• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Wyspy Brytyjskie Walia Snowdonia [23.09.72, Snowdonia] Millie & Basilius

[23.09.72, Snowdonia] Millie & Basilius
Czarodziej
*sigh*
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Uzdrowiciel
Szczupły i dość wysoki (183 cm) mężczyzna o czarnych lokach i brązowych oczach. Często wydaje się być blady i zmęczony, a jego dłonie są niemal zawsze zimne. Na codzień stara się ubierać w miarę elegancko.

Basilius Prewett
#5
18.01.2026, 00:42  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.01.2026, 02:03 przez Basilius Prewett.)  

Basilius był pod całkiem dużym wrażeniem samego siebie, kiedy Millie powiedziała mu tak wprost że po Windermere płakała, że nikt nie zauważy jeśli umrze, a on nawet się nie potknął. To nie było jednak tak, że nie zrobił czegoś, co i tak można było uznać za nieco nieprzemyślaną reakcję, bo z jego ust szybko wymknęły się następujące słowa:
– Ja bym się przejął – powiedział, a potem w obawie, że wprowadzi dziwną atmosferę dodał szybko. – Wiele osób by się przejęło. Na przykład Thomas. I Peregrinus. I każdy inny kto cię zna. Pamiętasz swoje urodziny? Każdy kto tam był na pewno by się przejął. – Najchętniej uciekłby teraz wzrokiem, aby ukryć zakłopotanie, ale dzielnie nie unikał jej spojrzenia, tak aby wiedziała, że wszystko to mówił jak najbardziej szczerze. – W każdym razie rzeczywiście było tam trochę... Pojebanie. – Chyba nie było lepszego słowa, które mógłby w tym momencie użyć. – Nigdy nie zrozumiem czemu tak się nie lubicie z Atreusem i... Czekaj? Co? Nauki przed... – W tym momencie stopa Millie trafiła na jego stopęm – Auł. Żyję. Nie martw się. Nauki przedmałżeńskie?

Przyglądała mu się przez chwilę i w tym momencie naszła go bardzo silna potrzeba powiedzenia jej, że wyglądała naprawdę ładnie, ale zanim był w stanie to zrobić, nagle zaczęli rozmawiać o animagach i chyba powoli zaczynał gubić się w tej rozmowie. I gdyby tańczył właśnie z kimkolwiek innym zapewne wymówiłby się zmęczeniem, które jeszcze mu tak nie doskwierało i usiadłby chociaż na chwilę, aby ułożyć sobie to wszystko w głowie, ale... Nie chciał okłamywać Millie, nawet w tak prozaiczny sposób, jak ten. Czy powinien w ogóle powiedzieć jej w końcu co się z nim działo i czemu teoretycznie mogła mu znowu lecieć krew z nosa? Tak, powinien. Zdecydowanie powinien. Myślał już o tym od jakiegoś czasu i nawet kilka razy zbierał się w sobie na odwagę... A potem przypominał sobie jej płacz przy ostatnim krwotoku, jej słowa i prośby, aby na pewno nie umierał i po prostu nie potrafił tego zrobić.

Szybko więc odrzucił tę myśl i zamiast tego zaśmiał się szczerze, słysząc jej cudowny pomysł na wykorzystanie animagii i jej śladem spojrzał w niebo, szukając tam czegokolwiek co mógłby jej pokazać.
– Hm... Trochę za wcześnie aby znaleźć Barana. Jest ogólnie dość słabo widoczny, alennajlepsze szanse są na to od listopada — mruknął, a jego oczy odruchowo zaczęły szukać największej gwiazdy na niebie, aby móc zatrzymać na czymś spojrzenie. Uśmiechnął się wreszcie gdy ją znalazł, ale ostatecznie nie o niej wspomniał, bo... Bo chociaż znał się dobrze na przyrodzie to jednak skupiał się na jej innych aspektach, niż astrologia i możliwe, że w informacjach, które znał nie znalazło się miejsce dla nazwy największej z gwiazd
– Ale hej. Tam jest Wielki Wóz. Widzisz? I hah... – Ponownie spojrzał na Millie tym razem naprawdę zdziwiony, bo rzeczywiście była pełnia. – Tak, to... Dziwne. I to jeszcze wesele w pełnię przy lesie. Kurwa. Komuś może coś się stać.

I rzeczywiście chwilę później komuś coś się stało, bo przez pytanie o wesele nadepnął Millie na stopę i możliwe, że w przeciwieństwie do niej nieco się zaczerwienił.
– Przepraszam. Ogier... – Wydusił z siebie w końcu, zupełnie jak to nie on. – To znaczy. Tak. Koń brzmi miło, ale chyba wolałbym sam nie wiem. Jakieś mniejsze zwierze, jak... Icarus. To znaczy nie, nie że Icarus jest zwierzęciem. Widzę Icarusa. Z Moną. Nieważne. Koń jednak brzmi dobrze.
W końcu nawet jeśli obecnie nie spędzał wsród nich tak wiele czasu, konie, a wszczególności abraksany, były ważną częścią jego rodziny i możliwe nawet, że w dzieciństwie rozpatrywał przez krótką chwilę zostanie magizoologiem. Jednocześnie nie był jednak całkowicie pewny, czy chciałby się zmieniać w konia, może raczej kota, albo psa? Jednak w jego odpowiedź absolutnie nie chodziło o to, aby powiedzieć prawdę, a aby Bardzo Szybko Zmienić Temat.
Ślub... Heh...
Prawdę mówiąc nie zakładał, że kiedykolwiek weźmie ślub, a przynajmniej nie był to aspekt jego życia, o którym myślał często. Tylko, że... Na pewien dziwny sposób był już zaręczony. Poniekąd. Nic nie było pewne. Millie zawsze mogła przecież poślubić Thomasa, ale skłamałby gdyby powiedział, że ta myśl wywoływała w nim dziwne uczucie, nie ważne o kim z tej dwójki by nie pomyślał.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Basilius Prewett (1548), Millie Moody (1702)




Wiadomości w tym wątku
[23.09.72, Snowdonia] Millie & Basilius - przez Basilius Prewett - 19.12.2025, 00:52
RE: [23.09.72, Snowdonia] Millie & Basilius - przez Millie Moody - 19.12.2025, 16:18
RE: [23.09.72, Snowdonia] Millie & Basilius - przez Basilius Prewett - 22.12.2025, 23:53
RE: [23.09.72, Snowdonia] Millie & Basilius - przez Millie Moody - 14.01.2026, 15:59
RE: [23.09.72, Snowdonia] Millie & Basilius - przez Basilius Prewett - 18.01.2026, 00:42
RE: [23.09.72, Snowdonia] Millie & Basilius - przez Millie Moody - 19.01.2026, 17:23

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa