• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
1 2 3 4 5 6 Dalej »
[29.09] From the perfect start to the finish line

[29.09] From the perfect start to the finish line
Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#8
22.01.2026, 22:55  ✶  

- Znikają z Twojej głowy, gdy przenosisz je na papier? Tak permanentnie? - Nie wydawało jej się, aby to faktycznie było takie proste. Nie dało się tak po prostu przenieść myśli na papier i później do nich nie wracać, pozwolić im sobie leżeć zapisanym na papierze, by mogły zaczekać na odpowiedni moment, kiedy będzie gotowa je wyciągnąć. W sumie kto tam wiedział, z jakimi dziedzinami magii eksperymentowała babcia, pewnie nawet by nie zdziwiło Prue, jeśli faktycznie znalazła jakąś metodę na to, aby pozbyć się tych myśli z głowy. Ona była niesamowita.

- To jest trochę krzywdzące, nie sądzisz? Tak naprawdę nigdy nie wiadomo, która z podjętych decyzji może mieć ogromne znaczenie, a która okaże się zupełnie nieistotna. Gdyby dało się to przewidzieć życie byłoby prostsze. - Uniosła kieliszek i upiła z niego spory łyk wina. Rozmowy z babcią nie były proste, ale chyba właśnie o to w nich chodziło, zawsze mogła wyciągnąć z tego co potrzebowała w danym momencie. Zostawiała jej wiele miejsca na własne przemyślenia, pozwalała dochodzić do samodzielnych wniosków.

- Czy nadal tak masz, w sensie, czy na pewnym etapie życia już wiedziałaś kim będziesz, czy to ciągle się zmienia? - Była ciekawa, czy istniała w ogóle możliwość, że kiedyś wszystko będzie jasne, czy będzie wiedziała kim jest i czego potrzebuje, czy to jednak wiązało się z wiecznym poszukiwaniem. Babcia z racji na swój wiek mogła jej wyjaśnić, jak to dokładnie działało, jak było w jej przypadku.

- Tak, niekiedy musi pojawić się odpowiedni moment w czasie i przestrzeni, żeby wrócić do niektórych rzeczy. - Nie miała co do tego wątpliwości, nie zawsze wszystko dało się odczytać od razu, zrozumieć od razu, niektóre sprawy wymagały czasu.

- Tak, taka już moja natura, mam swoje katalogi w głowie, tam wszystko układam. - Ellie zdawała sobie sprawę z jej przypadłości, była przecież jej babcią, doskonale wiedziała, jak funkcjonował jej umysł, nie była zresztą pierwszym dzieckiem w ich rodzinie, które cierpiało na podobną przypadłość, rozumiała ją doskonale, bo wcześniej nauczyła się jak to działa na przykładzie swojego syna. - Może, kiedyś zdecyduję się spróbować tej metody, póki co myśli są zbyt głośne, wolę je odpowiednio poukładać, wtedy będę mogła je zacząć wyciągać. - Ostatni czas nie był dla niej najłatwiejszy, wspomnienia, które trzymała bardzo głęboko pojawiały się na powierzchni, wracała do niej masa retrospekcji, niczym klatki filmowe ukazywały się jej przed oczami, dostała w końcu instrukcje jak je czytać, bo wcześniej jak się okazało widziała dość mocno zakrzywioną przeszłość, obraz zrobił się pełniejszy, co niosło ze sobą analizowanie tych wszystkich, minionych chwil. Gubiła się w tych myślach trochę za bardzo, ale nie była w stanie z tym walczyć, to działo się samo.


Wypity alkohol rozplątywał język, powodował, że przestawała się zastanawiać nad tym po co tu przyszła, co dokładnie chciała powiedzieć, czego raczej nie powinna. Płynęła, tak po prostu. Mogła się domyślić, że babcia była w zdecydowanie lepszym stanie od niej, przecież była zaprawiona w boju, miała lata doświadczenia, nie to co Prue, która raczyła się raczej niewielkimi ilościami trunków. Cóż, był to jednak taki dzień, kiedy wydawało jej się, że ma prawo pozwolić sobie nieco przekroczyć granicę, popłynąć, babcia nie miała jej oceniać, nigdy tego nie robiła, wręcz przeciwnie zachęcała do tego, aby sięgała po to, co wydaje jej się być na dany moment potrzebne, a więc sięgała tego wieczora, raz za razem po kolejną porcję wina. Policzki zrobiły jej się już rumiane, oczy rozmyte, a język wyjątkowo chętny do rozmowy, bardzo szczerej rozmowy.

- Teraz to ja mam alergię na wszechświat. - Mruknęła cicho, a na jej twarzy pojawił się grymas. Najpierw podsunął jej go pod nos, skrzyżował znowu ze sobą ich drogi, tylko po to, żeby za chwilę jej to odebrać. Miała prawo być na niego obrażona i nie bała się mówić o tym głośno, co niby mógł jej teraz zrobić? Nie mogło być przecież gorzej, chociaż tak właściwie... nie powinna myśleć w ten sposób, bo na pewno zaraz jej udowodni, że się myliła, rzuci kolejną kłodę pod nogi i zaśmieje się jej w twarz. - Mam go w nosie, wszechświat, jego plany i tak wszystko zawsze musi się popsuć. - Mogła użyć nieco mocniejszych słów, ale nie była jeszcze tak bardzo pijana, aby niecenzuralne słowa padały z jej ust, zresztą przy babci jakoś nie potrafiłaby z nich skorzystać.

