rzeczywistości.