- To ma sens, chociaż na chwilę można przestać się na nich skupiać. - Metoda babci do niej przemawiała, być może faktycznie mogłaby spróbować wprowadzić ją w życie, nie do końca wiedziała, jakby to wyglądało w przypadku jej przypadłości, ale może warto było to sprawdzić. Myśli bywały zbyt intensywne, ciągle domagały się uwagi, dzięki temu sposobowi mogłaby skupić się na czymś innym, przynajmniej teoretycznie. Chcąc nie chcąc miała tendencje do tego, aby wracać do wspomnień, odtwarzać je w swojej głowie. Było to dla niej całkiem naturalne, bo przecież nie mogła przed nimi uciec, chociaż bardzo tego chciała. Być może był to jednak odpowiedni sposób na to, aby wszystko sobie poukładać. Jeśli zajmie się pisaniem, to będzie skupiona na tej czynności, chociaż na chwilę powinna przestać to przeżywać ciągle od nowa.
- Będę musiała tego spróbować, bo ostatnio jest ich trochę zbyt wiele. - Przyznała się do tego, chociaż wiedziała, że nie musiała mówić o tym na głos, bo jej babcia na pewno to dostrzegała. Niby była do tego przyzwyczajona, ale chyba nie zdarzyło się jeszcze, aby aż taki chaos panował w jej głowie. Zazwyczaj jakoś sobie z tym radziła, potrafiła je uciszyć, teraz? Teraz zupełnie straciła nad wszystkim kontrolę i zupełnie jej się to nie podobało.
- Być może masz rację, ale to oszczędziłoby cierpienia, pozwoliłoby unikać tych wszystkich sytuacji, które za bardzo wgryzają się w ludzi. - Miała świadomość, że życie byłoby wtedy dużo bardziej nudne, przewidywalne, ale czy to faktycznie było takie złe? W tej chwili naprawdę wolałaby nie cierpieć, nie wracać do tego co się wydarzyło, chociaż nie była przekonana co do tego, czy chciałaby odwrócić bieg wydarzeń, więc było w niej nieco hipokryzji, bo najchętniej pozbyłaby się tej nieprzyjemnej części, a to co dobre zostawiła, ale życie przecież tak nie wyglądało, prawda?
- Tak, te najdrobniejsze, z pozoru najmniej istotne decyzje potrafią zmienić wszystko, zupełnie wszystko. - Nie miała co do tego najmniejszych wątpliwości. Nie sądziła jednak, że faktycznie było to takie piękne, nie w tej chwili, w tej chwili raczej należała do osób, które wolałaby aby wszystko, co ją spotykało było całkiem przewidywalne, bo była zraniona i nie chciała tego powtarzać.
- Co zrobiłaś z tą złością? W jaki sposób przestałaś podchodzić do życia w ten sposób? - Miała świadomość, że właśnie znajdowała się na podobnym etapie i nie do końca jej się to podobało, skoro mogła popytać babcię o rady, to zamierzała to zrobić, szkoda było nie skorzystać z jej doświadczenia. - Czyli to po prostu tak działa, że się nie wie, że to jest płynne, że nigdy nie ma stałości. - Jeszcze kilka tygodni temu wydawało jej się, że wie kim jest, czego potrzebuje, ale zmieniło się to raptownie, kiedy w jej życiu pojawił się Benjy, teraz miała wrażenie, że niczego już nie wie i jest okropnie zagubiona, chyba nigdy jeszcze aż tak nie błądziła i nie podobało jej się to wcale.
