18.01.2026, 20:33 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.01.2026, 20:34 przez Hannibal Selwyn.)
Zanim sięgnął po ciasteczko, zerknął jeszcze na Jonathana. Obaj wraz z Anthonym szczęśliwie przeszli na zrozumiały dla niego język i może francuski faktycznie był dobrym wyborem, kiedy omawiało się kwestie czarodziejskich potrzeb mieszkaniowych przy mugolu. Ignorując badawcze, a całkiem nieświadome omawianych kwestii spojrzenia mugoli, poczęstował się słodyczem.
- Kominek mam na Horyzontalnej... oczywiście jak już odgruzują sieć i jak pozbędę się tego gówna, co tam mam. Myślicie, że nasi fachowcy nie dadzą rady go założyć i tu? - Hannibal zaakcentował słowo nasi i postukał palcem w jedno ze zdjęć, przedstawiające salon z odpowiednio dużą i odpowiednio pustą ścianą - Ale masz rację co do ewakuacji... teleportacja może być jedyną opcją.
Oczyma duszy już widział pokój, który mógłby przerobić na domowe studio taneczne, coś, czego brakowało mu w jego kamienicy. Pokój gościnny z własną łazienką i... może udałoby mu się kupić jedno z tych wielkich, okrągłych łóżek?...
Kiwnął głową na informację, że pożary nie dotknęły akurat tego osiedla, choć wiedział to doskonale ze swojej poprzedniej wizyty.
- Oczywiście, że cię zaproszę... a nawet was obu - mrugnął do Anthony'ego, na moment zapominając o bólu głowy - Będę potrzebował wygłuszenia, przynajmniej w jednym pokoju, żebym mógł muzykę puszczać. Jakie jeszcze zabezpieczenia byście mi doradzili? -
Odwrócił się z powrotem do agenta nieruchomości.
- Combien? - powtórzył pytanie z kamienną twarzą. Efekt zepsuło nieco to, że napotkawszy jego skołowane spojrzenie, musiał odchrząknąć i poprawić się - Ile?
Mugol wykrztusił wreszcie cenę i Hannibal zorientował się, że niepotrzebnie taszczyli tę całą gotówkę przez pół miasta, bo wystarczyłaby mniej, niż połowa tej kwoty. Westchnął, przewrócił oczami i zabębnił palcami po walizce stojącej koło niego na podłodze.
- Podwoję tę kwotę - powiedział, jakby chodziło o kupno croissanta i kawy, a nie mieszkania - A potem... kawa i croissanty brzmią idealnie - łaskawie pochwalił pomysł Anthony'ego.
I koniecznie coś przeciwbólowego, pomyślał.
- Kominek mam na Horyzontalnej... oczywiście jak już odgruzują sieć i jak pozbędę się tego gówna, co tam mam. Myślicie, że nasi fachowcy nie dadzą rady go założyć i tu? - Hannibal zaakcentował słowo nasi i postukał palcem w jedno ze zdjęć, przedstawiające salon z odpowiednio dużą i odpowiednio pustą ścianą - Ale masz rację co do ewakuacji... teleportacja może być jedyną opcją.
Oczyma duszy już widział pokój, który mógłby przerobić na domowe studio taneczne, coś, czego brakowało mu w jego kamienicy. Pokój gościnny z własną łazienką i... może udałoby mu się kupić jedno z tych wielkich, okrągłych łóżek?...
Kiwnął głową na informację, że pożary nie dotknęły akurat tego osiedla, choć wiedział to doskonale ze swojej poprzedniej wizyty.
- Oczywiście, że cię zaproszę... a nawet was obu - mrugnął do Anthony'ego, na moment zapominając o bólu głowy - Będę potrzebował wygłuszenia, przynajmniej w jednym pokoju, żebym mógł muzykę puszczać. Jakie jeszcze zabezpieczenia byście mi doradzili? -
Odwrócił się z powrotem do agenta nieruchomości.
- Combien? - powtórzył pytanie z kamienną twarzą. Efekt zepsuło nieco to, że napotkawszy jego skołowane spojrzenie, musiał odchrząknąć i poprawić się - Ile?
Mugol wykrztusił wreszcie cenę i Hannibal zorientował się, że niepotrzebnie taszczyli tę całą gotówkę przez pół miasta, bo wystarczyłaby mniej, niż połowa tej kwoty. Westchnął, przewrócił oczami i zabębnił palcami po walizce stojącej koło niego na podłodze.
- Podwoję tę kwotę - powiedział, jakby chodziło o kupno croissanta i kawy, a nie mieszkania - A potem... kawa i croissanty brzmią idealnie - łaskawie pochwalił pomysł Anthony'ego.
I koniecznie coś przeciwbólowego, pomyślał.