Kłamstwo było tutaj potrzebne. Nie w kwestii zdrowotnej, ale ich okoliczności. Nie powie przecież wprost, że zatruł dymem przez chodzenie po mieście i zabijanie mugoli. Nie był głupcem. Lata ćwiczeń pomogły mu opanować kłamstwo w rozmowie z wieloma osobami. A także lepiej panować nad sobą, swoimi emocjami i zachowaniami. Zmienił się bardzo.
Traversowi zależało jedynie na uzyskaniu uzdrowicielskiej pomocy, choćby w przepisaniu mocniejszych leków. Nie tylko na kaszel, ale i na serce. Nie oponował nawet na stwierdzenie, że musi zostać przebadany. Skinął głową w zrozumieniu i w zgodzie. Chwilę zastanowił się nad odpowiedzią, jak wiele mogło się zmienić w jego życiu. W jego trybie pracy. Lecz w międzyczasie zakaszlał. Zakrył dłonią usta, aby odkaszlnąć. Drugą dłoń uniósł w geście przeproszenia. Ten kaszel był ostry, męczący, drażniący przełyk, ale w końcu odpuścił. Być może eliksir od Rodolphusa przestał działać łagodząco.
- Przepraszam… Odpowiadając na pytania... Niewiele się zmieniło. Możliwe, że ze względu na ostatnie wydarzenia, pracuję więcej. W biurze, w terenie. Z odpoczynkiem u mnie jest różnie. Jeżeli mam coś pilnego do zrobienia, mam w zwyczaju to zrobić, aby nie odkładać. Stresujące mam raczej ostatnie tygodnie.Gdyby ktoś go pracoholikiem nazwał, mógłby się do tego przyznać. Stres, mógłby towarzyszyć każdemu w ostatnim czasie. W końcu wiele osób straciło miejsca zamieszkania i ma prawo martwić się o swoją przyszłość. Podobnie bywało z miejscem pracy. Nicholas odpowiedział tak, jak potrzebował usłyszeć i wiedzieć uzdrowiciel, nawet jeżeli kierunek stresu był inny, to jednak stres był stresem.
Czy te informacje wystarczą Prewettowi?