18.01.2026, 19:24 ✶
Notatka na później: jeśli przyjdzie co do czego, to chyba najlepiej będzie po prostu wywalić wszystko z piwnicy i spalić, a potem zasypać niższe kondygnacje budowli, pomyślał Erik, zamykając ich trzyosobowy pochód, który przemierzał zamkowe podziemia w poszukiwaniu odpowiedniego przejścia. Unoszący się w powietrzu zapach stęchlizny i wilgoci nie napawał go wielkimi nadziejami; większość mebli znajdujących się w tym miejscu raczej nie nadawało się do użytku. A to z kolei poddawało w wątpliwości stan wyposażenia laboratorium i tego, co mogło kryć się jeszcze głębiej pod wiekowym zamczyskiem. Czy jeśli to tutaj leżał klucz do pozbycia się kwintoped z wyspy, to będzie w ogóle zdatny do użytku po takim czasie?
— … Postarajmy się patrzeć pod nogi? — podsunął miękkim głosem Erik, rozglądając się nieufnie na boki, aby koniec końców opuścić wzrok na podłogę. — Nie wiemy na dobrą sprawę, co robili w tych podziemiach, kiedy zamek jeszcze w pełni funkcjonował. Możliwe, że zadbali o jakieś środki bezpieczeństwa. Niektóre pułapki dalej mogą działać. Albo coś mogło rozpaść się na tyle, aby stanowić faktyczne zagrożenie.
Longbottom puścił resztę grupy przodem, skupiając się tym razem na ubezpieczaniu tyłów. Jego wzrok raz po raz strzelał na boki; po tym, jak natknął się na jedno z tych stworzeń, podczas zwiadu z Heather wolał dmuchać na zimne. A skoro schodzili coraz głębiej i głębiej... Tym większa była szansa na to, że mogli natknąć się w jakimś bocznym pomieszczeniu na tunel wykopany przez kwintopedy. Ich tajne przejście, które mogło się okazać ich najgorszym przekleństwem. Czy one w ogóle są na tyle inteligentne, aby skoordynować atak z dwóch różnych stron?, zachodził w głowę Erik, wodząc wzrokiem po ścianach. Czy część stada mogła zaatakować od frontu zamku, podczas gdy inne osobniki skupiłyby się na ataku z podziemi? Mężczyzna wypuścił głośno powietrze z ust. Miał szczerą nadzieję, że nie będzie im się dane o tym przekonać.
— … Postarajmy się patrzeć pod nogi? — podsunął miękkim głosem Erik, rozglądając się nieufnie na boki, aby koniec końców opuścić wzrok na podłogę. — Nie wiemy na dobrą sprawę, co robili w tych podziemiach, kiedy zamek jeszcze w pełni funkcjonował. Możliwe, że zadbali o jakieś środki bezpieczeństwa. Niektóre pułapki dalej mogą działać. Albo coś mogło rozpaść się na tyle, aby stanowić faktyczne zagrożenie.
Longbottom puścił resztę grupy przodem, skupiając się tym razem na ubezpieczaniu tyłów. Jego wzrok raz po raz strzelał na boki; po tym, jak natknął się na jedno z tych stworzeń, podczas zwiadu z Heather wolał dmuchać na zimne. A skoro schodzili coraz głębiej i głębiej... Tym większa była szansa na to, że mogli natknąć się w jakimś bocznym pomieszczeniu na tunel wykopany przez kwintopedy. Ich tajne przejście, które mogło się okazać ich najgorszym przekleństwem. Czy one w ogóle są na tyle inteligentne, aby skoordynować atak z dwóch różnych stron?, zachodził w głowę Erik, wodząc wzrokiem po ścianach. Czy część stada mogła zaatakować od frontu zamku, podczas gdy inne osobniki skupiłyby się na ataku z podziemi? Mężczyzna wypuścił głośno powietrze z ust. Miał szczerą nadzieję, że nie będzie im się dane o tym przekonać.
(Percepcja) Rozglądam się po pomieszczeniu x1
Rzut Z 1d100 - 40
Slaby sukces...
Slaby sukces...
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