26.01.2026, 10:28 ✶
Odkrył, że go to irytowało. To, że widział go w momencie tak wielkiej słabości, a i tak nie potrafił myśleć o niczym innym niż astrolabium łopoczące jak proporzec w jego żołądku. Miał ochotę tym przeklętym przedmiotem na niego zwymiotować.
– Nigdy nie chciałem mieć złotego tronu. – Rzucił to nieco zarozumiałym tonem, na kilka sekund nie pozwalając prawdziwemu źródłu wewnętrznego rozedrgania wydostać się na zewnątrz. Nie zamierzał jednak trzymać tego w sobie dłużej. Jego prawda była czysta, więc pozwalała mu utrzymać się na powierzchni, kiedy Morpheus tonął, a tego właśnie chciał – wygrać każdą rozmowę, nawet jeżeli miała rozerwać serce Longbottoma na strzępy. – Jeżeli teoria krajobrazu strunowego jest prawdziwa, to prawa tego wszechświata były przeciwko nam. W innym wymiarze świadomości, byłbym pewnie szczęśliwy mogąc robić ci pranie i wypełniając druki podatkowe, ale to nie jest ten wymiar. – Również założył swoją maskę. – Jeżeli przestrzeń jest nieskończona, to nie jesteśmy wyjątkowi. Istnieje para dokładnie taka jak my – i oni się nie rozstali. – Spojrzał na niego z góry, zadzierając swój podbródek wyżej. – Tyle nauki, tak wiele tęgich głów spisujących to wszystko na papier, a ostatecznie sprowadza się do tego, że mogę fantazjować nad teorią magii i fizyki ile chcę, ale nic nie zmieni tego, że po tym co się wydarzyło, już niczym mnie nie zadowolisz, tylko przestaniem stawiać się w roli ofiary historii, żeby zacząć robić historię. Wstań z podłogi i gotuj się na to, co niesie nasza przyszłość. Będę w niej błyszczeć bardziej niż teraz.
Ale to co powiedział mu, nim wyszedł za drzwi, nie było wcale czymś, co musiało wydarzyć się dzisiejszej nocy. Dziś... dziś dał sobie prawo do tego, żeby przejść za linię ochrony pokazując swoją twarz, zaszyć się z butelką wina w starym pokoju Annaleigh i płakać tak długo, aż nie zaśnie. Lestrange i tak nie obchodziło w jakim stanie zastanie go tam wracając z przyjęcia.
– Nigdy nie chciałem mieć złotego tronu. – Rzucił to nieco zarozumiałym tonem, na kilka sekund nie pozwalając prawdziwemu źródłu wewnętrznego rozedrgania wydostać się na zewnątrz. Nie zamierzał jednak trzymać tego w sobie dłużej. Jego prawda była czysta, więc pozwalała mu utrzymać się na powierzchni, kiedy Morpheus tonął, a tego właśnie chciał – wygrać każdą rozmowę, nawet jeżeli miała rozerwać serce Longbottoma na strzępy. – Jeżeli teoria krajobrazu strunowego jest prawdziwa, to prawa tego wszechświata były przeciwko nam. W innym wymiarze świadomości, byłbym pewnie szczęśliwy mogąc robić ci pranie i wypełniając druki podatkowe, ale to nie jest ten wymiar. – Również założył swoją maskę. – Jeżeli przestrzeń jest nieskończona, to nie jesteśmy wyjątkowi. Istnieje para dokładnie taka jak my – i oni się nie rozstali. – Spojrzał na niego z góry, zadzierając swój podbródek wyżej. – Tyle nauki, tak wiele tęgich głów spisujących to wszystko na papier, a ostatecznie sprowadza się do tego, że mogę fantazjować nad teorią magii i fizyki ile chcę, ale nic nie zmieni tego, że po tym co się wydarzyło, już niczym mnie nie zadowolisz, tylko przestaniem stawiać się w roli ofiary historii, żeby zacząć robić historię. Wstań z podłogi i gotuj się na to, co niesie nasza przyszłość. Będę w niej błyszczeć bardziej niż teraz.
Ale to co powiedział mu, nim wyszedł za drzwi, nie było wcale czymś, co musiało wydarzyć się dzisiejszej nocy. Dziś... dziś dał sobie prawo do tego, żeby przejść za linię ochrony pokazując swoją twarz, zaszyć się z butelką wina w starym pokoju Annaleigh i płakać tak długo, aż nie zaśnie. Lestrange i tak nie obchodziło w jakim stanie zastanie go tam wracając z przyjęcia.
Postać opuszcza sesję
with all due respect, which is none