07.02.2026, 17:45 ✶
Hestia zjawiła się na umówione spotkanie pięć minut przed czasem, chociaż gdy zobaczyła, że Henry już na nią czekał zaczeła nieco żałować, że nie wyszła jeszcze wcześniej i przyjaciel musiał na nią czekać. Ale hej. Przecież oboje byli przed czasem, więc na dobrą sprawę nie było żadnego problemu.
– Hej. Mam nadzieję, że nie czekałeś na mnie zbyt długo – powiedziała wesoło, gdy podeszła do czarodzieja. Miała dzisiaj naprawdę dobry humor. Ubrana była oczywiście po mugolsku w niebieskie jeansy, na których nieco luźniejszych końcach widac było wyhaftowane kolorowe kwiaty, zwykłą, żółtą koszulkę i dość luźny, brązowy znoszony płaszcz, który chociaż nie wyglądał na stary, był ewidentnie niemą ofiarą pełnego chaosu życia kogoś, kto nie raz zaliczył upadek na ziemię, lub inną kontuzję. W ręku Hestia trzymała natomiast urodzinową torebkę. – I w ogóle wszystkiego najlepszego. Mam nadzieję że ci się spodoba.
Z tymi słowami podała mu paczkę. Jeśli Henry zajrzał do środka mógł zobaczyć ładnie wydany album ze zbiorem prac amerykańskiego fotografa Edwarda Westona, odręcznie namalowaną kartkę urodzinową z kreskówkowym tortem i dwudziestoma świeczkami, a także trochę cukierków.
Nie miała pojęcia, czy mu się to spodoba. W ksiegarni, sprzedawczyni poleciła mu ten album chwaląc fotografa, który rzekomo walczył o to, aby fotografia i jego kreatywność. To przypadło jej do gustu. Potem jednak, gdy już przejrzała pozycję na spokojnie w domu, zaczeła się zastanawiać czy Henry w ogóle lubiłnfotografie jako sztukę. Zawsze mógł przecież woleć jedynie zdjęcia dokumentalne. A potem jeszcze, o zgrozo, zobaczyła że część zdjęć przedstawia coś, co nie dało się inaczej określić niż jako zakrwawające o erotyzm zdjęcia warzyw.
– Hej. Mam nadzieję, że nie czekałeś na mnie zbyt długo – powiedziała wesoło, gdy podeszła do czarodzieja. Miała dzisiaj naprawdę dobry humor. Ubrana była oczywiście po mugolsku w niebieskie jeansy, na których nieco luźniejszych końcach widac było wyhaftowane kolorowe kwiaty, zwykłą, żółtą koszulkę i dość luźny, brązowy znoszony płaszcz, który chociaż nie wyglądał na stary, był ewidentnie niemą ofiarą pełnego chaosu życia kogoś, kto nie raz zaliczył upadek na ziemię, lub inną kontuzję. W ręku Hestia trzymała natomiast urodzinową torebkę. – I w ogóle wszystkiego najlepszego. Mam nadzieję że ci się spodoba.
Z tymi słowami podała mu paczkę. Jeśli Henry zajrzał do środka mógł zobaczyć ładnie wydany album ze zbiorem prac amerykańskiego fotografa Edwarda Westona, odręcznie namalowaną kartkę urodzinową z kreskówkowym tortem i dwudziestoma świeczkami, a także trochę cukierków.
Nie miała pojęcia, czy mu się to spodoba. W ksiegarni, sprzedawczyni poleciła mu ten album chwaląc fotografa, który rzekomo walczył o to, aby fotografia i jego kreatywność. To przypadło jej do gustu. Potem jednak, gdy już przejrzała pozycję na spokojnie w domu, zaczeła się zastanawiać czy Henry w ogóle lubiłnfotografie jako sztukę. Zawsze mógł przecież woleć jedynie zdjęcia dokumentalne. A potem jeszcze, o zgrozo, zobaczyła że część zdjęć przedstawia coś, co nie dało się inaczej określić niż jako zakrwawające o erotyzm zdjęcia warzyw.