- Najważniejsze, że ogólne statystyki się zgadzają. - Nie zamierzała negować tego, co miała do powiedzenia Ellie. Doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że kobieta wiedziała, co robi. Nie znalazła się tutaj przypadkiem, przyszła do babci, dlatego, że wiedziała, że ta pomoże jej znaleźć remedium na jej smutki. Zawsze potrafiła to robić. Była gotowa więc przystać na każdy jej pomysł, każdą radę, liczyła na to, że faktycznie wyjdzie stąd chociaż odrobinę uleczona, czy pocieszona. Jedno z dwóch, nie można mieć przecież wszystkiego, nie od razu. - W pewnym momencie, z pewnym doświadczeniem udawanie nie ma żadnego sensu. - Mogłaby to robić, tylko właściwie po co? Miała swoje lata, swoją wiedzę, swoje doświadczenie, nikt nie mógł jej tego odebrać, widziała, że była z siebie dumna, w sumie i Prue była dumna z tego, że jej babcia miała takie, a nie innego podejście. Była naprawdę bardzo pewna siebie, ale nie uważała, że to coś złego, nie w przypadku, w którym faktycznie było to potwierdzone wiedzą, a jej babcia była naprawdę specjalistką w swoich dziedzinach.
Babcia poprawiła jej koc, Prue uśmiechnęła się do niej, no próbowała jak mogła, nie do końca wyszło jak chciała, ten uśmiech był odrobinę krzywy, ale naprawdę doceniała jej troskę i zaangażowanie, to co robiła było zwyczajnie miłe, nadal miała odruchy, które towarzyszyły jej w czasach kiedy Prudence była małą dziewczynką, niewiele się zmieniło, cóż, dla niej zawsze pozostanie wnuczką, nawet jeśli będzie miała pięćdziesiąt lat.
- Tak, to było głupie pytanie, Ty zawsze masz plany. - Babcia nie marnowała czasu, zawsze coś robiła, nie należała do tych osób, które z wiekiem traciły entuzjazm, wręcz przeciwnie Prue wydawało się, że im starsza była tym więcej miała zainteresowań. Dobrze było widzieć ją taką szczęśliwą w kwiecie wieku, wiele osób mogło jej pozazdrościć tego nastawienia do życia. - Sporo tego, mam nadzieję, że wszystko pójdzie po Twojej myśli. - Przesuwała kieliszek między palcami, obserwowała wino, które dotykało ścianek kryształowych kieliszków, kolor był naprawdę niesamowity, w końcu po raz kolejny upiła łyk, tym razem już nieco większy. Przyjemne ciepło zaczęło rozchodzić się po jej ciele, nie czuła już zimna, najwyraźniej koc i wino przynosiły oczekiwane efekty.
- Teraźniejszość może czuć się bezpieczna mając taką strażniczkę. - Przeniosła wzrok na regał, który wskazała jej kobieta, przejechała po nim szybko wzrokiem. Sporo tego było, zapewne kolekcjonowała te zapiski przez lata. - Wiele tego, nie mam pojęcia, jak się w tym wszystkim odnajdujesz. - Odparła z nieukrywanym podziwem, spodziewała się, że Ellie bardzo dokładnie wie, co jest napisane na której kartce, pergaminie, miała nad wszystkim kontrolę.
- Dobrze jest mieć do czego wracać, w końcu teraźniejszość to wypadkowa decyzji podjętych w przeszłości, czasem można zapominać o pewnych drobnostkach, które mogą ułatwić poruszanie się w niej. - Nie wątpiła, że metody babci mają sens, sama nie miała być może wielu notatek, bo nie musiała ich robić, nie musiała kolekcjonować papieru, bo wszystko zostawało w jej głowie.
Rozmowa toczyła się powoli, kolejne kieliszki wina trafiały w ręce kobiet, powoli wchodziły w ten stan, w którym ciężko było trzymać swoje myśli w ryzach, coraz więcej słów ślina przynosiła na język, wino smakowało coraz bardziej, a może po prostu smak już był coraz bardziej obojętny, alkohol mniej wyczuwalny.
Prudence poprawiła się na fotelu, odsłoniła koc, bo robiło jej się coraz cieplej.
- Wiesz Babciu, nie spodziewałam się, że można mieć wszystko i stracić to w krótką chwilę, skończyć z niczym, znaczy niby wiedziałam, bo przecież to nie był pierwszy raz, chociaż w sumie to był pierwszy raz, kiedy było tak. - Machnęła w powietrzu wolną ręką, próbując pokazać, co właściwie miała na myśli mówiąc tak. Starała się mówić wprost, jednak nie była w tym najlepsza, do tego wypity alkohol nie ułatwiał jej formułowania myśli w słowa. - Wiesz o co mi chodzi? - Zapytała jeszcze spoglądając na kobietę nieco rozmytym wzrokiem. - Niektórzy chyba nie zasługują na szczęście. - Odetchnęła ciężko, bo powinna się z tym po prostu pogodzić, nie wszystkim było przecież ono pisane.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control