26.01.2026, 14:25 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26.01.2026, 14:53 przez Brenna Longbottom.)
Brenna oczywiście odnotowała sobie w myślach, żeby przesłać Yelenie katalog i zaznaczyć w nim te kolorowe zasłony, kilkoma wykrzyknikami, i oczywiście różwe. Tak ogólnie to wtrącała się tu o tyle, o ile mogła doradzić, który rzemieślnik zrobi świetny stół, u kogo zamówić najlepsze dywany, i w którym antykwariacie sprzedają nie antyki, a stare buble, bo oczywiste, ale uważała, że ten dodatek absolutnie spodoba się pannie Karkaroff! A Alexander był tutaj uparty z jakichś dziwnych, niezrozumiałych powodów.
Sprawa różowych zasłonek (albo czarnych, jak dusza Alexa, skoro tak bał się kolorów) szybko jednak zeszła na dalszy plan, zepchnięta na boczny tur przez znalezienie trupa.
Ostrzegała Aristova, że do czegoś takiego może dojść, ale…
…chyba sama wtedy sądziła, że żartuje.
– Panowie, proszę się cofnąć, i niczego nie dotykać – poprosiła z miejsca pracowników, sama przyklękając na ziemi, ale w pewnym oddaleniu od wystającej z gruntu ręki, by przypadkiem nie naruszyć miejsca zbrodni. Ręka bez wątpienia gniła. Brenna nie była patologiem, nijak nie mogła więc stwierdzić na sto procent, ile przeleżała w ziemi, ale widziała, że ciało nie jest ani świeże – nie na tyle, by ktoś zginął tutaj w tym tygodniu na pewno – ani nie leży tu od jakichś stu lat. Znaczy się… część ciała. Istniała możliwość, że pod spodem była reszta, ale równie dobrze mogli mieć tutaj tylko fragment.
– Nie będziesz się nudził w Little Hangleton – westchnęła, gdy Alexander do niej dołączył. – Na twoje szczęście, praktycznie na pewno trafił tu przed zawarciem umowy, więc niekoniecznie trzeba o tym wspominać Yelenie.
A przynajmniej zakładała, że to ją miał na myśli mówiąc o tym trzymaniu języka za zębami. Skoro oficjalnie on był nabywcą, to jeżeli potwierdzą, że ciało leżało tu od jakiegoś czasu, nie będą musieli przesłuchiwać Yeleny. Bo co do utylizacji, to tylko rzuciła mu spojrzenie, z gatunku tych „no – chyba – sobie – żartujesz”. Niech się przyzwyczaja, nie byli w Rosji. Znaczy się na takim Nokturnie pewnie ten i owy by owszem utylizował, ale jednak to stanowiło raczej wyjątek nie regułę… no i mieli tu paru świadków.
– Skorzystam z kominka, dobrze? – poprosiła.
Puści wiadomość do Departamentu.
A potem trochę się tu rozejrzy.
*
Pięć minut później wiadomość trafiła do Departamentu przestrzegania prawa, jeden z pracowników dostał ataku paniki, a drugi siedział pod domem na starej ławce, pozostałej jeszcze po poprzednich właścicielach, z ponurą miną. Brenna zaś poprosiła Alexa, żeby lepiej przyniósł dokumenty kupna,b o będą potrzebować danych poprzednich właścicieli, a potem pod postacią ciemnej wilczycy, biegała po ogródku – znaczy się głównie po ścieżkach, żeby przypadkiem czegoś nie zniszczyć, chociaż biorąc pod uwagę modernizacje w ogrodzie, to ślady i tak dawno zadeptano – z nosem przy ziemi, próbując wychwycić jakieś zapachy.
percepcja
Sprawa różowych zasłonek (albo czarnych, jak dusza Alexa, skoro tak bał się kolorów) szybko jednak zeszła na dalszy plan, zepchnięta na boczny tur przez znalezienie trupa.
Ostrzegała Aristova, że do czegoś takiego może dojść, ale…
…chyba sama wtedy sądziła, że żartuje.
– Panowie, proszę się cofnąć, i niczego nie dotykać – poprosiła z miejsca pracowników, sama przyklękając na ziemi, ale w pewnym oddaleniu od wystającej z gruntu ręki, by przypadkiem nie naruszyć miejsca zbrodni. Ręka bez wątpienia gniła. Brenna nie była patologiem, nijak nie mogła więc stwierdzić na sto procent, ile przeleżała w ziemi, ale widziała, że ciało nie jest ani świeże – nie na tyle, by ktoś zginął tutaj w tym tygodniu na pewno – ani nie leży tu od jakichś stu lat. Znaczy się… część ciała. Istniała możliwość, że pod spodem była reszta, ale równie dobrze mogli mieć tutaj tylko fragment.
– Nie będziesz się nudził w Little Hangleton – westchnęła, gdy Alexander do niej dołączył. – Na twoje szczęście, praktycznie na pewno trafił tu przed zawarciem umowy, więc niekoniecznie trzeba o tym wspominać Yelenie.
A przynajmniej zakładała, że to ją miał na myśli mówiąc o tym trzymaniu języka za zębami. Skoro oficjalnie on był nabywcą, to jeżeli potwierdzą, że ciało leżało tu od jakiegoś czasu, nie będą musieli przesłuchiwać Yeleny. Bo co do utylizacji, to tylko rzuciła mu spojrzenie, z gatunku tych „no – chyba – sobie – żartujesz”. Niech się przyzwyczaja, nie byli w Rosji. Znaczy się na takim Nokturnie pewnie ten i owy by owszem utylizował, ale jednak to stanowiło raczej wyjątek nie regułę… no i mieli tu paru świadków.
– Skorzystam z kominka, dobrze? – poprosiła.
Puści wiadomość do Departamentu.
A potem trochę się tu rozejrzy.
*
Pięć minut później wiadomość trafiła do Departamentu przestrzegania prawa, jeden z pracowników dostał ataku paniki, a drugi siedział pod domem na starej ławce, pozostałej jeszcze po poprzednich właścicielach, z ponurą miną. Brenna zaś poprosiła Alexa, żeby lepiej przyniósł dokumenty kupna,b o będą potrzebować danych poprzednich właścicieli, a potem pod postacią ciemnej wilczycy, biegała po ogródku – znaczy się głównie po ścieżkach, żeby przypadkiem czegoś nie zniszczyć, chociaż biorąc pod uwagę modernizacje w ogrodzie, to ślady i tak dawno zadeptano – z nosem przy ziemi, próbując wychwycić jakieś zapachy.
percepcja
Rzut PO 1d100 - 59
Sukces!
Sukces!
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.