Ten mikrokosmos zmysłowej pamięci, w której momentalnie zostali uwięzieni, jak w srebrnych okowach codzienności hogwardzkiej, dzielonej na dwoje – dorosłość wytyczyła przed nimi solidny mur zbudowany z dystansu, wzajemnej niechęci i tych kilku kropel zawierających się w aberracji umysłu, gdzieś na dnie razem ze starymi zabawkami i westchnieniami, których nie było już żal sercu. Wbijała więc w niego sztylety wzroku nieustępliwie – tak, jakby chciała go rozczytać i choć biegła percepcyjnie, skalana piętnem jasnowidztwa, nie uciekała się do potęgi daru czuwającego woalką nad ich obecnością, tą zmieszaną z dwojakich osobowości.
Zamiast tego uniosła wysoko brwi na jego słowa.
– Reasumując – przychodzisz do mojego domu w środku nocy, bez żadnego „cześć” czy „spierdalaj” i to ty wytyczasz zasady naszej rozmowy? – parsknęła śmiechem nieomal, szklankę wypełnioną ognistą unosząc ku wargom. – Nie chcę myśleć, jak bardzo tłuc miotłą cię musieli za dzieciaka, że uważasz, że na to przystanę. Więcej! Że zgodzę się udzielić ci pomocy bez uprzedniego wyjaśnienia o co chodzi – dodała po chwili, a w jej głosie ilość sarkazmu urastała do oceanicznych głębin.
Przez dłużące się momenty stała tak, paznokciem stukając w kryształową powierzchnię szklanki – sekundy mijały wraz z tykaniem zegara, a do jej nozdrzy coraz silniej docierała woń jego wody kolońskiej. Skróciwszy jednak uprzednio dystans, nie zamierzała się wycofywać. Nie był od niej wiele wyższy, więc jej sylwetka tyczki miała się doskonale; nie musiała zadzierać podbródka, co w jej oczach, ujęłoby stalowej postawie.
– Mam ryzykować karierę dla takiego gbura bez prezencji jak ty? Błagam, Borgin, znajdź boga w sercu – prychnęła, odwracając się na pięcie, nurkując w głębiny mieszkania skalane półmrokiem.
– No chyba że masz mi coś do zaoferowania? Domyślam się, że kobiety są w stanie dla ciebie ściągnąć majtki przez głowę, jednak w tej kwestii znalazłeś zły adres.
Wyciągnęła z kieszeni spodni drobną flaszkę z laudanum i wychyliwszy z niej solidnego łyka cieczy, skrzywiła się jedynie nieznacznie i odstawiła tę na jedną z nadgryzionych zębem czasu półek.