• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
1 2 3 4 5 6 Dalej »
[29.09] From the perfect start to the finish line

[29.09] From the perfect start to the finish line
Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#4
21.01.2026, 21:45  ✶  

Ellie się uśmiechnęła, dobrze było zobaczyć ten uśmiech na jej twarzy. Przynajmniej u niej, jak zawsze wszystko wydawało się być w najlepszym porządku. Babcia rzadko kiedy miewała gorszy nastrój, tak naprawdę Prue chyba nie pamiętała dnia, kiedy zastałaby ją w złym humorze. To jedna z tych osób, które cieszyły się każdym dniem, jakby miał być ostatnim. Zazdrościła jej takiego podejścia, tej pewności siebie, a zarazem wyjątkowej lekkości. Ellie była naprawdę wyjątkowa, miała ogromne szczęście, że była właśnie jej babcią.

Prudence zdawała sobie sprawę, że nie musiała nic mówić, aby zwrócić uwagę starszej kobiety na swój wisielczy nastrój. Babcia zawsze widziała więcej, potrafiła czytać ludzi jak nikt inny, nawet nie próbowała ukrywać tego, że to nie jest najlepszy dla niej dzień, bo to nie miało żadnego sensu. Ellie i tak domyśliłaby się, że coś jest nie tak. Zawsze to robiła, już od dziecka zauważała, kiedy coś ją męczyło, gryzło od środka, spędzały razem dużo czasu, więc znała jej reakcje obronne.

- A czasem tylko chłód i echo przeszłości. - Dodała od siebie. Spacer nie należał do najprzyjemniejszych, czuła zimno, które wdarło się dosyć głęboko. Nie była jednak przekonana, że było to tylko i wyłącznie zasługą deszczu i wiatru, to wynikało z czegoś innego, zdawała sobie z tego sprawę. Liczyła na to, że może te fizyczne doznania nieco wyprą te w środku, jednak to nie zadziałało, było tylko gorzej. Cóż, przynajmniej próbowała jakoś sobie z tym poradzić.

Babcia znalazła się tuż obok niej i okryła ją kocem. Momentalnie zrobiło jej się ciepło, przestawała odczuwać chłód, było to całkiem przyjemnym uczuciem, owinęła się więc nim bardzo dokładnie, i wygodnie ułożyła pod nim. U Ellie zawsze mogła doznać ukojenia, miała swoje sprawdzone metody, niby nie do końca był to jej dom rodzinny, ale to miejsce wzbudzało w niej ciepłe emocje, tak samo jak i sama babcia, która potrafiła troszczyć się o innych. Jej policzki zaczęły nabierać koloru, ale oczy nadal wydawały się być nieco puste, przekrwione, zapuchnięte, nie miała się szybko pozbyć tych dowodów wskazujących na to, że nie był to dla niej najlepszy czas. Zbyt wiele łez wypłakała, żeby nie pozostawiło to na jej twarzy żadnych śladów.

- Nie możemy igrać ze starą, mądrą kolejnością. - Ellie miała swoje metody, Prudence znalazła się tutaj z konkretnego powodu, być może nie do końca potrafiła go nazwać, ale wiedziała, że dobrze trafiła. Babcia była najlepszym wyborem, nie oceniała, zawsze umiała doradzić. Nie miała zamiaru ukrywać przed nią prawdy, wiedziała, że rozmowa może jej pomóc, może ciężar który odczuwała stanie się lżejszy, rozmowa była wskazana. Nie mogła zamykać się w sobie i zatracać w tym bólu, który jej towarzyszył.

- No tak, czytacie siebie nawzajem, to najlepszy możliwy układ. - Nigdy nie udało jej się opanować tej umiejętności. Ellie była dużo bardziej wrażliwa, Prudence dostała pod niej tylko część tych wyjątkowych zdolności, tę która nie dla wszystkich wydawała się być szczególnie atrakcyjna. Widmowidztwo, przeżywanie historii innych ludzi, zatracanie się w przeszłości, jakby to, że nie mogła zapomnieć o niczym, co przydarzyło się w jej własnym życiu to było za mało. Niezły chichot losu.

