23.01.2026, 20:41 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.01.2026, 22:07 przez Brenna Longbottom.)
Adrenalina opadała powoli, gdy do Brenny w pełni dotarło, że ta część walki była zaskoczona. Głowa wciąż ją bolała i trochę się jej w niej kręciło, a po policzku, zranionym o klatkę, płynęła krew, ale żadna z nich nie odniosła poważnych obrażeń i ujęły tę dwójkę - dokładnie tak jak planowały, wykorzystując element zaskoczenia.
Wstała, powoli, nie chcąc ryzykować, że zakręci się jej w głowie jeszcze bardziej i upadnie.
Victoria tym razem pomyliła coś w zaklęciu i przyniosło ono zaskakujące rezultaty. Mężczyzna bowiem nie zamilkł, a zamiast tego... zaczął śpiewać.
- Ty kuuurwooo głuuupiaaa coooo z cieeebie za suuuuka - zawył barytonem, Brenna zaś zamarła na sekundę, niepewna, czy faktycznie kłusownik wyśpiewywuje obelgi pod ich adresem, czy od uderzenia ma omamy słuchowe. Nie czekała jednak na to aż ten dobrnie do refrenu, a pośpiesznie ruszyła ku wyjściu. Bo to że tutaj poszło im tak pięknie, nie oznaczało jeszcze, że Apollo i Sadwick też nie mieli problemów, odczytanie formułek aresztowania i dopełnienie formalności mogło więc chwilę poczekać.
Wypadła z pomieszczenia w samą porę, aby zobaczyć, jak Apollo, który musiał przybiec tu sprawdzić, jak sobie poradziły, obezwładnia w wejściu do budynku ich Adonisa. Więzy zdążyły zniknąć, a mimo skrępowanych z tyłu rąk ten usiłował uciec… co było jednak z góry skazane na niepowodzenie, biorąc pod uwagę, że próbował wybiec stąd ze skutymi łapami i w samym kalesonach.
– Całe jesteście?! – krzyknął Apollo, przyciskając Pana Przystojnego do ściany. Brenna zmierzyła Brygadzistę spojrzeniem, ale wyglądało na to, że nie został ranny.
– Całe, dwóch kolejnych jest tu obok. Ogarniecie aresztowanie? Musimy poszukać piskląt.
– Wolę formułki niż smoki, absolutnie się zgadzam. I… zaraz… czy ktoś tam śpiewa? – zdumiał się Apollo.
– Nie pytaj. Po prostu nie pytaj.
Gdyby Victoria wyjrzała na zewnątrz, mogłaby dostrzec, że dało się pójść korytarzem dalej na prawo, do bardziej zniszczonej części budynku, gdzie znajdowały się schody wiodące w dół. A skoro panowie spali tutaj, istniała całkiem spora szansa, że jeżeli było tutaj więcej zwierząt, których nie chcieli trzymać w klatkach na zewnątrz, to były właśnie tutaj…
Wstała, powoli, nie chcąc ryzykować, że zakręci się jej w głowie jeszcze bardziej i upadnie.
Victoria tym razem pomyliła coś w zaklęciu i przyniosło ono zaskakujące rezultaty. Mężczyzna bowiem nie zamilkł, a zamiast tego... zaczął śpiewać.
- Ty kuuurwooo głuuupiaaa coooo z cieeebie za suuuuka - zawył barytonem, Brenna zaś zamarła na sekundę, niepewna, czy faktycznie kłusownik wyśpiewywuje obelgi pod ich adresem, czy od uderzenia ma omamy słuchowe. Nie czekała jednak na to aż ten dobrnie do refrenu, a pośpiesznie ruszyła ku wyjściu. Bo to że tutaj poszło im tak pięknie, nie oznaczało jeszcze, że Apollo i Sadwick też nie mieli problemów, odczytanie formułek aresztowania i dopełnienie formalności mogło więc chwilę poczekać.
Wypadła z pomieszczenia w samą porę, aby zobaczyć, jak Apollo, który musiał przybiec tu sprawdzić, jak sobie poradziły, obezwładnia w wejściu do budynku ich Adonisa. Więzy zdążyły zniknąć, a mimo skrępowanych z tyłu rąk ten usiłował uciec… co było jednak z góry skazane na niepowodzenie, biorąc pod uwagę, że próbował wybiec stąd ze skutymi łapami i w samym kalesonach.
– Całe jesteście?! – krzyknął Apollo, przyciskając Pana Przystojnego do ściany. Brenna zmierzyła Brygadzistę spojrzeniem, ale wyglądało na to, że nie został ranny.
– Całe, dwóch kolejnych jest tu obok. Ogarniecie aresztowanie? Musimy poszukać piskląt.
– Wolę formułki niż smoki, absolutnie się zgadzam. I… zaraz… czy ktoś tam śpiewa? – zdumiał się Apollo.
– Nie pytaj. Po prostu nie pytaj.
Gdyby Victoria wyjrzała na zewnątrz, mogłaby dostrzec, że dało się pójść korytarzem dalej na prawo, do bardziej zniszczonej części budynku, gdzie znajdowały się schody wiodące w dół. A skoro panowie spali tutaj, istniała całkiem spora szansa, że jeżeli było tutaj więcej zwierząt, których nie chcieli trzymać w klatkach na zewnątrz, to były właśnie tutaj…
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.