22.01.2026, 23:48 ✶
Zapominając na chwilę o toczącym się przy stole ataku na jego życie uczuciowe, Basilius przeniósł wzrok na Laurenta i skinął głową na powitanie kuzyna. Niestety kuzyn, o którym jeszcze chwilę temu myślał, że uratuje go przed tym głupim tematem, sam ten temat postanowił dalej drążyć, tak że Basilius powoli rozważał, czy nie będzie lepiej dla jego nerwów jeśli kolejne Mabon spędzi wśród krzyków i krwi na dyżurze w szpitalu.
– Nie. Nie swatamy mnie – powiedział, patrząc już znacznie mniej radośnie na Laurenta. – Nie, nie warto próbować i nie nie ma żadnego wyścigu matrymonialnego. – Tu zerknął na brata, tylko po to aby ostatecznie rzucić wkurzone spojrzenie Atteusowi. – A ty naprawdę nie musisz martwić się o moją potrzebę zabawy, ale skoro już tak ci na niej zależy, to może zagrajmy wreszcie w te głupie karty.
Czy zakładał, że Atreus umówiłby go na katastrofalna w skutkach randkę? Nie. Jasne że nie. Czy obecnie miał za dużo emocjolnanych tematów na głowie, a tak poza tym irytowały go same próby swatania go zwłaszcza po ostatniej sytuacji z ogłoszeniem w Czarownicy? Zdecydowanie tak.
Na Electrę natomiast się nie wkurzał, bo jako jedyna najwyraźniej zachowają odrobinę rozsądku, więc... No cóż. Trochę wykorzystał jej słowa, aby wszyscy skupili się na kimś innym.
– Właśnie Ari. Co u ciebie? I jak ci się w ogóle obecnie żyje? – spytał, możliwie że trochę wrednie, ale jednocześnie dał bratu szanse na niewspominanie, że obecnie pomieszkiwał u Mony.