06.02.2026, 17:46 ✶
Kate była niezwykle życzliwą osobą, bo sam Othello uważał, że wyglądał podle. Jak różowa świnka. Zupełnie, jakby spalił się słońcem. Albo ogólnie się przypalił. Zdarzyło mu się przecież chować ofiary poparzeń. Straszny widok... Taki właśnie miał, gdy patrzył w lustro.
– Zostawiłem przedmiot na stole. To jemu zawdzięczam mą dolę – westchnął, po czym wskazał Kate, gdzie powinna się kierować. Strasznie męczyły już go te rymy. Musiał odwołać wszystkie spotkania z klientami, ale nie mógł tego ciągnąć w nieskończoność. Jak miałby w tym stanie prowadzić uroczystości pogrzebowe? Układać wierszyki o zmarłych? To byłoby... groteskowe.
Przyniósł lusterko Kate, by lepiej mu się przyjrzała. Był to przedmiot, który od razu przyciągnął jego uwagę. Uwielbiał barokowe zdobienia przywodzące na myśl Szekspira i vanitas. Tyle, że klątwa, która się z tym wiązała w ogóle... nie pasowała do tego decorum. Ramę lustereczka pokrywały zdobienia tworzące obraz kostuchy. Uchwyt na dole przypominał sierp, a czaszki i kości formowały się w kwiatowe dekoracje. To było coś w stylu Othella. Tak jakby ktoś zastawił na niego pułapkę.
– Tylko nie dotykaj go, bo na ciebie przeniesie się to – uprzedził, po czym poszedł do kuchni zrobić herbatę. Wcześniej wolał milczeć, a teraz zmuszony był mówić. Być może to miał być ostatni raz, gdy zarymuje. Nienawidził brzmieć jak błazen. Jeszcze brakowało mu kolorowego wdzianka i dzwoneczków!
Po niedługiej chwili przyniósł do salonu dzbanek z herbatą.
– Ile twoja cierpliwość pomieści? Długą czy krótką wersję opowieści? – zapytał, siadając na fotelu naprzeciwko Kate.
– Zostawiłem przedmiot na stole. To jemu zawdzięczam mą dolę – westchnął, po czym wskazał Kate, gdzie powinna się kierować. Strasznie męczyły już go te rymy. Musiał odwołać wszystkie spotkania z klientami, ale nie mógł tego ciągnąć w nieskończoność. Jak miałby w tym stanie prowadzić uroczystości pogrzebowe? Układać wierszyki o zmarłych? To byłoby... groteskowe.
Przyniósł lusterko Kate, by lepiej mu się przyjrzała. Był to przedmiot, który od razu przyciągnął jego uwagę. Uwielbiał barokowe zdobienia przywodzące na myśl Szekspira i vanitas. Tyle, że klątwa, która się z tym wiązała w ogóle... nie pasowała do tego decorum. Ramę lustereczka pokrywały zdobienia tworzące obraz kostuchy. Uchwyt na dole przypominał sierp, a czaszki i kości formowały się w kwiatowe dekoracje. To było coś w stylu Othella. Tak jakby ktoś zastawił na niego pułapkę.
– Tylko nie dotykaj go, bo na ciebie przeniesie się to – uprzedził, po czym poszedł do kuchni zrobić herbatę. Wcześniej wolał milczeć, a teraz zmuszony był mówić. Być może to miał być ostatni raz, gdy zarymuje. Nienawidził brzmieć jak błazen. Jeszcze brakowało mu kolorowego wdzianka i dzwoneczków!
Po niedługiej chwili przyniósł do salonu dzbanek z herbatą.
– Ile twoja cierpliwość pomieści? Długą czy krótką wersję opowieści? – zapytał, siadając na fotelu naprzeciwko Kate.