- Odwaga okazała się być dla mnie niezbyt łaskawa. - Dodała jedynie, bo chyba była na początku tej drogi, o której wspominała Ellie, miała nadzieję, że kolejne etapy będą bardziej przyjemne, o ile w ogóle kiedyś nastaną. Nie do końca potrafiła uporać się z tym wszystkim, co siedziało jej w głowie, panował w niej okropny mętlik, jeszcze miesiąc temu wszystko było ułożone i proste, teraz przez to, że raz odważyła się sięgnąć po to, czego naprawdę chciała szlag trafił jej porządek i stałość. Rzadko kiedy pozwalała na to, aby w jej życiu panował chaos, tak się złożyło, że nie do końca umiała sobie z tym poradzić, żarło ją to od środka i okropnie męczyło. Być może nie była jeszcze gotowa na podejmowanie takich decyzji, jednak to zrobiła, a teraz musiała mierzyć się z konsekwencjami, które nadeszły, zawsze przecież przychodziły. Każda decyzja niosła ze sobą jakieś skutki, mniej lub bardziej pozytywne.
- Nie podoba mi się to, naprawdę mi się to nie podoba, chciałbym wierzyć w to, że nic nie dzieje się bez przyczyny, ale to nie jest łatwe. - Wszechświat miał swój plan, którego nie potrafiła zrozumieć. Nie sądziła, aby zasługiwała na to, żeby teraz cierpieć, przecież w jej całkiem krótkim życiu spotkało ją wiele złego, myślała, że to będzie koniec tych przeciwności losu, najwyraźniej jednak się myliła. Musiała znowu oberwać, jakby to, co spotykało ją dotychczas nie było wystarczające. Naprawdę nie wymagała wiele, nie miała ogromnych oczekiwań, bo wiedziała, że nic w życiu nie jest takie proste, a i tak znowu spotkało ją rozczarowanie.
- Tak, robi swoje, i ma gdzieś to, czy to nie jest za wiele, czy uda się to przetrwać. - Miała ogromny żal do wszechświata i w tej chwili nie była fanką tego, jak działał.
- Mam nadzieję, że kiedyś doznam oczyszczenia, póki co raczej jestem od tego daleka. - Nie miała problemu z tym, aby przyznać się do tego, że aktualnie czuła głównie złość, żal, rozczarowanie. Nigdy w życiu nie czuła się, aż tak paskudnie, nie wydawało jej się, że wszystko zostało jej niesprawiedliwie odebrane. Z drugiej strony to były tylko i wyłącznie jej założenia, może tylko ona czuła się tak wyjątkowo podczas tych ostatnich tygodni, może była ślepa, kiedy myślała, że wszystko idzie dobrze, kiedy przyzwyczajała się do tej nowej rzeczywistości, a strasznie łatwo było jej to zrobić. Gdy już kogoś do siebie dopuściła, gdy pozwalała sobie odczuwać te wszystkie pozytywne emocje zatraciła się w tym i zignorowała fakt, że życie tak nie wygląda, że nie ma szczęśliwych zakończeń, a powinna to przecież wiedzieć. Czy faktycznie powinna mieć żal do wszechświata, czy raczej do siebie? Cóż, docierało do niej, że raczej do siebie.
Łatwo było jej rzucać te swoje teorie, że już wystarczy, że więcej nie powtórzy tego samego błędu, że nie pozwoli sobie na szczęście, w tej chwili to wydawało się być najlepszym rozwiązaniem, chociaż przecież nie mogła przewidzieć, co zdarzy się w jej przyszłości, czy naprawdę będzie taka asertywna, aby rezygnować z wszystkiego, co wszechświat będzie miał jej do zaoferowania? Wiele mogło się zmienić.
- Czyli według Twojej teorii, jeśli przyjęłabym taką wersję wydarzeń, to ból i tak by mnie znalazł i pojawiał się tylko on, to też nie brzmi szczególnie pozytywnie. - Nie sądziła, że to była tylko teoria, gdyby się nad tym głębiej zastanowić, to to co mówiła Ellie naprawdę miało sens. To jeszcze bardziej mieszało jej w głowie, bo nie wiedziała jak się w tym wszystkim odnaleźć, jak sobie poradzić z tym co się wydarzyło i jak zachowywać się w przyszłości. Nie była chyba do końca gotowa na takie przemyślenia, nie w tej chwili.