- Dobrze, bardzo dobrze, potrzebuję szczerości jak niczego innego. - Naprawdę miała nadzieję, że Ellie otworzy jej oczy, liczyła na to, mogła się jednak przecież spodziewać, że będzie zupełnie inaczej. Miała tendencje do rzucania przynęty i zachęcała do głębszych rozmyślań, nie wiedziała jednak, czy jest na to gotowa w tej chwili. Jej świat zrobił się czarno-biały, tak właściwie to może nawet całkiem czarny.

Słuchała uważnie tego, co mówiła babcia, wzrok wbiła jednak w wino, które znajdowało się w jej kieliszku. Trawiła to, co do niej mówiła, zapamiętywała każde słowo, nie gardziła nigdy jej mądrościami, wręcz przeciwnie chciała z nich wyciągnąć jak najwięcej. Ellie znała się na wszystkim, los jej nie oszczędzał, a i tak jakoś odnalazła się w tym, co miał dla niej naszykowane, radziła sobie ze wszystkimi niedolami i wyciągała z nich to, co było najważniejsze, nadal miała w sobie ogrom optymizmu, to było dobre podejście, ale Prue w tej chwili nie do końca umiała brać z niej przykład. Naprawdę czuła, że coś postanowiło jej odebrać wszystko, być może nie spodziewała się tego, że najpierw dostanie to wszystko, ale skoro już się pojawiło to ta strata była naprawdę bolesna. Czuła się jakby ktoś wyrwał jej kawałek serca i niby powinna być na to przygotowana, a jednak nie do końca dało się do tego przygotować.

- Oczywiście, że nie ma w tym za grosz sprawiedliwości, tylko dlaczego to działa w ten sposób? Ledwo zdążysz się przyzwyczaić do tego, że jest dobrze, godzisz się na to, a chwilę później wszystko się rozsypuje, zostaje Ci zabrane? Czy można mieć nadzieję, że to kiedyś minie, czy za każdym razem jest tak samo? Może nie ma sensu pozwalać sobie na szczęście, bo jego brak, nagłe zniknięcie okropnie boli, być może metodą jest nie dopuszczać do takich sytuacji. - Myślała głośno, cóż, próbowała znaleźć rozwiązanie na swoje problemy, i w tej chwili najprostsze wydawało jej się niedopuszczanie do kolejnych, ależ była sprytna. Uśmiechnęła się krótko, sama do siebie, że wymyśliła sobie taką złotą radę, upiła też kolejny łyk wina.

- Miłość jest okropna, ślepa, przynosi same szkody. - Była okropnie rozgoryczona i najwyraźniej nie miała problemu z tym, aby poinformować o tym babcię. Prychnęła, zdecydowanie była to tego sceptycznie nastawiona. - Doświadczenie? Wolałabym tego nie doświadczyć, jasne, było miło, wspaniale, cudownie, ale co mi po tym, jak teraz myślę tylko o tym, jak bardzo boli, jak bardzo byłam głupia, że pozwoliłam sobie pierwszy raz na to, żeby nie myśleć, że przepadłam, a teraz tonę. - Mówiła nie do końca składnie, ale wypełniały ją naprawdę nieprzyjemne emocje, z którymi nie potrafiła sobie poradzić, no i do tego wszystkiego miała świadomość, że ten ostatni czas był też najpiękniejszym w jej życiu, więc jeszcze bardziej w nią to uderzało, bo to się skończyło i nie miało wrócić. Zapadła się w fotelu ponownie, okryła kocem, jakby potrzebowała w tej chwili nieco ukojenia. Za bardzo się zaczęła otwierać, a nie była przyzwyczajona do, aż takiej wylewności.

- Jeśli będzie próbował je rozdawać jeszcze kiedyś, to raczej z niego zrezygnuję, niech ktoś inny się w to bawi. - Jak już ustaliły nic nie było stałe, więc rozsądniejsze wydawało jej się po prostu niesięganie po szczęście. Prosta sprawa. - Tak, najpierw pozwoli Ci uderzyć w ziemię, podepcze Cię, pokaże Ci, jak bardzo na to nie zasługujesz, a później stwierdzi, jednak nie, fajnie, że poczekałeś, teraz łap. Nie podoba mi się to. Zresztą nie uważam, że będzie lepszy moment, już nie będzie. - Prudence zdecydowanie nie była dzisiaj promyczkiem, nie zamierzała udawać, że jest inaczej.



Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Bard Beedle (9152), Prudence Fenwick (5656)




Wiadomości w tym wątku
[29.09] From the perfect start to the finish line - przez Bard Beedle - 21.01.2026, 05:10
RE: [29.09] From the perfect start to the finish line - przez Prudence Fenwick - 21.01.2026, 15:17
RE: [29.09] From the perfect start to the finish line - przez Bard Beedle - 21.01.2026, 18:00
RE: [29.09] From the perfect start to the finish line - przez Prudence Fenwick - 21.01.2026, 21:45
RE: [29.09] From the perfect start to the finish line - przez Bard Beedle - 21.01.2026, 23:35
RE: [29.09] From the perfect start to the finish line - przez Prudence Fenwick - 22.01.2026, 11:19
RE: [29.09] From the perfect start to the finish line - przez Bard Beedle - 22.01.2026, 15:54
RE: [29.09] From the perfect start to the finish line - przez Prudence Fenwick - 22.01.2026, 22:55
RE: [29.09] From the perfect start to the finish line - przez Bard Beedle - 23.01.2026, 02:39
RE: [29.09] From the perfect start to the finish line - przez Prudence Fenwick - 23.01.2026, 12:31
RE: [29.09] From the perfect start to the finish line - przez Bard Beedle - 24.01.2026, 02:08
RE: [29.09] From the perfect start to the finish line - przez Bard Beedle - 24.01.2026, 06:07

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa