22.01.2026, 17:08 ✶
— Zobaczymy w jakim stanie będziesz ty, kiedy zaczniesz dobijać do trzydziestki — burknął Erik, próbując odbić piłeczkę, chociaż w dość dziecinny sposób. — Robię, co mogę, żeby utrzymać kondycję, okej?. To wcale nie jest takie łatwe. Wiesz, jak trudno jest znaleźć dobrego sparing-partnera w tych czasach? Nawet pośród czystokrwistych! Jeszcze do pojedynków czarodziejów idzie kogoś znaleźć w krótkim czasie, ale taka szermierka? Dla większości to przeżytek.
Pokręcił powoli głową. Na palcach jednej ręki mógł wymienić osoby spoza własnej rodziny z którymi mógłby się umówić na trening i dostałby pozytywną odpowiedź. Na czele oczywiście stała Geraldine i to zazwyczaj na nią właśnie padało. Bądź co bądź, miała najwięcej doświadczenia z tego typu sportami, bo korzystała z broni na co dzień przy swojej pracy. Gdyby zaczął pisać po wysoko urodzonych, to możliwe, że musiałby się bardzo powstrzymywać podczas ćwiczeń. Raczej nie każdy był gotów zaryzykować przyjście do biura w siniakach i bliznach po cięciach.
— Taa... To w sumie ma dużo sensu — przyznał po dłuższej pauzie, gdy Heather wytłumaczyła mu, jak korzysta z fal w stosunku do Brenny. — Nie powiedziałbym, że to zwalnia z zachowania pewnych zasad podczas rozmowy, ale powiedzmy, że rozumiem skąd wynikają takie a nie inne naleciałości w twoich... sposobach komunikacji.
W sumie, czy miał ją za co winić? Chociaż odnajdywała się w roli funkcjonariuszki BUMu, tak przecież nie była to jej oryginalna ścieżka kariera. Z tego co wiedział, to na początku swojej kariery zawodowej kierowała się raczej ku quidditchowi i tam miała się spełniać przez swoje lata młodości. Przestawienie się na BUM na pewno udowodniło, że potrafi się szybko adaptować do nowej sytuacji, pomyślał przelotnie. Wprawdzie latanie za zniczem rzadko kiedy wymagało asysty ze strony innych graczy, tak czas spędzony na boisku na pewno nauczył ją współpracy. I tej bezpośredniości. W trakcie rozgrywek nie było czasu na grzeczności, bo liczył się czas działania i odpowiednie reakcje.
— Mhmm, kobieta wielu talentów — podsumował, bo akurat tutaj nie miał co się z nią spierać.
Kiedy znaleźli się na dziedzińcu, Erik nie potrafił oderwać wzroku od potwora. Kwintoped był... Cóż, szkaradną istotą. Głowa zwierza zdawała mu się wyjątkowo nieprzyjemna, a nisko zawieszony tułów z pięcioma nogami, z których każda była zakończona zdeformowaną stopą, wcale nie poprawiał sytuacji. To zdecydowanie nie był jakiś ''zdziczały pluszak'', a niebezpieczny oponent. Erik szarpnął delikatnie za rękę Heather i wskazał powoli na stwora, poruszając bezgłośnie ustami, ostrożnie, jakby mogło to sprowokować coś, czego oboje woleliby uniknąć.
Erik wycelował różdżką w kwintopeda. Z tyłu głowy zakiełkowała mu myśl, że najlepiej byłoby ją unieruchomić za pomocą otaczającą ją ziemi. Zaraz jednak odsunął ten pomysł na bok; nie widział jeszcze tych stworzeń w akcji, toteż nie wiedział, jak zachowają się podnóża, jeśli znajdą się częściowo pod ziemią. Kto wie, może to ułatwi im ucieczkę? Wtedy to dopiero będziemy w dupie, skomentował bezgłośnie, po czym wykonał zdecydowany ruch różdżką. Jego celem było wyczarowanie grubych świetlistych lin, które z jednej storny miały obwiązać się wokół odnóży potwora, a z drugiej przyczepić się do ścian lub ozdobnych kolumn dziedzińca. To powinno ułatwić Heather zdecydowany atak, czyż nie?
