05.02.2026, 22:30 ✶
Hestia posłała mu słaby uśmiech.
– W końcu od tego są przyjaciele, nie? – powiedziała. Może powinna była powiedzieć raczej od tego są brygadziści, ale jakoś jej to nie pasowało. Nie dlatego że nie wierzyła w swoją pracę. Po prostu chciała, aby Henry wiedział, że zawsze mógł na niej polegać, a pomoc nie była dla niej jedynie obowiązkiem do odhaczenia. Wreszcie, chociaż bardzo niechętnie wstała z kanapy, przemyła wodą sadzę z policzków, poprawiła upięcie swoich włosów i gotowa do dalszej pracy, spróbowała przywołać na swoją twarz coś na kształt optymizmu. Będzie dobrze. Nic jej nie było. Jej bliscy na pewno też nie byli umierający. Wytrzymała już tak dużo bez żadnych zranień, że na pewno dalsza noc nie będzie taka tragiczna. Musiała się mieć tylko na baczności. Tak. Będzie dobrze. Na pewno będzie dobrze. Ponownie spojrzała na Henry'ego.
– Dziękuję. I nawzajem. Gdyby coś się działo z twoim mieszkaniem, zawsze możesz wpaść do nas. Moi rodzice nie będą mieli z tym problemu. I proszę daj znać jutro, że wszystko dalej dobrze, okay? Ja też napiszę. I może... Kiedy już będzie normalnie to pójdziemy do kina, czy coś? No wiesz, na pewno po pożarach będzie bardzo depresyjnie. Dobrze, ale smutno więc przyda nam się jakaś rozrywka.
Następnie skierowała się do drzwi i... Zawróciła, bo zapomniała swojej różdżki, chwyciła przedmiot, nieco niezręcznie pokazała Henry'emu kciuka w górę i powróciła do chaosu.
– W końcu od tego są przyjaciele, nie? – powiedziała. Może powinna była powiedzieć raczej od tego są brygadziści, ale jakoś jej to nie pasowało. Nie dlatego że nie wierzyła w swoją pracę. Po prostu chciała, aby Henry wiedział, że zawsze mógł na niej polegać, a pomoc nie była dla niej jedynie obowiązkiem do odhaczenia. Wreszcie, chociaż bardzo niechętnie wstała z kanapy, przemyła wodą sadzę z policzków, poprawiła upięcie swoich włosów i gotowa do dalszej pracy, spróbowała przywołać na swoją twarz coś na kształt optymizmu. Będzie dobrze. Nic jej nie było. Jej bliscy na pewno też nie byli umierający. Wytrzymała już tak dużo bez żadnych zranień, że na pewno dalsza noc nie będzie taka tragiczna. Musiała się mieć tylko na baczności. Tak. Będzie dobrze. Na pewno będzie dobrze. Ponownie spojrzała na Henry'ego.
– Dziękuję. I nawzajem. Gdyby coś się działo z twoim mieszkaniem, zawsze możesz wpaść do nas. Moi rodzice nie będą mieli z tym problemu. I proszę daj znać jutro, że wszystko dalej dobrze, okay? Ja też napiszę. I może... Kiedy już będzie normalnie to pójdziemy do kina, czy coś? No wiesz, na pewno po pożarach będzie bardzo depresyjnie. Dobrze, ale smutno więc przyda nam się jakaś rozrywka.
Następnie skierowała się do drzwi i... Zawróciła, bo zapomniała swojej różdżki, chwyciła przedmiot, nieco niezręcznie pokazała Henry'emu kciuka w górę i powróciła do chaosu.
Koniec sesji