06.02.2026, 00:59 ✶
O nie. O nie, nie, nie, nie, nie. Ta mina Atreusa. Chyba... Chyba zrobiła coś nie tak. Tylko co? Miała jednak coś sobie wybrać? Ale dlaczego? A może tylko jej się wydawało? Tak, na pewno jej się tylko wydawało. Przecież czego mógłby od niej chcieć? Nie, no na pewno wszystko było w porządku. Tak. Pewnie po prostu zastanawiał się co zrobić w tej sytuacji i tyle.
Ale przyglądał jej sie zdecydowanie za długo.
Merlinie... Jednak jej się nie wydawało, prawda? Zrobiła coś nie tak i nawet nie miała pojęcia co. Domyślała się, że powinna była z jakiegoś powodu coś kupić, ale naprawdę nie miała pojęcia dlaczego. Może... Może liczył, że jeszcze z nimi porozmawiają, a kupowanie kolejnych rzeczy miało być sprytnym sposobem na odwrócenie uwagi chłopaków? Albo może chodziło o zdobycie ich sympatii? Albo... Albo Atreus wezwał falami posiłki, tylko musieli nieco dłużej przetrzymać tutaj młodych sprzedawców i... Nie. To byłoby bez sensu. Atreus nie wyglądał na takiego, który wzywałby posiłki do takiej drobnostki.
Czy jeśli teraz zmieni zdanie i powie, że jednak chciałaby coś kupić to będzie lepiej? Chyba nie skoro Atreus najwyraźniej postanowił zrobić kolejne zakupy za nią i ugh... Nagle zrobiło sie tutaj jakoś tak strasznie gorąco.
Zerknęła na figurkę liska. Była... Urocza? Ogólnie leśne zwierzątka w ubraniach były urocze. Przypominała jej trochę pluszową myszkę, którą miała kiedyś w dzieciństwie. Też kiedy Hestia ją dostała miała niebieską sukienkę, ale szybko to się zmieniło, bo mała Bletchley postanowiła pofarbować ubranie zabawki różnego rodzaju farbkami. Uśmiechnęła się na to wspomnienie, a potem bardzo szybko spoważniała, bo przecież to absolutnie nie był moment aby się uśmiechać. Nie kiedy zrobiła coś bardzo nie tak w oczach Atreusa i nawet nie wiedziała co. Z drugiej strony... Czemu ona się tym aż tak przejmowała? To był Atreus. Świetny auror to prawda, ale czasem miała wrażenie, że Bulstrode miał skrzywioną minę zupełnie bez powodu, więc może było tak i tym razem? Nie no, nie. Nie warto było się tak oszukiwać. Powinna przygotować się na najgorsze i najwyżej cieszyć się z tego, że tragedia ją ominęła.
Po kolejnym pytaniu Atreusa, tym samym które i ona chciała zadać, chłopcy... Zwinęli się naprawdę szybko i nagle było tutaj tak, jakby nigdy ich nie było. Jak nauczyli się teleportacji? Naprawdę nie miała pojęcia.
Przejęła od Atreusa figurkę i...
Poczuła jak dziwna fala chłodu oblewa ją całą, gdy wreszcie zrozumiała swój błąd.
– Oh... – mruknęła, zaciskając palce na figurce, bo jeszcze tego by brakowało, aby teraz ją upuściła. Na Merlina jak mogła być taka głupia i o tym nie pomyśleć? Przecież to było tak oczywiste. Naprawdę, pracowała w Brygadzie już od wielu miesięcy, powinna szybciej orientować się w takich rzeczach, zwłaszcza jeśli chciała zapisać się na kursy aurorskie.
– Myśl – Myślała? No właśnie nie do końca myślała, skoro nie wpadła na coś tak oczywistego. – Przepraszam. Dam figurkę Brennie – powiedziała wpatrując się w puste oczy liska. Starała się przy tym zabrzmieć tak normalnie, jak tylko potrafiła, aby nie myślał, że zachowywała się jak małe dziecko. Szybko schowała figurkę i ruszyła za Atreusem, odzywając się tylko wtedy, gdy było to konieczne.
Ale przyglądał jej sie zdecydowanie za długo.
Merlinie... Jednak jej się nie wydawało, prawda? Zrobiła coś nie tak i nawet nie miała pojęcia co. Domyślała się, że powinna była z jakiegoś powodu coś kupić, ale naprawdę nie miała pojęcia dlaczego. Może... Może liczył, że jeszcze z nimi porozmawiają, a kupowanie kolejnych rzeczy miało być sprytnym sposobem na odwrócenie uwagi chłopaków? Albo może chodziło o zdobycie ich sympatii? Albo... Albo Atreus wezwał falami posiłki, tylko musieli nieco dłużej przetrzymać tutaj młodych sprzedawców i... Nie. To byłoby bez sensu. Atreus nie wyglądał na takiego, który wzywałby posiłki do takiej drobnostki.
Czy jeśli teraz zmieni zdanie i powie, że jednak chciałaby coś kupić to będzie lepiej? Chyba nie skoro Atreus najwyraźniej postanowił zrobić kolejne zakupy za nią i ugh... Nagle zrobiło sie tutaj jakoś tak strasznie gorąco.
Zerknęła na figurkę liska. Była... Urocza? Ogólnie leśne zwierzątka w ubraniach były urocze. Przypominała jej trochę pluszową myszkę, którą miała kiedyś w dzieciństwie. Też kiedy Hestia ją dostała miała niebieską sukienkę, ale szybko to się zmieniło, bo mała Bletchley postanowiła pofarbować ubranie zabawki różnego rodzaju farbkami. Uśmiechnęła się na to wspomnienie, a potem bardzo szybko spoważniała, bo przecież to absolutnie nie był moment aby się uśmiechać. Nie kiedy zrobiła coś bardzo nie tak w oczach Atreusa i nawet nie wiedziała co. Z drugiej strony... Czemu ona się tym aż tak przejmowała? To był Atreus. Świetny auror to prawda, ale czasem miała wrażenie, że Bulstrode miał skrzywioną minę zupełnie bez powodu, więc może było tak i tym razem? Nie no, nie. Nie warto było się tak oszukiwać. Powinna przygotować się na najgorsze i najwyżej cieszyć się z tego, że tragedia ją ominęła.
Po kolejnym pytaniu Atreusa, tym samym które i ona chciała zadać, chłopcy... Zwinęli się naprawdę szybko i nagle było tutaj tak, jakby nigdy ich nie było. Jak nauczyli się teleportacji? Naprawdę nie miała pojęcia.
Przejęła od Atreusa figurkę i...
Poczuła jak dziwna fala chłodu oblewa ją całą, gdy wreszcie zrozumiała swój błąd.
– Oh... – mruknęła, zaciskając palce na figurce, bo jeszcze tego by brakowało, aby teraz ją upuściła. Na Merlina jak mogła być taka głupia i o tym nie pomyśleć? Przecież to było tak oczywiste. Naprawdę, pracowała w Brygadzie już od wielu miesięcy, powinna szybciej orientować się w takich rzeczach, zwłaszcza jeśli chciała zapisać się na kursy aurorskie.
– Myśl – Myślała? No właśnie nie do końca myślała, skoro nie wpadła na coś tak oczywistego. – Przepraszam. Dam figurkę Brennie – powiedziała wpatrując się w puste oczy liska. Starała się przy tym zabrzmieć tak normalnie, jak tylko potrafiła, aby nie myślał, że zachowywała się jak małe dziecko. Szybko schowała figurkę i ruszyła za Atreusem, odzywając się tylko wtedy, gdy było to konieczne.
Koniec sesji