Pokręcił powoli głową. Na palcach jednej ręki mógł wymienić osoby spoza własnej rodziny z którymi mógłby się umówić na trening i dostałby pozytywną odpowiedź. Na czele oczywiście stała Geraldine i to zazwyczaj na nią właśnie padało. Bądź co bądź, miała najwięcej doświadczenia z tego typu sportami, bo korzystała z broni na co dzień przy swojej pracy. Gdyby zaczął pisać po wysoko urodzonych, to możliwe, że musiałby się bardzo powstrzymywać podczas ćwiczeń. Raczej nie każdy był gotów zaryzykować przyjście do biura w siniakach i bliznach po cięciach.
— Taa... To w sumie ma dużo sensu — przyznał po dłuższej pauzie, gdy Heather wytłumaczyła mu, jak korzysta z fal w stosunku do Brenny. — Nie powiedziałbym, że to zwalnia z zachowania pewnych zasad podczas rozmowy, ale powiedzmy, że rozumiem skąd wynikają takie a nie inne naleciałości w twoich... sposobach komunikacji.
W sumie, czy miał ją za co winić? Chociaż odnajdywała się w roli funkcjonariuszki BUMu, tak przecież nie była to jej oryginalna ścieżka kariera. Z tego co wiedział, to na początku swojej kariery zawodowej kierowała się raczej ku quidditchowi i tam miała się spełniać przez swoje lata młodości. Przestawienie się na BUM na pewno udowodniło, że potrafi się szybko adaptować do nowej sytuacji, pomyślał przelotnie. Wprawdzie latanie za zniczem rzadko kiedy wymagało asysty ze strony innych graczy, tak czas spędzony na boisku na pewno nauczył ją współpracy. I tej bezpośredniości. W trakcie rozgrywek nie było czasu na grzeczności, bo liczył się czas działania i odpowiednie reakcje.
— Mhmm, kobieta wielu talentów — podsumował, bo akurat tutaj nie miał co się z nią spierać.
Kiedy znaleźli się na dziedzińcu, Erik nie potrafił oderwać wzroku od potwora. Kwintoped był... Cóż, szkaradną istotą. Głowa zwierza zdawała mu się wyjątkowo nieprzyjemna, a nisko zawieszony tułów z pięcioma nogami, z których każda była zakończona zdeformowaną stopą, wcale nie poprawiał sytuacji. To zdecydowanie nie był jakiś ''zdziczały pluszak'', a niebezpieczny oponent. Erik szarpnął delikatnie za rękę Heather i wskazał powoli na stwora, poruszając bezgłośnie ustami, ostrożnie, jakby mogło to sprowokować coś, czego oboje woleliby uniknąć.
Erik wycelował różdżką w kwintopeda. Z tyłu głowy zakiełkowała mu myśl, że najlepiej byłoby ją unieruchomić za pomocą otaczającą ją ziemi. Zaraz jednak odsunął ten pomysł na bok; nie widział jeszcze tych stworzeń w akcji, toteż nie wiedział, jak zachowają się podnóża, jeśli znajdą się częściowo pod ziemią. Kto wie, może to ułatwi im ucieczkę? Wtedy to dopiero będziemy w dupie, skomentował bezgłośnie, po czym wykonał zdecydowany ruch różdżką. Jego celem było wyczarowanie grubych świetlistych lin, które z jednej storny miały obwiązać się wokół odnóży potwora, a z drugiej przyczepić się do ścian lub ozdobnych kolumn dziedzińca. To powinno ułatwić Heather zdecydowany atak, czyż nie?
(Kształtowanie) Wyczarowanie magicznych lin do unieruchomienia kwintopeda x1
Rzut PO 1d100 - 17
Akcja nieudana
Akcja nieudana