21.01.2026, 07:16 ✶
Z Charlotte przy stole z drinkami
Dla Zacharego to było bardzo proste równanie; Bella znaczyło podobno piękna, a Charlotte była bardzo ładna. Nie był jakimś tam lingwistą, ale wystarczyli mu przeklinający na ulicy włosi z Oka, żeby podłapał parę słówek i mógł nimi szpanować. Mógłby jeszcze do niej mówić Mamacita, ale za to już raz dostał w głowę.
- Ty to powiedziałaś - odparł sprytnie, bardzo z siebie zadowolony, że tak ładnie wybrnął z tej pułapki co na niego zarzuciła. Nie pierwszy raz rozmawiał z jakąkolwiek kobietą, więc nie miała z nim najmniejszych szans.
- Caius mi ostatnio powiedział, że podobno przechodzi jakiś bunt dwulatka. Nawet nie wiedziałem, że istnieje taka przypadłość i ma nazwę. Ale buduje też wieże z klocków i jego pasją jest lizanie rzeczy - chwile musiał się zastanowić, ale oto proszę bardzo, miała swoją odpowiedź. Zach niekoniecznie często bywał w rodzinnej posiadłości, bo praca w Borgin&Burkes pochłaniała większość jego czasu, a do tego mieszkał na Nokturnie. Dochodziła też jeszcze dość istotna kwestia, że ani on, ani nikt z jego rodziny nie chciał, żeby przypadkiem zrobił dziecku krzywdę, gdyby uaktywniła się jego klątwa żywiołów. Widział więc potomka tyle co nic, ale matka pisała mu listy. Inna sprawa, że ich nie czytał.
- Nie pogardzę drinem, ale wiesz że może jeść nawet jak cię widać? Robiłaś tak przez całe życie, uwierz mi. Ale tylko chciałem się upewnić... - zawiesił na moment głos, przyglądając się rzeczonym drinkom z zastanowieniem. - Fajne takie, kolorowe - i tyle go było, co teraz należało dokonać degustacji tego, co sama mu wręczyła.
!plonacedrinki