- Nie spodziewam się, że to minie, wiesz? - Nigdy nie zdarzyło jej się jeszcze odczuwać wszystkiego tak mocno, jak teraz. Raczej potrafiła się odcinać, zamykać w sobie po kolei te emocje, które miały zostać zakopane, to potrzebowało czasu, jednak w tym momencie wszystko było dużo bardziej intensywne. Nie spodziewała się, że kiedyś pozbędzie się wszystkiego, co się w niej nagromadziło w tym krótkim czasie, to nie było możliwe.
- Szczególnie, że to trochę bardziej skomplikowane, to nie było chwilowe, to nigdy nie było chwilowe, siedziało dużo głębiej, czekało na moment, w którym będzie mogło wyjść znowu na powierzchnię. - Od lat trzymała w sobie, bardzo głęboko zakopane uczucia, które kiedyś nie miały prawa istnieć. W teraźniejszości sytuacja wyglądała inaczej, mogła pozwolić sobie na to, żeby do nich wrócić, obudziły się, pojawiły się dużo bardziej intensywne, niż kiedykolwiek wcześniej, pewnie dlatego, że to nie było zupełnie nowe, tylko kiełkowało od lat. Łatwo było się w tym zatracić, uznać, że to właściwe, bo przecież takie szanse raczej się nie zdarzały, tyle, że bardzo szybko rzeczywistość wszystko zweryfikowała.
Słuchała uważnie tego, co miała do powiedzenia Ellie, czuła, że to, co wydarzyło się ostatnio w jej życiu mogło być tym, o czym mówiła. To nie było coś, co minie, raczej faktycznie będzie do niej wracać, będzie o tym pamiętać, bo nigdy nie czuła niczego tak intensywnie, nauczyła się wiele o sobie, zobaczyła, że potrafi jeszcze patrzeć na kogoś tak, jak wydawało jej się, że nigdy nie będzie jej dane. Otworzyła się, pozwoliła sobie czuć wszystko i wtedy nie czuła, że było to złe, zmieniła podejście, zmieniła siebie, wiedziała, że to jest ryzykowne, ale wtedy jej nie przeszkadzało, teraz przynosiło konsekwencje, ale czy naprawdę powinna żałować, że po tylu latach pozwoliła sobie na życie, takie prawdziwe życie? Nie miała pojęcia, wiedziała tylko tyle, że teraz niosło to ze sobą cierpienie, ale może kiedyś, kiedy ono przestanie być takie intensywne będzie to wspominać zupełnie inaczej, na pewno będzie do tego wracać, co do tego nie miała najmniejszych wątpliwości, ukształtowało ją to w pewien sposób, chociaż przecież sądziła, że wie już o sobie naprawdę wiele.
- Czasem zastanawiam się, czy jest we mnie jeszcze co ratować. - Życie jej nie oszczędzało, raczej za każdym razem udowadniało, że może być tylko gorzej. Fakt, tym razem miała do czego wracać, pojawiły się momenty, które nigdy nie miały zostać zapomniane, jednak co z tego? Była na początku swojej drogi, wiedziała, że nie będzie jej dane tego powtórzyć, czuła, że to było wyjątkowe, będzie do tego wracać przez lata i zastanawiać się, czy mogła coś zrobić, zareagować, aby ta historia zakończyła się inaczej.
- Zapewne masz rację, chociaż teraz trudno jest mi w to uwierzyć. - Wiedziała, że Ellie miała swoje doświadczenie, przeżyła wiele, więc to, co mówiła to nie były tylko przemyślenia, raczej własne przeżycia i to, jak sobie z nimi poradziła, nie dzieliła się z nią tym bez powodu, jednak w tej chwili, w tej chwili trudno jej było myśleć o tym, że to co aktualnie rozdzierało ją od środka minie.
Sięgnęła po kieliszek, w którym znajdowała się reszta wina, dokończyła ją jednym haustem. Czuła już szum w głowie, lekkie otępienie, które jednak nie powodowało, że myśli przestawały kotłować się w jej głowie. Przez tę rozmowę stawały się jeszcze bardziej intensywne, być może tak miało być, być może musiała to przetrwać, aby jakoś wrócić do rzeczywistości, odnaleźć się w niej po tym wszystkim.
