04.02.2026, 18:20 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.02.2026, 18:27 przez Brenna Longbottom.)
– A to dopiero się okaże – roześmiała się. Przez „przestanie rozmawiać” rozumiała, że jakby sądziła, że zerwali kontakt, ale było, minęło, a i nieświadoma, jak Victoria zinterpretowała jej słowa, nie rozwinęła tematu. – To chyba dużo mówi o mnie, że sama miałabym pewne problemy z definicjami i jasnymi datami. Ewentualnie o ogólnym porąbaniu całej sytuacji.
Mogło chodzić o obie te rzeczy, no i na pewno nie ułatwiało, że cały świat dookoła zdawał się oszaleć, prawda?
– O trzecich potencjalnych zaręczynach. W sensie… że skoro dwa razy skończyło się, jak się skończyło… Może kiedyś uda się trzeci raz i tym razem będzie po prostu dobrze.
Ten pierwszy był absolutną porażką i koszmarem. Ten drugi zdawał się przypominać miłosną, epicką historię rodem z opowieści, ale bez szczęśliwego zakończenia – na całe szczęście pomijającą jednak elementy trucizny i noża. Szczerze życzyła Victorii, by trzeci raz był już wspaniałą historią miłosną z zakończeniem szczęśliwym, ale że takie rzeczy rzadko działy się poza książkami… to miała nadzieję po prostu na coś, co zdoła zapewnić jej jeśli nie prawdziwe szczęście, to stabilizację spokój ducha, trochę radości.
– Naprawdę? Czy Christopher też już prosił, żebyś o czymś nie mówiła jego matce? – spytała, posyłając Victorii szeroki uśmiech, choć podejrzewała, że mogło po prostu chodzić o zamiłowanie do mody, dość typowe akurat i u Rosierów, i o Potterów, czy Selwynów. Zaraz jednak uśmiech trochę zbladł i spojrzała na Victorię z pewnym zaskoczeniem. – To znaczy… sądziłam, że aurorzy wiedzą? W sensie, dlaczego Stanley jest poszukiwany? – zapytała, marszcząc brwi.
Bo naprawdę, jakich wiadomości można by się do niej spodziewać od kogoś, kogo szukano za potencjalną współpracę ze śmierciożercami? (Dobra, chodziło o podrzucenie głowy, tyle że to była głowa kogoś zabitego przez śmierciożerców, a on znikł, ledwo go o tę zapytano...) Brenna wiedziała że przed Brygadzistami broniono tych informacji, nie wspominając już o reszcie Departamentu, ale przyjmowała jakoś, że Victoria wie: ostatecznie sprawę zabicia szpiega szefowej aurorów, który wniknął w szeregi śmierciożerców, prowadzili aurorzy, prawda?
– Muszę przyznać, że z tym mi ulżyło – westchnęła, odnośnie słów Victorii. – Zdaniem Atreusa arcykapłanka może o tym wszystkim wiedzieć więcej… ale chyba planują trzymać ją pod kluczem. Chociaż trochę mnie to zaskakuje, bo ostatecznie w sumie doszło tam tylko do samookaleczenia.
Nie była na miejscu, nie miała więc pojęcia, jak wszystko wyglądało: kapłankom odbiło, chciały złożyć ofiarę z człowieka, ostatecznie jedna kapłanka zraniła się nożem, zerwano zasłonę między światami i działy się dziwne rzeczy. Tyle dotarło do jej uszu.
Mogło chodzić o obie te rzeczy, no i na pewno nie ułatwiało, że cały świat dookoła zdawał się oszaleć, prawda?
– O trzecich potencjalnych zaręczynach. W sensie… że skoro dwa razy skończyło się, jak się skończyło… Może kiedyś uda się trzeci raz i tym razem będzie po prostu dobrze.
Ten pierwszy był absolutną porażką i koszmarem. Ten drugi zdawał się przypominać miłosną, epicką historię rodem z opowieści, ale bez szczęśliwego zakończenia – na całe szczęście pomijającą jednak elementy trucizny i noża. Szczerze życzyła Victorii, by trzeci raz był już wspaniałą historią miłosną z zakończeniem szczęśliwym, ale że takie rzeczy rzadko działy się poza książkami… to miała nadzieję po prostu na coś, co zdoła zapewnić jej jeśli nie prawdziwe szczęście, to stabilizację spokój ducha, trochę radości.
– Naprawdę? Czy Christopher też już prosił, żebyś o czymś nie mówiła jego matce? – spytała, posyłając Victorii szeroki uśmiech, choć podejrzewała, że mogło po prostu chodzić o zamiłowanie do mody, dość typowe akurat i u Rosierów, i o Potterów, czy Selwynów. Zaraz jednak uśmiech trochę zbladł i spojrzała na Victorię z pewnym zaskoczeniem. – To znaczy… sądziłam, że aurorzy wiedzą? W sensie, dlaczego Stanley jest poszukiwany? – zapytała, marszcząc brwi.
Bo naprawdę, jakich wiadomości można by się do niej spodziewać od kogoś, kogo szukano za potencjalną współpracę ze śmierciożercami? (Dobra, chodziło o podrzucenie głowy, tyle że to była głowa kogoś zabitego przez śmierciożerców, a on znikł, ledwo go o tę zapytano...) Brenna wiedziała że przed Brygadzistami broniono tych informacji, nie wspominając już o reszcie Departamentu, ale przyjmowała jakoś, że Victoria wie: ostatecznie sprawę zabicia szpiega szefowej aurorów, który wniknął w szeregi śmierciożerców, prowadzili aurorzy, prawda?
– Muszę przyznać, że z tym mi ulżyło – westchnęła, odnośnie słów Victorii. – Zdaniem Atreusa arcykapłanka może o tym wszystkim wiedzieć więcej… ale chyba planują trzymać ją pod kluczem. Chociaż trochę mnie to zaskakuje, bo ostatecznie w sumie doszło tam tylko do samookaleczenia.
Nie była na miejscu, nie miała więc pojęcia, jak wszystko wyglądało: kapłankom odbiło, chciały złożyć ofiarę z człowieka, ostatecznie jedna kapłanka zraniła się nożem, zerwano zasłonę między światami i działy się dziwne rzeczy. Tyle dotarło do jej uszu.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.