06.02.2026, 16:51 ✶
W teorii to było proste.
W teorii wystarczyło tylko się zastanowić nad własnymi uczuciami i znaleźć poprawną odpowiedź, bo przecież uczucia powinny być proste. Albo się coś czuło, albo się czegoś nie czuło, prawda? W teorii, skoro świat był już cholernie, absurdalnie poplątany i nie można było mieć nigdy pełnej kontroli nad innymi ludzmi, jak i aspektami fizycznych własnego ciała, to przynajmniej własne myśli i uczucia powinny być tym, przez co człowiek nie taplał się w chaosie.
W teorii.
Zmarszczył brwi.
– Tak. Wiele razy – powiedział szczerze, przypatrując się podejrzliwie Peregrinusowi, jakby nie do końca rozumiał o co mu mogło chodzić. W końcu wszelkie rewelacje na temat pewnych przyjaźni i zauroczeń miały dopiero go dopaść. – Ale czasem chyba nie. No i czasami kończy się z szaloną byłą.
Na tym miał skończyć swój wywód. Na tym powinien skończyć swój wywód, ale najwyraźniej coś w obecnej sytuacji skłoniło go do dalszych wyznań.
– Pierdole. Naprawdę. Tak, często umiałem to odróżnić, a potem Millie urządza urodziny, jest tort, jest M... – Zamarł, po czym ponownie wziął karty i wreszcie zaczał je rozdawać. – Nie ważne. Przepraszam.
Uśmiechnął sie słabo.
– Tak. Zachowywanie się dziwnie zazwyczaj nie sprzyja udawaniu, że ktoś zachowuje się normalnie – mruknął nie do końca z sensem, po czym spojrzał na Peregrinusa z odrobiną zaciekawienia. – A ty? To znaczy czy ty miałeś kiedyś problem z rozróżnieniem tego?
W teorii wystarczyło tylko się zastanowić nad własnymi uczuciami i znaleźć poprawną odpowiedź, bo przecież uczucia powinny być proste. Albo się coś czuło, albo się czegoś nie czuło, prawda? W teorii, skoro świat był już cholernie, absurdalnie poplątany i nie można było mieć nigdy pełnej kontroli nad innymi ludzmi, jak i aspektami fizycznych własnego ciała, to przynajmniej własne myśli i uczucia powinny być tym, przez co człowiek nie taplał się w chaosie.
W teorii.
Zmarszczył brwi.
– Tak. Wiele razy – powiedział szczerze, przypatrując się podejrzliwie Peregrinusowi, jakby nie do końca rozumiał o co mu mogło chodzić. W końcu wszelkie rewelacje na temat pewnych przyjaźni i zauroczeń miały dopiero go dopaść. – Ale czasem chyba nie. No i czasami kończy się z szaloną byłą.
Na tym miał skończyć swój wywód. Na tym powinien skończyć swój wywód, ale najwyraźniej coś w obecnej sytuacji skłoniło go do dalszych wyznań.
– Pierdole. Naprawdę. Tak, często umiałem to odróżnić, a potem Millie urządza urodziny, jest tort, jest M... – Zamarł, po czym ponownie wziął karty i wreszcie zaczał je rozdawać. – Nie ważne. Przepraszam.
Uśmiechnął sie słabo.
– Tak. Zachowywanie się dziwnie zazwyczaj nie sprzyja udawaniu, że ktoś zachowuje się normalnie – mruknął nie do końca z sensem, po czym spojrzał na Peregrinusa z odrobiną zaciekawienia. – A ty? To znaczy czy ty miałeś kiedyś problem z rozróżnieniem tego?