Uniosła głowę i spojrzała na Ellie, kiedy ta się do niej odezwała. Jak zawsze bardzo celnie trafiała. Znała ją, wiedziała, że to co ją gryzie to nie jest nic małego. Nie zachowywałaby się w ten sposób, gdyby to była drobnostka. Odetchnęła ciężko, nie mogła jej zbyć, musiała jej powiedzieć więcej, nogi nie przyprowadziły ją tutaj bez powodu. Babcia nie miała jej oceniać, na pewno nie powie, że była głupia i naiwna, kiedy więc kobieta skończyła mówić przez chwilę milczała, bo zbierała myśli. Zastanawiała się od czego właściwie powinna zacząć, bo to nie było wcale takie proste.
- Nie mam pojęcia, jak Ci to przybliżyć, to nie jest taka krótka historia, jakby się mogło wydawać. - To ostatnie tygodnie w jej życiu spowodowały zamieszanie, ale przecież mieszkało to w niej od lat, było bardzo głęboko schowane i skorzystało z możliwości wyjścia na zewnątrz.
- Nie wydaje mi się, żeby klątwa mogła coś zaradzić, zresztą nie chciałabym robić mu krzywdy. - Być może była zła, rozczarowana, ale nigdy nie należała do osób, które mściły się w taki sposób, nie na tych, na których jej chociaż odrobinę zależało. Ellie wydawała się być naprawdę skłonna to zrobić, ale Prue nie do końca sądziła, aby był to najlepszy pomysł.
- To nie pierwszy raz, kiedy to się skończyło, już kiedyś, bardzo dawno temu też mnie porzucił, przestało mu na mnie zależeć, przynajmniej wtedy w to wierzyłam, ostatnio okazało się, że to nie było takie proste, że to nie było jego zasługą, zbyt wiele nas wtedy różniło, żeby coś mogło się wydarzyć. - Ścisnęła mocniej w dłoniach brzeg koca, nie rozmawiała o tym z nikim, to nie było dla niej komfortowe, jasne to była Ellie, ale nie zmieniało to faktu, że mówienie o tym, co czuła wiele ją kosztowało.
- Uwierzyłam w to, że może potrzebowaliśmy innego miejsca, innego czasu, bo przecież nie spotkalibyśmy się przypadkiem, prawda? Z początku nawet nie wiedziałam kim jest, ale coś nas do siebie przyciągało, a później, później okazało się, że to on, zawsze chodziło tylko o niego. Na pewno pamiętasz, że jak byłam mała nie potrafiłam przestać o nim mówić. - Trudno było jej nie wspomnieć o przeszłości, bo wydawało jej się, że ona miała ogromny wpływ na to, co działo się z nią teraz.
- Wiedziałam, że nie mogę się zakochać, wiedziałam, że to nie może się wydarzyć, ale stało się, a on wyszedł, zostawił mnie, zresztą uprzedzał, że tak się stanie, a i tak to zrobiłam, wiem, że to było głupie, naiwne, ale to się po prostu stało, samo się stało, tak jak wtedy, może po prostu nigdy nie zniknęło? Sama nie wiem, ale przecież nie da się kogoś zmusić do tego, żeby przy tobie został. - Nie patrzyła na Ellie, oglądała swoje dłonie, bo nie miała odwagi jej spojrzeć w oczy.
- Więc jak dla mnie miłość to jest kłamstwo, jeśli coś rodzi się przez lata, a później kończy się w ten sposób, to jak mam uwierzyć, że ma prawo zaistnieć, jak mam w nią uwierzyć? To musi być kłamstwo. - Naprawdę była rozgoryczona, miała wrażenie, że popełniła błąd w swoich osądach, ale czuła to wszystko, wtedy wydawało jej się prawdziwe, zresztą nadal nie była w stanie się tego wyzbyć.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control