27.01.2026, 09:26 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.01.2026, 09:31 przez Keyleth Nico Yako.)
- A to nie był Jezusmaria? To jest ten sam co się rodzi co rok w grudniu prawda? Ten z czerwoną czapką i w ogóle? - dopytywała, bo choć wiedziała wiele, to przecież nie wszytko i zdecydowanie lepiej czuła się w kręgu kulturowym osadzonym na ciepłym i wilgotnym równiku. - Mesjasz… to trochę brzmi jak ta przyprawa… Mesala? Czy to ma ze sobą jakiś związek? Jak te zakrętki błogosławione przez Hermesa? - zmarszczyła nosek, przywołując ostatnią rozmowę z Lewisem o greckich bogach i wekach, i prawie, prawie zatopiła zęby w gruszce, gdy zobaczyła stan ich gościa.
onieonieonionieonieonieonie
Owoce szybko powędrowały do kosza, który drastycznie pozbył się zawartości. Keyleth była w emocjach, bo przecież chłopak, który do nich zagościł STANĄŁ NA PROGU! Nic dziwnego, że potem tak wyglądał. Nim ktokolwiek cokolwiek, chwyciła za kubek z chłodną wodą, wsypała doń odrobinę soli i w przygarbieniu dotarła do zdenerwowanych duchów.
Z zewnątrz wyglądało to tak, jakby coś jej upadło i było na tyle malutkie, że trzeba było w kucki szukać zguby. Do czasu, aż nie włożyła całej dłoni do kubeczka, a następnie strzepując wilgoć z palców, skrapiała próg mało profesjonalnie za to z wielkim zapałem. Do tej aktywności dołączyła szept, który nie był wcale jakoś wybitnie cichy, który uprzejmie prosił:
- On na prawdę nie chciał duchy, już cichutko, już spokojnie, przyjmijcie ten chłód, niech sól zabierze z Was ogień. Pilnuję Was jak mogę najlepiej, ale same rozumiecie, że potrzeba czasu, aby domownicy zrozumieli. Proszę nie gniewajcie się - zamarła na moment, po czym z determinacją uznała, że krople nie wystarczą, więc po prostu wylała to co zostało na wystający kawałek podłogi oddzielający kuchnię od reszty świata, by zmyć może nie grzechy świata, ale na pewno grzechy Crowa deptającego jej usilne starania, żeby duchy przestały być obrażone na pana Woodyego i pozostałych.
To nie była jego wina, poznała już Anglików na tyle, by wiedzieć, że część miko przetrwała w tym smutnym narodzie. O części zapomnieli i przez to ich dusze… cóż, wyglądały tak jak wyglądały.
Gdy odłożyła kubek z powrotem na blat, bardzo poważnie podeszła do kucharza.
- Myślę, że potrzebuję oleju, żeby uszczelnić jego ducha. W której tykwie go chowasz? Znaczy w słoiku? - zapytała z przejęciem łapiąc go za rękaw.
poza schematem na pełnej
onieonieonionieonieonieonie
Owoce szybko powędrowały do kosza, który drastycznie pozbył się zawartości. Keyleth była w emocjach, bo przecież chłopak, który do nich zagościł STANĄŁ NA PROGU! Nic dziwnego, że potem tak wyglądał. Nim ktokolwiek cokolwiek, chwyciła za kubek z chłodną wodą, wsypała doń odrobinę soli i w przygarbieniu dotarła do zdenerwowanych duchów.
Z zewnątrz wyglądało to tak, jakby coś jej upadło i było na tyle malutkie, że trzeba było w kucki szukać zguby. Do czasu, aż nie włożyła całej dłoni do kubeczka, a następnie strzepując wilgoć z palców, skrapiała próg mało profesjonalnie za to z wielkim zapałem. Do tej aktywności dołączyła szept, który nie był wcale jakoś wybitnie cichy, który uprzejmie prosił:
- On na prawdę nie chciał duchy, już cichutko, już spokojnie, przyjmijcie ten chłód, niech sól zabierze z Was ogień. Pilnuję Was jak mogę najlepiej, ale same rozumiecie, że potrzeba czasu, aby domownicy zrozumieli. Proszę nie gniewajcie się - zamarła na moment, po czym z determinacją uznała, że krople nie wystarczą, więc po prostu wylała to co zostało na wystający kawałek podłogi oddzielający kuchnię od reszty świata, by zmyć może nie grzechy świata, ale na pewno grzechy Crowa deptającego jej usilne starania, żeby duchy przestały być obrażone na pana Woodyego i pozostałych.
To nie była jego wina, poznała już Anglików na tyle, by wiedzieć, że część miko przetrwała w tym smutnym narodzie. O części zapomnieli i przez to ich dusze… cóż, wyglądały tak jak wyglądały.
Gdy odłożyła kubek z powrotem na blat, bardzo poważnie podeszła do kucharza.
- Myślę, że potrzebuję oleju, żeby uszczelnić jego ducha. W której tykwie go chowasz? Znaczy w słoiku? - zapytała z przejęciem łapiąc go za rękaw.
poza schematem na pełnej
