Uznała ten rumieniec za coś całkiem naturalnego, oczywiście, że go dostrzegła, bo była czujna, obserwowała tych, z którymi rozmawiała bardzo uważnie, przywiązywała wagę do reakcji swoich rozmówców na jej słowa. Zwracała uwagę na szczegóły, poniekąd wymagał tego od niej jej zawód, wyłapywała detale, które nie wszyscy dostrzegali. Nauczyła się jednak ich nie komentować, zostawiać przemyślenia sobie, przynajmniej w większości sytuacji, często w ogóle nie było to konieczne, a mogłoby wzbudzić w towarzyszącej jej osobie mieszane uczucia. Nie lubiła wprawiać innych w zakłopotanie, jej zdaniem było to zupełnie niepotrzebne. Wpatrywała się więc w Primrose z uśmiechem, to co mówiła było szczere - naprawdę chciała utrzymywać regularny kontakt, bo nie miała wokół siebie zbyt wielu ludzi. Nie była najlepsza w nawiązywaniu relacji, musiała więc dbać o te, które jakimś cudem zaistniały w jej życiu, ale z tym też niezbyt dobrze sobie radziła. Dosyć często wpadała bowiem w swoją rutynę, kiedy zamykała się w domu, z księgami w dłoni i zaczynała ignorować istnienie świata.
Obserwowała to, jak Prim walczyła z papierem, był on naprawdę ładnie zapakowany, bo Bletchley przywiązywała wagę do najdrobniejszych szczegółów, lubiła kiedy wszystko co robiła było wykonane precyzyjne z dbałością o detale, jak już się za coś zabierała to wszystko musiało być idealne, nie było to do końca zdrowe, ale tak już miała. Wolała wykonać tą samą czynność kilka razy, niż dopuścić do tego, aby coś wyglądało na zrobione na odwal się.
- Jasne, żadnej bieli, to dobry początek. - Było to chyba dość istotne, no i zdecydowanie nie chciała zostać upolowana z kuszy zamiast dzika, to nie brzmiało dobrze. Przymknęła na moment oczy, próbując w swojej głowie znaleźć jakieś statystyki z przypadków, które udało jej się badać. Ile właściwie widziała zgonów spowodowanych przez kuszę? Odpłynęła na chwilę skupiła się na swoich myślach, po chwili mrugnęła i wróciła do Primrose, miała nadzieję, że ta nie zauważyła jej chwilowej niedyspozycji, mimo, że wiedziała o jej przypadłości, to zawsze było trochę niezręczne.
- Wygoda jest bardzo istotna, wiesz, ja nie mam do końca doświadczenia z takimi wydarzeniami. - Chyba nigdy jeszcze nie była na podobnym przyjęciu, na ślubie czystokrwistych, nie do końca wiedziała, czego powinna się spodziewać. - Czyli największy problem nas nie dotyczy, nie będzie to kupione w ciemno, czy Ty już sobie coś kupiłaś? - Była ciekawa, czy Prim miała już jakąś kreację na ten ślub.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control