20.01.2026, 15:41 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.01.2026, 15:41 przez Christopher Rosier.)
– Sztuczkę? Jestem ciekaw, na co liczyli: że zrobisz salto czy może rzucisz się pożreć czyjś mózg? – zastanowił się Christopher. Może był ignorantem, może chciał niektórych rzeczy nie widzieć, bo sam chyba po prostu nie do końca dopuszczał do siebie świadomość, że Zimni mogli być rodzajem nieumarłych: Victoria wciąż była Victorią, ot jej skóra stała się wyjątkowo zimna, ale dało się to przeżyć. Choć jej ewidentnie to przeszkadzało, skoro wspominała, że cały czas odczuwa chłód. A przecież lato ledwo przeminęło i nieodczuwanie ciepła słońca czy ognia w kominku zdawało się mu czymś… trudnym. – Teraz to pewnie już minęło?
Napisano o nich parę artykułów. Ukazał się wywiad. I wreszcie uwagę wszystkich przyciągnęła Spalona Noc: ludzi pochłaniały straty, cierpienia… albo triumf.
Dla niektórych z nich to była pora triumfu.
Zmarszczył pod maską jasne brwi, gdy wspomniała o ataku na Aidana.
– Mugolaki to często zazdrośni ludzie – stwierdził, zgodnie z własnymi przekonaniami zresztą. Nie patrzył na nich jak na dyskryminowaną mniejszość, która do tej zazdrości ma prawo: raczej uważał, że ci, którzy naprawdę chcą mogą, a do reszty odczuwał niechęć, i nie dostrzegał wielu piętrzących się przed nimi przeszkód. – I pojedyncze ataki mnie nie zaskakują… ale jeśli było tego tak wiele, to naprawdę wygląda na jakąś prowokację. Może użyto zauroczenia? Albo to co sprawiło, że moja pracownia szaleje na widok ognia, jakoś wzbudzało i agresję? – powiedział, choć tak naprawdę nie był pewny, czy w ogóle chce się nad tym zastanawiać. – Udało się ich aresztować?
Czy byli pod wpływem zauroczenia, czy nie, aresztowani zostać powinni. I jeśli należeli do grupy robiącej takie rzeczy z własnej woli: zostać ukarani, nieważne, czy doprowadziła ich do takiego postępowania zazdrość czy rozpacz.
– Ministerstwo leży pod ziemią, a zdaje mi się, że pożary w większości rozpoczynały się od tego popiołu… wdarł się i do mojego mieszkania i mam wrażenie, że to on zostawił po sobie tę klątwę.
Obracali się w tańcu, niezbyt szybko, i ze względu na melodię, i bo różnica wzrostu zmuszała Christophera do pewnej ostrożności. Trzymał jej dłoń przez rękawiczkę, nie wyczuwał więc chłodu jej ciała, spoglądając w dół, by widzieć oczy. Kącik ust drgnął mu, kiedy wspomniała o Mulciberach.
[b] – Chodzi o to, że był na pojedynku z Lorettą? – spytał, bo akurat pojedynek trochę go bawił, trochę interesował, ze względu na to, że zamieszani w niego byli jego znajomi. – Nie przejmowałbym się specjalnie, skoro Loretta wyjechała. Od ładnych paru lat kręcili się wokół siebie, a Mulciberów większość i tak kojarzy głównie z interesami na Nokturnie.
Kiwnął jedynie głową na jej słowa: na szczęście wtedy nie było to konieczne, suknię odnaleziono, ale Cressida osiągnęła swój cel o tyle, że Rosier nie był w stanie jej wypchnąć z pamięci.
Napisano o nich parę artykułów. Ukazał się wywiad. I wreszcie uwagę wszystkich przyciągnęła Spalona Noc: ludzi pochłaniały straty, cierpienia… albo triumf.
Dla niektórych z nich to była pora triumfu.
Zmarszczył pod maską jasne brwi, gdy wspomniała o ataku na Aidana.
– Mugolaki to często zazdrośni ludzie – stwierdził, zgodnie z własnymi przekonaniami zresztą. Nie patrzył na nich jak na dyskryminowaną mniejszość, która do tej zazdrości ma prawo: raczej uważał, że ci, którzy naprawdę chcą mogą, a do reszty odczuwał niechęć, i nie dostrzegał wielu piętrzących się przed nimi przeszkód. – I pojedyncze ataki mnie nie zaskakują… ale jeśli było tego tak wiele, to naprawdę wygląda na jakąś prowokację. Może użyto zauroczenia? Albo to co sprawiło, że moja pracownia szaleje na widok ognia, jakoś wzbudzało i agresję? – powiedział, choć tak naprawdę nie był pewny, czy w ogóle chce się nad tym zastanawiać. – Udało się ich aresztować?
Czy byli pod wpływem zauroczenia, czy nie, aresztowani zostać powinni. I jeśli należeli do grupy robiącej takie rzeczy z własnej woli: zostać ukarani, nieważne, czy doprowadziła ich do takiego postępowania zazdrość czy rozpacz.
– Ministerstwo leży pod ziemią, a zdaje mi się, że pożary w większości rozpoczynały się od tego popiołu… wdarł się i do mojego mieszkania i mam wrażenie, że to on zostawił po sobie tę klątwę.
Obracali się w tańcu, niezbyt szybko, i ze względu na melodię, i bo różnica wzrostu zmuszała Christophera do pewnej ostrożności. Trzymał jej dłoń przez rękawiczkę, nie wyczuwał więc chłodu jej ciała, spoglądając w dół, by widzieć oczy. Kącik ust drgnął mu, kiedy wspomniała o Mulciberach.
[b] – Chodzi o to, że był na pojedynku z Lorettą? – spytał, bo akurat pojedynek trochę go bawił, trochę interesował, ze względu na to, że zamieszani w niego byli jego znajomi. – Nie przejmowałbym się specjalnie, skoro Loretta wyjechała. Od ładnych paru lat kręcili się wokół siebie, a Mulciberów większość i tak kojarzy głównie z interesami na Nokturnie.
Kiwnął jedynie głową na jej słowa: na szczęście wtedy nie było to konieczne, suknię odnaleziono, ale Cressida osiągnęła swój cel o tyle, że Rosier nie był w stanie jej wypchnąć z pamięci.