07.02.2026, 20:03 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.02.2026, 20:05 przez Dægberht Flint.)
– Oh – powiedział trzeci raz, dobitnie dając do zrozumienia, że ohanie i ahanie stało się jego nową sygnaturą. Jakie słowa, gesty lub westchnienia przykleją się do niego za miesiąc? Tego zapewne nie wiedziała jeszcze sama Pani Księżyca. – Fantastycznie. Czy to znaczy, że możemy bezpiecznie założyć powiązanie tego z wodą? – Uśmiechnął się. I owszem – dla wielu to mogło być naciągane, ale cóż innego łączyło go z Laurentem? Dægberht wciąż nie uważał, żeby byli tej samej płci, a co dopiero doszukiwania się innego spoiwa niż morze? Tego jednego uniknąć nie mógł. – Nie wiedziałem. Ale nie wiedziałem też o roślinach pożerających ludzi, więc ewidentnie mamy dużo do nadrobienia. Wiesz... miałem to roznieść do innych i zawziąłem się już, że zrobię to dzisiaj, ale... – Podniósł się z klęczków, bo zniżył się na podłogę przy kocie. – Tak na dniach, gdybyś znalazła wolny czas... – Dmuchnął w taflę idealnych włosów przykrywających mu twarz, odsłaniając niepewność w bystrych oczach.
Matka nadała mi takie imię,
żeby poprawnie wymawiały je tylko drzewa i wiatr
żeby poprawnie wymawiały je tylko drzewa i wiatr