• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Pokój Życzeń Sny [09.10.1972, sen] One for sorrow, two for joy | Benjy, Prudence

[09.10.1972, sen] One for sorrow, two for joy | Benjy, Prudence
Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#14
20.02.2026, 15:26  ✶  

Ich ciała doskonale się znały, całkiem naturalnie przychodziło im szukanie siebie nawzajem. Nie widziała w tym niczego złego, dobrze było mieć się do kogo przytulić, dotknąć, poczuć ciepło jego ciała przy swoim. Być może nie powinno to wyglądać w ten sposób, być może nie wypadało, aż tak lgnąć do kogoś kto miał być wyłącznie przyjacielem, jednak nie do końca potrafiła z tym walczyć. To stało się ich normalnością, zawsze tak robili, dlaczego więc miałaby to uznać za niewłaściwe? To, że zdarzało jej się zawieszać nieco dłużej wzrok na jego ustach od czasu do czasu, niczego nie zmieniało. To, że łapała się na tym, że myślała czasem o tym, jakby to było sięgnąć po coś więcej, przekroczyć granicę, sprawdzić, czy pod innymi względami też tak bardzo do siebie pasowali to też nic wielkiego. Nie powinna myśleć w ten sposób, zastanawiać się nad tym, a jednak to robiła, na szczęście nie mógł poznać jej myśli, dowiedzieć się tego, że zdarzało jej się wizualizować sobie rzeczy, których nie powinna. Ten przyjacielski dotyk, musiał wystarczyć, nie było dla nich innych możliwości. Ciało jednak reagowało na dotyk, czuła pod skórą dziwne napięcie, nic nie mogła z tym zrobić, starała się jednak nie dać po sobie poznać, że mogłaby pragnąć czegoś więcej. Nie mogła popsuć tego, co mieli, a przecież od lat trzymali się tej wersji, że to tylko przyjaźń, jeśli więc mogła pozostać niedaleko jako przyjaciółka, to postanowiła to przyjąć, bo przecież nic innego nie było im pisane. Postawili sobie granicę, powinni się jej trzymać, mimo tego, że ich gesty nie do końca o tym świadczyły, jednak żadne z nich tego nie negowało, to sugerowało, że tak powinna wyglądać ich relacja, bo przecież gdyby chcieli czegoś innego, to nie usiłowaliby się trzymać tych ustaleń tak bardzo, a tkwili w tych ustalonych ramach długo. Nawet jeśli spoglądała na niego inaczej, niż patrzy się na przyjaciół to nie chciała tego psuć, musiała pogodzić się z tym, że tak to wyglądało. Zresztą nigdy nie była szczególnie odważna, obawiała się konsekwencji, jakie mogłyby spowodować jej ewentualne próby sprawdzenia, czy to tylko ona się z tym czuje w ten sposób. Nie zaryzykowałaby ich znajomości, pozostawało więc pozostać przy tym, co aktualnie mieli. Nie, żeby do końca jej to wystarczało, ale czasem nie było innego wyboru, trzeba było się pogodzić z tym, że po prostu tak miało być.

- Wiesz, jak to jest, przyjaciele często są pierwszymi na których sprawdza się swoje umiejętności, dopiero później można wyjść z tym, gdzieś dalej. - Przyjaciele byli w stanie wybaczyć błędy, te drobne i większe, a przynajmniej tak się jej wydawało. - Muszę nieco popracować nad reklamą, dotrzeć do większej ilości osób, póki co robię to tylko przed Tobą, pewnie dlatego to nie działa. - Jakże mogłoby zadziałać skoro komplementowała go w ten sposób tylko przed nim samym. To nie miało się zmienić, bo jeszcze ktoś by się przypałętał i zatrzymał przy nim na dłużej, wtedy nie mogłaby się tak do niego przytulać. Nie sądziła, żeby ewentualna partnerka, spoglądała na to z aprobatą. Nie mogła tak po prostu go oddać w inne ręce. - Dlaczego negujesz wszystkie moje argumenty? Powinieneś kiwać głową i mi przytakiwać, drobnym druczkiem trzeba by dopisać, że masz niewyparzoną gębę i czasem mówisz coś, co powinno nie zostać powiedziane, choć ktoś na pewno mógłby uznać to za całkiem urocze. - W końcu różne były gusta, czyż nie? On był całkiem w jej guście, taki jaki był, z tym swoim zbyt długim językiem i całym chaosem, na pewno nie tylko ona miała takie zdanie. - Chaos może być pozytywem, zależy jak na to patrzysz, nie wszyscy potrzebują stabilizacji, wystarczy, że znajdziesz kogoś, kto będzie potrafił odnaleźć się w tym chaosie, znaleźć w nim swoją stałą, na pewno da się to zrobić. - Nie brakowało jej optymizmu, co było całkiem zabawne, bo przecież Prue raczej należała do czarnowidzów, jak widać wiele zależało od tego, o kim lub o czym mówiła. W jego przypadku cóż, potrafiła szukać samych pozytywów, zresztą wcale nie było to specjalnie trudne.

- Nie wiem do końca, czy najlepsza przyjaciółka na świecie w tym przypadku może być atutem, może się okazać być też kulą u nogi, ale póki co uznajmy to jednak za atut. - Wolała się nad tym specjalnie nie zastanawiać, bo wiedziała, że mogło być różnie. Nie dla wszystkich to mogło być pozytywne, a nie chciała w tej chwili myśleć o tym, że mógłby nadejść moment, w którym musiałaby zrezygnować z tej roli, zbyt bardzo przywykła do tego, że chociaż w ten sposób mogła być mu bliska. Miała świadomość, że jeśli pojawiłaby się u jego boku jakaś kobieta, to mogłoby się stać dla niej problematyczne, bo przecież przyjaciele nie pozwalali sobie na taką bliskość, to nie było raczej normalne, teraz jednak nie chciała się skupiać na tym, że kiedyś do tego dojdzie.

Uniosła nieco głowę, wpatrywała się w niego dłuższą chwilę. - Czy to nie działa tak, że powinieneś mnie irytować i przeszkadzać? Kiedy tak o tym mówisz to brzmi bardziej jak dobry duszek, który dba o swojego człowieka. - Poltergeisty były raczej znane jako złośliwe duchy, które uprzykrzały życie ludziom, chociaż w sumie, jakby się nad tym dłużej zastanowiła to takie wyrywanie jej znad pracy na pewno by ją irytowało, więc może faktycznie można by to było uznać za zasadne.

Nie, żeby sądziła, że taki scenariusz w ogóle miał rację bytu, jasne - Benjy prowadził dość ryzykowne życie, jednakże nie sądziła, aby miał je zakończyć szybko, zawsze potrafił spadać na cztery łapy i najprawdopodobniej jak kot miał dziewięć żyć, zapewne skończy się na tym, że to ona szybciej znajdzie się za zasłoną, nie wydawało jej się, aby mogło być inaczej.

- Przecież to tak nie działa. - Nieco się oburzyła na jego słowa, ale tylko odrobinę. - Nie musisz jej szukać, właśnie o to chodzi, po prostu kiedyś Cię trafi, nim się zorientujesz, i za bardzo nie będziesz mógł z tym dyskutować, to się po prostu wydarzy. - Mógł jej mówić o tym, że nie miał listy, nie szukał miłości, ale to nie było czymś, co dało się przewidzieć, to się po prostu działo, czy mu się podobało, czy nie. Kiedyś padnie i na niego, tak jak na nią padło zupełnym przypadkiem, tylko nic nie mogła z tym zrobić, bo nie powinno zakochiwać się w swoim przyjacielu. Naprawdę życzyła mu dobrze, liczyła na to, że kiedyś znajdzie kogoś u kogo boku będzie szczęśliwy, bo zasługiwał na to po tym, co przeżył, nawet jeśli sam mówił o tym, że nie szuka czegoś takiego. - Zresztą nikt nie mówi, że masz polubić deszcz, beton i herbatę, być może trafi się ktoś, kto będzie lubił to co Ty, na pewno istnieją takie kobiety. - Każdy kiedyś musiał trafić na osobę, która pasowała do niego idealnie. Prue wydawało się, że już znalazła taką osobę, przynajmniej poniekąd, bo przecież zdecydowanie mieli inne oczekiwania od życia, najwyraźniej zdarzały się przypadki, gdy musiało być to jednostronne, pogodziła się z tym, jednak uważała, że Benjy będzie miał kiedyś swoją szansę, na pewno, był zbyt wspaniałym egzemplarzem, aby iść przez życie w pojedynkę, szkoda, że nie ona miała być tą osobą, ale życzyła mu szczęścia, musiała się z tym pogodzić.

- Gówno prawda, możesz też trochę popracować nad gustem, wiem, że jak do tej pory nie szło Ci najlepiej, ale to nie warunkuje niepowodzeń w przeszłości. - Naprawdę chciała dla niego dobrze, chciała, aby trafił na kogoś kto będzie go wspierał i doceniał, kogoś kto będzie wart jego miłości. Należało mu się wszystko co najlepsze.

- To dobrze, że to nie działa w ten sposób, naprawdę byłabym oburzona, gdyby działało inaczej. - Kamień spadł jej z serca, był taki moment, kiedy naprawdę sądziła, że zastąpił ją kimś innym, wydawało się jej, że może właśnie dlatego ją porzucił, bo znalazł sobie nowy, lepszy model, co jej zdaniem wcale nie było takie trudne. Wiedziała, że nieco odstaje i nie pasuje do otaczającego ją społeczeństwa, więc w jej mniemaniu nietrudno było znaleźć kogoś, kto lepiej odnalazłby się w roli przyjaciółki, byłby przy okazji może nieco prostszy w obsłudze, pozbawiony tych wszystkich dziwactw.

- Byłam. - Nie potrzebował potwierdzenia, a i tak mu je dała. Nie wstydziła się tego wcale, przecież mogła mu powiedzieć o wszystkim, mogła więc przyznać się do tego, że była zazdrosna o te grono dziewcząt, które się wokół niego kręciło, bo bardzo dobrze wiedziała jak to jest być jego przyjaciółką i wolałaby znajdować się na ich miejscu.

- Miałeś ku temu lepsze predyspozycje ode mnie, ja nie potrafię w ten sposób działać na ludzi. - Uśmiechnęła się sama do siebie, kiedy jej się do tego przyznał. Nie zauważyła tego, nie sądziła, że obchodziło go z kim się zadaje, przy okazji poprawiła się nieco na jego ciele, przesunęła, żeby było jej jeszcze wygodniej. Mogła tak spędzić cały dzień, nie znalazłaby wygodniejszego miejsca.

- Najwyraźniej, zresztą już sobie to wyjaśniliśmy, ja nie znajdę lepszego przyjaciela od Ciebie, a Ty lepszej przyjaciółki, musisz pogodzić się z tą myślą. - Wypadało więc, aby o siebie dbali. Udawało im się to przez lata, więc raczej nic nie mogło już pójść nie tak, no przypadkiem się w nim zakochała, ale póki o tym nie wiedział to ich przyjaźń była bezpieczna, tak musiało pozostać, nie chciała jej ryzykować w imię uczuć, które były jednostronne.

- Mógłbyś się zdziwić jak bardzo odgryzanie łydki może być spektakularne, jeszcze kiedyś będziesz o to prosił, a ja wtedy powiem, że już za późno na takie scenariusze. - Oczywiście, że zamierzał umrzeć z rozmachem, wszystko co robił robił z rozmachem, z ewentualną śmiercią nie mogło być inaczej, czy nie mógł być jak inni ludzie i marzyć o odejściu na stare lata w swoim własnym łóżku? No nie mógł, to do niego zupełnie nie pasowało.

- Co tam cztery zwrotki, może od razu sześć, jak mniemam to ja będę musiała przypilnować tego, aby Twoje oczekiwania zostały spełnione... - Spodziewała się tego, że inaczej jego duch będzie ciągle przypominał jej o tej rozmowie, oczywiście, że miała to zapamiętać i zadbać, jeśli pojawi się potrzeba o to, żeby faktycznie się tak stało. Musiała spełnić jego pośmiertne marzenia, kto jeśli nie ona?

