18.01.2026, 21:12 ✶
Gdyby chociaż Alexander potrafił powróżyć numery na loterię to byłby jakoś przydatny, a tak? No cóż, musieli z niego zrobić głowę rodu, aby jakkolwiek czuł się przydatny, bo z jego umiejętnościami spektrum to wszelkie ścieżki kariery były mocno ograniczone. Prawdę mówiąc to przykro było patrzeć na tak młodego człowieka, który marnował swoje życie na wróżenie z fusów, patrzenie w gwiazdy i liczenie kart - czy jakie tam mieli metody na "odgadywanie" przyszłości.
- Pierdolę gdzieś jeździć. Jeszcze się zmęczę i nie wiem, spotkam jakichś przykrych ludzi... Będe musiał się wtedy z nimi zadawać - odchrząknął - Piwa mogę się napić tutaj, kiełbaski to mi może Francis przygotować. Nie potrzebuję biegać w dziczy jak jakaś patologiczna nastolatka - stwierdził, wzruszając ramionami. W sumie to nie wiedział co teraz robiły nastolatki. Za jego czasów to paliło się nielegalne szlugi na terenie Hogwartu i próbowało się jakoś połączyć koniec z końcem - oczywiście w rozumieniu wszelkich uwag i niedostatecznie dobrych ocen.
- Spoko, możesz wyzywać. Mi tam obojętne, bo w sumie to nie mam już czternastu lat aby się na coś takiego obrażać - odparł, również spoglądając na sufit - tak jak zrobiła to Szarlotka. Przecież to nie jest nawet wykończone? Na chuj się tam tyle gapisz. Nie rozumiał. Ale była blondynką, więc miała pełnie praw do tego aby się patrzeć tam gdzie chciała.
Hierarchia była jasno ustalona już lata temu. Blondynki miały taryfę ulgową, Ślizgonki też, a blondynko-Ślizgonki - najpiękniejsze stworzenia na tym świecie.
- Może nie są najostrzejszą kredką w piórniku? - zapytał - Wiesz, coś jak z bumelantami. Niektórzy pewnie mają wyższy poziom inteligencji od temperatury pokojowej, ale zdecydowania większość nie. U tamtych pewnie jest tak samo - skąd Borgin to wiedział? A bo był w szeregach jednej i drugiej organizacji. Jego opinia - stwierdzenie - było oparte na faktach.
- Więc może się rzeczywiście pomylili i wyślą teraz oficjalny list z przeprosinami? Udostępnią skrytkę z odpowiednią ilością szmaliwa na pokrycie kosztów naprawy? - podpuszczał ją, bo nie było nawet takiej możliwoścy aby to się zdarzyło. Śmierciożercy w życiu by jej niczego nie oddali - co najwyżej głowę ukochanego czy coś w tym stylu.
- Srebrzyca? - podprapał się po podbródku, wracając spojrzeniem z sufitu - Hmm... - nic mu to nie mówiło ale przynajmniej mógł robić dobrą minę do złej - No to spróbuję coś wykombinować. Zobaczę co jest pięć - zakomunikował - Ale nic ci obiecać nie mogę, żebyśmy mieli jasność - zaznaczył od razu, bo jeszcze by sobie zrobiła jakąś nadzieję.
- Pierdolę gdzieś jeździć. Jeszcze się zmęczę i nie wiem, spotkam jakichś przykrych ludzi... Będe musiał się wtedy z nimi zadawać - odchrząknął - Piwa mogę się napić tutaj, kiełbaski to mi może Francis przygotować. Nie potrzebuję biegać w dziczy jak jakaś patologiczna nastolatka - stwierdził, wzruszając ramionami. W sumie to nie wiedział co teraz robiły nastolatki. Za jego czasów to paliło się nielegalne szlugi na terenie Hogwartu i próbowało się jakoś połączyć koniec z końcem - oczywiście w rozumieniu wszelkich uwag i niedostatecznie dobrych ocen.
- Spoko, możesz wyzywać. Mi tam obojętne, bo w sumie to nie mam już czternastu lat aby się na coś takiego obrażać - odparł, również spoglądając na sufit - tak jak zrobiła to Szarlotka. Przecież to nie jest nawet wykończone? Na chuj się tam tyle gapisz. Nie rozumiał. Ale była blondynką, więc miała pełnie praw do tego aby się patrzeć tam gdzie chciała.
Hierarchia była jasno ustalona już lata temu. Blondynki miały taryfę ulgową, Ślizgonki też, a blondynko-Ślizgonki - najpiękniejsze stworzenia na tym świecie.
- Może nie są najostrzejszą kredką w piórniku? - zapytał - Wiesz, coś jak z bumelantami. Niektórzy pewnie mają wyższy poziom inteligencji od temperatury pokojowej, ale zdecydowania większość nie. U tamtych pewnie jest tak samo - skąd Borgin to wiedział? A bo był w szeregach jednej i drugiej organizacji. Jego opinia - stwierdzenie - było oparte na faktach.
- Więc może się rzeczywiście pomylili i wyślą teraz oficjalny list z przeprosinami? Udostępnią skrytkę z odpowiednią ilością szmaliwa na pokrycie kosztów naprawy? - podpuszczał ją, bo nie było nawet takiej możliwoścy aby to się zdarzyło. Śmierciożercy w życiu by jej niczego nie oddali - co najwyżej głowę ukochanego czy coś w tym stylu.
- Srebrzyca? - podprapał się po podbródku, wracając spojrzeniem z sufitu - Hmm... - nic mu to nie mówiło ale przynajmniej mógł robić dobrą minę do złej - No to spróbuję coś wykombinować. Zobaczę co jest pięć - zakomunikował - Ale nic ci obiecać nie mogę, żebyśmy mieli jasność - zaznaczył od razu, bo jeszcze by sobie zrobiła jakąś nadzieję.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972