17.01.2026, 10:34 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.01.2026, 10:35 przez Christopher Rosier.)
Christopher nie nawykł do analizowania nadmiernie czegokolwiek, chyba że chodziło o kolejność modelek na pokazie albo dobór dodatków do sukni. Poza pracą żył raczej chwilą i kierował się bardziej instynktem czy zachciankami niż chłodną kalkulacją, na co – jak mógł się domyśleć – Victoria przez większość życia przynajmniej nie mogła sobie pozwolić. Nie zastanawiał się więc przesadnie nad tym, czego chce i co będzie dalej, w myśl hasła carpe noctem zamierzając cieszyć się tą nocą, choć i miał i tę odrobinę przyzwoitości, i dość szacunku do Victorii, by starać się, aby nie poczuła się niekomfortowo. Pewnie nie sięgnąłby do jej włosów sam z siebie, ale elf stworzył ku temu wręcz idealną okazję.
Kiwnął głową z powagą, gdy oświadczyła, że nie widuje aniołów i nie ma ataków agresji, choć jego wyraz twarzy złagodniał nieco, gdy wspomniała o tym, że wycieczka za zasłonę mogła odcisnąć jakieś piętno. Z pewną premedytacją po Beltane rzucił się w wir pracy, zamykając oczy i uszy na to, co działo się w Anglii, i dopiero Spalona Noc udowodniła mu, że takie odcięcie się nie jest możliwe. I jak w myślach przeklinał śmierciożerców za stan swojego mieszkania, tak teraz pomyślał że nie lubi Voldemorta i za te przełamywania granic między światami i wciągania Victorii w jakieś dziwne wycieczki.
– Myślę, że póki nie jest to regularne, to nic zaskakującego, bo okazjonalne zaniki pamięci zdarzają się większości ludzi… zwykle gdy nadużyją ognistej whiskey, ale wizyta w zaświatach i powrót do świata żywych brzmią jak jeszcze lepsze usprawiedliwienie – powiedział. – Podobno po Spalonej Nocy niektórzy też miewali takie problemy, ale trudno się dziwić, patrząc po tym, jak przeklęli budynek, w którym mieszkam…
Jedna z ich pracownic choćby, niestety, nie nadawała się do pracy, i Christopher nie był pewny, czy to trauma wywołana tym, że dziewczyna omal nie zginęła, czy halucynacje przywołała jakaś klątwa. W tej chwili był gotów uwierzyć już w niemal wszystko.
– Widzisz? To najważniejsze i w takim razie nie myślę, że jesteś szalona – roześmiał się na te zapewnienia o wykręcenie z żenady. – Teraz ta historia zdaje mi się zabawna, ale wtedy nie było mi do śmiechu. Przekupiła pracownicę, by ukryła suknię, a chociaż to może brzmieć jak banał… chodziło o suknię ślubną dla najbogatszej klientki, jaką kiedykolwiek miałem, niecałe trzy dni przed weselem – wyjaśnił, na razie po krótce. Dziedziczka bogatego, włoskiego rodu, wypieszczone dziecko arystokracji, poślubiająca też całkiem majętnego dziedzica Selwynów. Pomijając ogromną stratę materialną, byłby to cios w reputację Domu Mody, a karierę Rosiera mógł zniszczyć.
Ujął dłoń Victorii, drugą rękę układając na jej talii, przyjmując postawę właściwą do tańca.
– Powiedziałbym że widownia mi nie przeszkadza, ale skoro rzucasz takie wyzwanie, faktycznie możemy zacząć już teraz – oświadczył z błyskiem w oko, bo faktycznie potraktował to jako wyzwanie, i lepiej żeby Victoria tego wieczora wybrała bardzo wygodne buty, bo nie zamierzał szybko wypuścić jej z ramion. A że sam się mógł trochę zmęczyć po tej chorobie płuc ze Spalonej Nocy? Co tam, jutro odpocznie, a uzdrowiciele zalecali mu regularnie ćwiczenia...
Kiwnął głową z powagą, gdy oświadczyła, że nie widuje aniołów i nie ma ataków agresji, choć jego wyraz twarzy złagodniał nieco, gdy wspomniała o tym, że wycieczka za zasłonę mogła odcisnąć jakieś piętno. Z pewną premedytacją po Beltane rzucił się w wir pracy, zamykając oczy i uszy na to, co działo się w Anglii, i dopiero Spalona Noc udowodniła mu, że takie odcięcie się nie jest możliwe. I jak w myślach przeklinał śmierciożerców za stan swojego mieszkania, tak teraz pomyślał że nie lubi Voldemorta i za te przełamywania granic między światami i wciągania Victorii w jakieś dziwne wycieczki.
– Myślę, że póki nie jest to regularne, to nic zaskakującego, bo okazjonalne zaniki pamięci zdarzają się większości ludzi… zwykle gdy nadużyją ognistej whiskey, ale wizyta w zaświatach i powrót do świata żywych brzmią jak jeszcze lepsze usprawiedliwienie – powiedział. – Podobno po Spalonej Nocy niektórzy też miewali takie problemy, ale trudno się dziwić, patrząc po tym, jak przeklęli budynek, w którym mieszkam…
Jedna z ich pracownic choćby, niestety, nie nadawała się do pracy, i Christopher nie był pewny, czy to trauma wywołana tym, że dziewczyna omal nie zginęła, czy halucynacje przywołała jakaś klątwa. W tej chwili był gotów uwierzyć już w niemal wszystko.
– Widzisz? To najważniejsze i w takim razie nie myślę, że jesteś szalona – roześmiał się na te zapewnienia o wykręcenie z żenady. – Teraz ta historia zdaje mi się zabawna, ale wtedy nie było mi do śmiechu. Przekupiła pracownicę, by ukryła suknię, a chociaż to może brzmieć jak banał… chodziło o suknię ślubną dla najbogatszej klientki, jaką kiedykolwiek miałem, niecałe trzy dni przed weselem – wyjaśnił, na razie po krótce. Dziedziczka bogatego, włoskiego rodu, wypieszczone dziecko arystokracji, poślubiająca też całkiem majętnego dziedzica Selwynów. Pomijając ogromną stratę materialną, byłby to cios w reputację Domu Mody, a karierę Rosiera mógł zniszczyć.
Ujął dłoń Victorii, drugą rękę układając na jej talii, przyjmując postawę właściwą do tańca.
– Powiedziałbym że widownia mi nie przeszkadza, ale skoro rzucasz takie wyzwanie, faktycznie możemy zacząć już teraz – oświadczył z błyskiem w oko, bo faktycznie potraktował to jako wyzwanie, i lepiej żeby Victoria tego wieczora wybrała bardzo wygodne buty, bo nie zamierzał szybko wypuścić jej z ramion. A że sam się mógł trochę zmęczyć po tej chorobie płuc ze Spalonej Nocy? Co tam, jutro odpocznie, a uzdrowiciele zalecali mu regularnie ćwiczenia...