- No jasne, przy dzierżawie można się mnie bardzo szybko pozbyć, oczywiście, że wolisz taką formę umowy. - Pokręciła głową z udawaną dezaprobatą. Miał rację. Korzystała z jego obecności póki mogła, póki znajdował się blisko, to było chwilowe, musiała więc wykorzystać jak najlepiej ten czas, nie wiadomo kiedy miała się pojawić kolejna okazja, to nigdy nie było pewne, czy stałe. - Nie musisz tego dwa razy powtarzać, będę korzystać jak tylko się da. - Na potwierdzenie swoich słów przylgnęła do niego jeszcze bardziej.

Wiedziała, że może sobie na to pozwolić, bo nie patrzył na nią w ten sposób, to, że ona korzystała z tych sytuacji, dotykała go, gdy nadarzyła się ku temu okazja, wtulała się w jego ciało kiedy znajdował się obok nic nie znaczyło. Były to gesty, które świadczyły o ich przyjaźni, przynajmniej dla niego. Wracała do tych momentów, gdy się mijali, zastanawiała się, co u niego słychać, czy nie dzieje mu się krzywda, czy jest bezpieczny, ale nie mogła nic poradzić na to, że wybrał życie w drodze, tak miało być, to nigdy nie miało się zmienić, różnili się pod tym względem okropnie. Tyle, że nie powinno jej to przeszkadzać, bo przecież zawsze miała pozostać tylko jego najlepszą przyjaciółką, w tym układzie te różnice w niczym nie przeszkadzały, to, że ona chciałaby, aby było inaczej niczego nie zmieniało.

- Oczywiście, że masz ponadprzeciętny radar na ludzi, którzy sprawiają problemy, zbyt wielu ich już spotkałeś na swojej drodze, aby tak nie było. - Nie zamierzała kłócić się z jego osądem, to nie miało większego sensu, bo on i tak wiedział swoje. Nie negowała jego słów, rozumiała, co miał na myśli. Jeśli wspominał o tym, że powinna się trzymać od nowego z daleka, to pewnie tak zrobi.

- Proszę Cię, nie jestem za ładna, po prostu jestem tutaj aktualnie jedyną kobietą, gdyby pojawiła się jakaś inna, to szybko zmieniliby obiekt swoich zaczepek. - Pokręciła jeszcze głową. Miała świadomość, że wzbudzała zainteresowanie tylko ze względu na to, że nie było tutaj więcej kobiet. Nie do końca jej się to podobało, bo nie lubiła zwracać na siebie uwagi, raczej wolała wtapiać się w tło i udawać, że nie istnieje, w tym przypadku to jednak nie do końca było możliwe. Próbowała więc być miła, na dystans, nie robić sobie wrogów, ale również nie dawać nikomu złudnych nadziei, bo nie była nikim zainteresowana w ten sposób, o którym mówił Benjy.

- Jeśli dzięki temu będziesz spał spokojniej, to obiecuję Ci, że będę na niego uważać. - To nie tak, że i bez tej obietnicy tego nie robiła. Prudence należała do ostrożnych osób, nie prosiła się o kłopoty, co nie zmieniało faktu, że czasem one potrafiły się pojawić zupełnie niezapowiedziane.

- Tak, wiem, że to miejsce należy do Ciebie, zresztą wydaje mi się, że raczej trudno tego nie zauważyć, na pewno wiedzą o tym, kto jest dla mnie najważniejszy i nie sądzę, że ktokolwiek chciałby z Tobą zadzierać, a i jak coś nie dlatego się z Tobą trzymam, to tylko jeden z wielu profitów, który wynika z naszej przyjaźni. Podejrzewam, że raczej dla wszystkich ta sprawa jest jasna. - Nie sądziła, żeby ktoś chciał przekraczać jej granice, bo doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że kiedy Benjy się pojawiał to zapominała o wszystkich innych i spędzała czas wyłącznie z nim. To wydawało jej się być całkiem jasne. Kiedy nie było go obok wyglądało to nieco gorzej, jednak była w stanie trzymać ich na dystans, a przynajmniej tak się jej wydawało. - Dobrze, zamiast się uśmiechać będę strzelać w nich piorunami z oczu, może to będzie odpowiednią sugestią. - Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że potrafiła tak robić, przecież i on zaliczył ten moment, kiedy próbowała zabijać go spojrzeniem.