Zmrużyła oczy, gdy kobieta zaczęła atakować ją kolejnymi nazwami. Nie zdążyła pomyśleć o jednym winie, a ta wyciągała z rękawa kolejne gatunki, którymi mogła ją uraczyć. Babcia miała tutaj spore zapasy, była gotowa na wszystko, nie można jej było zarzucić nieprzygotowania. Wpatrywała się w nią przez chwilę, próbowała skupić swoje myśli, dać jej jakąś odpowiedź, tyle, że nim to zrobiła Ellie sama zadecydowała o tym, co będzie dla niej najlepsze. Najwyraźniej i wino musiało idealnie pasować do okazji, jaka by ona nie była.

- Nie śmiałabym Ci się sprzeciwiać, jakże mogłabym, masz lata doświadczenia, na pewno wiesz, co jest dla mnie w tej chwili najlepsze. - Czerwone wino, na czerwone oczy. Oczywiście, że je zauważyła, nie mogło być inaczej.

Oparła się wygodnie, właściwie to trochę wtopiła w ten fotel, jakby chciała całkiem przykryć się kocem i zniknąć, spod niego wystawała tylko jej głowa. Wpatrywała się w babcię, która bardzo zgrabnie poradziła sobie z butelką, nim zdążyła mrugnąć nalała już nieco trunku do kieliszka i zmierzała w jej stronę.

Wyciągnęła dłoń po kieliszek, kącik ust drgnął jej w uśmiechu, kiedy usłyszała dźwięk szkła stukającego o siebie, bo przecież nie było żadnej okazji do świętowania, po prostu trochę nie radziła sobie z rzeczywistością, to nie było nic wielkiego. - Dziękuję. - Powiedziała cicho, głos miała nieco zachrypnięty, w sumie nie odzywała się do nikogo przez ten cały dzień, unikała ludzi, jeszcze bardziej niż zazwyczaj.

Kobieta usiadła na przeciwko niej, wiedziała, że zbliża się nieuchronne, będzie musiała niedługo powiedzieć, co jej leży na sercu. Upiła niewielki łyk wina, pozostawiło na języku smak owoców, cynamonu i czegoś jeszcze, co trudno jej było odgadnąć przy pierwszym łyku. - Dobrze. - Odparła automatycznie, po chwili się jednak złapała na tym, jak to zabrzmiało. Nie, żeby czuła, że mogłaby urazić Ellie, ale jednak trochę słabo wyszło. - To znaczy, to nie do końca tak... - Zaczęła się tłumaczyć, ale chyba nie było sensu. - Masz jakieś plany na nadchodzący weekend, na pewno masz, Ty nigdy nie marnujesz czasu? Przygotowujesz się do jakiejś ważnej sprawy, a może świętujesz kolejne zwycięstwo? - Wypadało zapytać babcię, o te proste rzeczy. Najbardziej oczywiste z oczywistości, nie do końca było ją dzisiaj stać na więcej.



Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Bard Beedle (9152), Prudence Fenwick (5656)




Wiadomości w tym wątku
[29.09] From the perfect start to the finish line - przez Bard Beedle - 21.01.2026, 05:10
RE: [29.09] From the perfect start to the finish line - przez Prudence Fenwick - 21.01.2026, 15:17
RE: [29.09] From the perfect start to the finish line - przez Bard Beedle - 21.01.2026, 18:00
RE: [29.09] From the perfect start to the finish line - przez Prudence Fenwick - 21.01.2026, 21:45
RE: [29.09] From the perfect start to the finish line - przez Bard Beedle - 21.01.2026, 23:35
RE: [29.09] From the perfect start to the finish line - przez Prudence Fenwick - 22.01.2026, 11:19
RE: [29.09] From the perfect start to the finish line - przez Bard Beedle - 22.01.2026, 15:54
RE: [29.09] From the perfect start to the finish line - przez Prudence Fenwick - 22.01.2026, 22:55
RE: [29.09] From the perfect start to the finish line - przez Bard Beedle - 23.01.2026, 02:39
RE: [29.09] From the perfect start to the finish line - przez Prudence Fenwick - 23.01.2026, 12:31
RE: [29.09] From the perfect start to the finish line - przez Bard Beedle - 24.01.2026, 02:08
RE: [29.09] From the perfect start to the finish line - przez Bard Beedle - 24.01.2026, 06:07

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa