16.01.2026, 20:07 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 16.01.2026, 20:13 przez Astoria Avery.)
Siedziała na zimnej posadzce z plecami opartymi o rząd umywalek, kolana miała podciągnięte niemal pod brodę, a pamiętnik rozłożony na udach. Pisała szybko z siłą, która zdradzała, jak bardzo każde słowo było jej potrzebne. Pióro skrobało po papierze nerwowo, raz po raz chlapiąc atramentem, zostawiając kleksy tam, gdzie ręka zadrżała mocniej. Litery były nierówne, pochyłe, bardziej wykrzyczane niż zapisane - jakby kartki miały przyjąć na siebie wszystko to, czego ona nie była w stanie unieść. Gdzieś w tle rozbrzmiewał cichy, urywany dźwięk. Jakby ktoś oddychał z trudem. Jakby ktoś... łkał? Astoria zarejestrowała go jedynie na poziomie podświadomości. Łazienka Jęczącej Marty zawsze była pełna dziwnych odgłosów - kapania wody, jęków starych rur, przeciągłego echa, które potrafiło brzmieć jak czyjś szept. Nie podniosła głowy. Nie wsłuchała się. Była zbyt zajęta własnymi nerwami, pieczeniem za oczami, poczuciem, że świat właśnie postanowił się z niej zakpić. Pióro sunęło dalej, zostawiając kolejne zdania pełne dramatyzmu, typowo czternastoletniej rozpaczy.
A potem łazienkę przeciął krzyk. Głośny, przenikliwy, absolutnie niepasujący do żadnej logicznej kategorii dźwięków, jakie mogły się tu pojawić. Ktoś sra na klapę? Zesztywniała. Pióro zatrzymało się w pół ruchu, a kropla atramentu spadła na stronę, rozlewając się w czarną plamę. Serce podskoczyło jej do gardła. Przez krótką, dezorientującą chwilę była przekonana, że źle usłyszała. Że to zmęczenie. Nerwy. Może ktoś wpadł do łazienki i... nie, to było zbyt absurdalne nawet jak na jej stan. Powoli, jakby w obawie, że gwałtowny ruch rozbije ten moment na kawałki, uniosła głowę. Drzwi jednej z kabin otworzyły się z impetem. Najpierw zobaczyła Primrose Lestrange, wylatującą niemal na umywalki, z twarzą mokrą od łez, włosami w nieładzie, spojrzeniem szerokim i przerażonym. Wyglądała, jakby właśnie uciekła przed czymś, czego nie da się opisać słowami. Jej buty poślizgnęły się na mokrych kafelkach, ramiona drżały, a oddech rwał się w niekontrolowanych szlochach. A zaraz za nią...
- Prim? - zapiszczała zdezorientowana, a zaraz potem dostała papierem toaletowym w głowę. Dziennik wypadł jej z rąk. Uderzył o posadzkę głuchym dźwiękiem, rozkładając się na oścież, jakby sam chciał uciec od treści, które w nim zapisano. Pióro potoczyło się kilka centymetrów dalej, zostawiając za sobą cienką smugę atramentu na kafelkach.
- Co tu się dzieje! - patrzyła na ducha, który wyleciał z kabiny. - M-marta?
Jej brwi ściągnęły się mimowolnie, gdy spojrzenie przesunęło się z Marty na Primrose, jakby próbowała znaleźć na niej jakiekolwiek dowody winy. W Hogwarcie krążyły różne plotki, ale pierwszy raz widziała na oczy Jęczącą Martę. Widocznie nie bez powodu ostrzegano, by nie wchodzić do tej łazienki.
- Co jej zarobiłaś? - zapytała, próbując uchylić się przed kolejnym pociskiem z papieru toaletowego. Duch dalej wrzeszczał coś o klapie, ale ciężko było uwierzyć, że dziewczyna dopuściła się czynu, o który oskarżała ją Marta. - Przestań! - krzyknęła, gdy rolka papieru znów ją trafiła. Może duch oczekiwał przeprosin? Wyglądała na zdenerwowaną, ale kto wie, ile lat spędziła samotnie w łazience?