- Serio? Mam korzystać z Ciebie jako wyimaginowanego faceta, bo Twoim zdaniem nie jestem sobie w stanie sama poradzić z problemem? - Dotknęło ją to. Pokręciła jeszcze głową, naprawdę nie była, aż taka bezbronna, zresztą nie wydawało jej się, aby musiała się komukolwiek tłumaczyć z tego, czy ma kogoś, czy nie ma, żaden facet nie musiał tego robić. Do tego wszystkiego uważała to za nieco żałosne, że musiała korzystać z przyjaciela w ten sposób, jakby faktycznie nie była w stanie kogoś sobie znaleźć.

- No jasne, oczywiście, że to Twoja metoda na rozwiązanie problemu. - Westchnęła jeszcze ciężko. Jasne, najlepiej było go utopić i udawać, że nigdy nie istniał. Naprawdę było to wspaniałym rozwiązaniem, nie niosło za sobą przecież żadnych konsekwencji.

- Nie musisz mnie przepraszać, tylko chciałabym, żebyś mi ufał, wiem co robię. - Naprawdę sama z siebie nie prosiła się o kłopoty, po tym, co jej powiedział oczywiście zamierzała nieco popracować nad swoimi ludzkimi odruchami, bo najwyraźniej niektórzy mogli sobie przez nie zbyt wiele pomyśleć, a tego zdecydowanie nie chciała.

Dość szybko miała zapomnieć o tej wymianie zdań, wystarczyło, że wplótł jej palce we włosy, i zaproponował podniesienie się z piasku. Leżeli już dosyć długo, dobrze byłoby rozprostować kości. - Nie smażą mi się jaja, ale chętnie wstanę, możemy pójść do wody. - Nie było to najgorszym pomysłem, po tej intensywnej wymianie myśli schłodzenie się powinno dobrze im zrobić.

Zsunęła się z niego, żeby umożliwić mu podniesienie się na nogi, sama też stanęła na swoich, otrzepała piasek ze skóry, nie znosiła kiedy na niej pozostawał. Spojrzała w stronę wody, dostrzegła coś, co spowodowało, że uniosła w górę swoje okulary, nie, to nie mogło być to. Nie zauważyła, że woda się cofnęła odsłaniając piasek i znajdujące się kamienie, była zajęta rozmową, dopiero teraz zaczęło do niej docierać, że przegapili coś, czego nie powinni przegapić. W oddali widać było falę, wielką falę, która zmierzała w kierunku lądu, nie było słychać już zwyczajnego dźwięku fal uderzających o brzeg, a głośny pomruk docierający z głębi oceanu, z każdą sekundą stawał się coraz głośniejszy. Wiedziała co to oznacza, zbliżała się katastrofa i powinni w tej chwili zacząć stąd uciekać, ścisnęła jego dłoń, bo jeśli mieli to przetrwać to tylko razem i doskonale zdawała sobie z tego sprawę.


Koniec sesji


Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (17473), Prudence Fenwick (11552)




Wiadomości w tym wątku
[09.10.1972, sen] One for sorrow, two for joy | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 24.12.2025, 05:12
RE: [09.10.1972, sen] One for sorrow, two for joy | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 24.12.2025, 10:46
RE: [09.10.1972, sen] One for sorrow, two for joy | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 24.12.2025, 14:52
RE: [09.10.1972, sen] One for sorrow, two for joy | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 25.12.2025, 19:55
RE: [09.10.1972, sen] One for sorrow, two for joy | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 26.12.2025, 03:56
RE: [09.10.1972, sen] One for sorrow, two for joy | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 12.01.2026, 22:42
RE: [09.10.1972, sen] One for sorrow, two for joy | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 13.01.2026, 05:25
RE: [09.10.1972, sen] One for sorrow, two for joy | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 13.01.2026, 15:46
RE: [09.10.1972, sen] One for sorrow, two for joy | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 13.01.2026, 22:28
RE: [09.10.1972, sen] One for sorrow, two for joy | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 13.01.2026, 23:49
RE: [09.10.1972, sen] One for sorrow, two for joy | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 16.01.2026, 02:18
RE: [09.10.1972, sen] One for sorrow, two for joy | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 20.01.2026, 21:18
RE: [09.10.1972, sen] One for sorrow, two for joy | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 01.02.2026, 21:49
RE: [09.10.1972, sen] One for sorrow, two for joy | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 20.02.2026, 15:26

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa