• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 16 Dalej »
[05.12.1970] Pick your poison

[05.12.1970] Pick your poison
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#13
18.01.2026, 22:37  ✶  

Podobno świat dążył do równowagi, do stanu neutralności, więc za jeden zły uczynek, jeden dobry powinien dawać bilans na zero. Kto jednak ważył te przewinienia i uczynki? Kto stawiał je na szali i sprawdzał, w którą stronę bardziej się pochyli? Czy to nie było rolą sędziów? Lecz oni nie mieli władzy nad ludzką duszą… więc bogów? Ale których? Mugolskich? Czy może tych, których wyznawali czarodzieje? Kto miał przywilej do mówienia, że to jest dobre, a to jest złe? Lord Voldemort poniekąd rościł sobie takie prawo… Victoria jednak przychylała się do nieco innej teorii o świecie i jego naturze, a mianowicie, że ten dąży do chaosu, do entropii. Widziała to w kurzu, który osiadał na meblach, w rozkładzie materii organicznej, która umierała, w tym, że rzeka płynęła i nie oczyszczała się sama, czego przykładem była Tamiza, tak zniszczona przez ludzi, że nic w niej nie było w stanie żyć ani rosnąć. Widziała to w filiżance kawy, która z czasem robiła się zimna, a w zaniedbanym ogrodzie pojawiały się chwasty. I dusza ludzka też… raz zepsuta, czy była do naprawienia? Czarnoksiężnik, który opadł za mocno w czerń i nicość nie był w stanie wyczarować patronusa (i Victoria nie wierzyła, że to dlatego, że nagle przeszkadzało im że nekromancja jest zakazana) i nie słyszała jeszcze o przypadku, w którym zdarzył się cud, by taki czarodziej kiedyś cofnął się na tyle, by być w stanie go jednak przywołać.

– Co w tym przerażającego? Nie chciałbyś być zrozumiany? – zapytała i uśmiechnęła się… uprzejmie. Czasami niektórzy nie wiedzieli czego chcą, ale jeszcze nie spotkała nikogo, kto byłby zadowolony z tego, że druga osoba nie rozumie, co się do niej mówi. Victoria była tym typem osoby, która zastanawia się nad wieloma rzeczami, miała więc zdanie na wiele spraw, również takich… egzystencjalnych.

– Nie, ludzie nie dzielą się wyłącznie na owieczki i wilki, a nawet jeśli, to jedynym zajęciem wilków nie jest drapanie, gryzienie i polowanie – czy sprawdzała reakcje na jej komentarze? Nie tak do końca, a przynajmniej nie taki był jej cel, choć oczywiście rejestrowała te reakcje i teraz uniosła wyżej brew, widząc po minie Alexandra, że już zdążył wyrzucić w kąt rozmowę o pracy i teraz po prostu rzucał gadkę na podryw. Pytanie tylko czy działała… po wyrazie twarzy Victorii trudno było to stwierdzić, sama zaś nie uważała się za „łatwą”, a to było pierwsze w ich życiu spotkanie. Biznesowe w dodatku i to w jej własnym, rodzinnym domu.

– To już zależy co masz na myśli przez przyłapanie cię na gorącym uczynku – stwierdziła i poprawiła się na fotelu. – Jeśli chodzi o sprawy zawodowe… to jestem teraz w domu, a nie w pracy – to chyba zamykało temat podpadania brygadzie czy aurorom. – A jeśli chodzi o sprawy inne… to czuj się przyłapany na patrzeniu – a idąc za tokiem jego słów: zamierzał ten występek popełnić znowu, również tak, by zostać na tym przyłapanym. – Jest pewna norma. Jeśli wszyscy są szaleni, to znaczy, że nikt nie jest szalony. A skoro słowo „szalony” funkcjonuje, znaczy, że musi się do czegoś odnosić na zasadzie porównania – mówiła spokojnie, patrząc jak Alexander zbliża się do niej, krok za krokiem. – Może dobrze się ukrywam – podsunęła mu, ale fakt, samą siebie również nie uważała za wariatkę, a za osobę trzeźwo myślącą, trudną do omamienia. – Po prostu odpowiadam na to, co mówisz – nie było jej celem zachęcić do niczego, ale zniechęcić też nie próbowała. Prowokowała go trochę, głównie dlatego, że sam w ten sposób rozpoczął tę rozmowę i znajomość, uznała więc, że jeszcze mu pokaże – i najwyraźniej zadziałało, mogła więc sobie pogratulować sukcesu.

– Jeśli u was zakazują właściwie podstawowych narzędzi uzdrowicielskich, to nic dziwnego, że czarny rynek kwitnie – eliksiry, we właściwych rękach, potężne były bardzo. Cóż, Alexander mógł się przekonać na przykładzie swojego kolegi jak bardzo. Wnioski musiał jednak wyciągnąć sam, Victoria mogła tylko podsunąć teorię.

– Zaręczam, że krwawię dokładnie tak jak większość – normalną, czerwoną krwią… miała jednak kuzynów, których krew była czarna jak smoła, halucynogenna. Żaden eliksir nie zastępował jej krwi. – Z pewnością jest coś, o czym i ty mógłbyś mówić z pasją – coś, co jego interesowało tak, jak ją eliksiry. Coś, na co mogła patrzeć godzinami gdy była jeszcze małym dzieckiem, siedząc w fotelu w pracowni ojca, gdy to on warzył, a czasami podnosił ją i pozwalał wrzucić do kociołka jakieś składniki. Eliksiry miewały różną konsystencję i kolory, również fantazyjne, błyszczące, było to więc coś bardzo ciekawego dla małego dziecka i… tak już jej zostało. A może faktycznie miała to we krwi, pochodząc z linii wielu wielkich i sławnych alchemików, którzy zapisali się na kartach historii.

– Dobrze, uznam więc, że nie jest na nic uczulony – musiała o to zapytać po prostu z obowiązku i dla czystego sumienia. A później zamilkła, patrząc na Alexandra badawczo. Victoria nigdy nie była zakochana, nie tak naprawdę, nie potrafiła więc do końca wczuć się w sytuację i odpowiedzieć z tej perspektywy, w końcu jednak pozbierała swoje myśli. – Powiedziałabym, że to sztuczne uczucie jest gorsze, choćby dlatego, że nawet nie ma się świadomości, że się go nie chce i nie można z tym nic zrobić, jest się zdanym na łaskę tej drugiej osoby, która go podaje, a później człowiek budzi się jak ze snu i dowiaduje, ze jego dotychczasowe życie, czasami tygodnie, miesiące, a nawet lata, są jednym wielkim kłamstwem, na które nie wydało się zgody – mruknęła. – To jest jak gwałt. A niekiedy dosłownie nim jest.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Alexander Aristov (7592), Victoria Lestrange (7866)




Wiadomości w tym wątku
[05.12.1970] Pick your poison - przez Victoria Lestrange - 05.01.2026, 15:00
RE: [05.12.1970] Pick your poison - przez Alexander Aristov - 05.01.2026, 18:45
RE: [05.12.1970] Pick your poison - przez Victoria Lestrange - 06.01.2026, 13:59
RE: [05.12.1970] Pick your poison - przez Alexander Aristov - 07.01.2026, 12:09
RE: [05.12.1970] Pick your poison - przez Victoria Lestrange - 08.01.2026, 23:13
RE: [05.12.1970] Pick your poison - przez Alexander Aristov - 09.01.2026, 14:46
RE: [05.12.1970] Pick your poison - przez Victoria Lestrange - 10.01.2026, 19:07
RE: [05.12.1970] Pick your poison - przez Alexander Aristov - 11.01.2026, 16:46
RE: [05.12.1970] Pick your poison - przez Victoria Lestrange - 12.01.2026, 21:56
RE: [05.12.1970] Pick your poison - przez Alexander Aristov - 14.01.2026, 14:37
RE: [05.12.1970] Pick your poison - przez Victoria Lestrange - 16.01.2026, 21:44
RE: [05.12.1970] Pick your poison - przez Alexander Aristov - 17.01.2026, 17:47
RE: [05.12.1970] Pick your poison - przez Victoria Lestrange - 18.01.2026, 22:37
RE: [05.12.1970] Pick your poison - przez Alexander Aristov - 20.01.2026, 11:45
RE: [05.12.1970] Pick your poison - przez Victoria Lestrange - 21.01.2026, 23:43
RE: [05.12.1970] Pick your poison - przez Alexander Aristov - 22.01.2026, 13:13
RE: [05.12.1970] Pick your poison - przez Victoria Lestrange - 22.01.2026, 23:54

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa