09.02.2026, 10:57 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09.02.2026, 11:02 przez Cathal Shafiq.)
– Zamek się zaciął – skłamał Cathal bez mrugnięcia powieką, chociaż po prawdzie po prostu nie wziął klucza, a nie zamierzał ryzykować, że bębniarz zniknie, zanim on się po nie wróci.
Tyle że bębny i tak umilkły, a w pomieszczeniu nikogo nie było.
– Ktoś ukrywa się pod iluzją w mojej piwnicy? To chyba nie miałoby sensu – stwierdził, wychodząc z powrotem na korytarz, gdy Ginny zaczęła krążyć jako kot po pomieszczeniu. Ustawił się tak, by światło z różdżki nie wpadało do środka piwniczego pomieszczenia i nie świeciło pani animag prosto w kocie oczy. – Ale może te dźwięki to jakieś zaklęcie zauraczające… – zgodził się po chwili wahania. Jego spojrzenie wędrowało jednak po drzwiach do dwóch sąsiednich piwnic, należących do sąsiadów. Shafiq zamilkł, nasłuchując, czy z którejś z nich nie dobiegną dźwięki, świadczące o tym, że siedzi tam jakiś podejrzany perkusista, czekający aż sobie pójdą.
Nie słyszał jednak żadnych dźwięków, za to gdy z powrotem zajrzał do swojej piwnicy zamarł.
Bo pomiędzy nim a kotem w podłodze znajdowała się klapa. Klapa, której - mógłby przysiąc - nie było tutaj jeszcze chwilę temu. Dokładnie w miejscu, w którym chwilę temu stał, i przez które potem przeszła kotka. Nie powinien jej przegapić. Ona nie powinna jej przegapić.
- Guinevere? Tej klapy tu wcześniej nie było - powiedział, bo kogo jak kogo, ale Cathala pamięć nie mogła mylić. I nie pamiętał, by ta się wcześniej tu znajdowała. A że mieszkanie do wiosny stało zupełnie puste, zaś latem zupełnie nie schodził na dół, bo nie palił w kominku... od razu zrobił się podejrzliwy. Podszedł do niej ostrożnie, a potem faktycznie machnął różdżką, próbując rzucić zaklęcie rozpraszające magię, zanim przykucnął na pokrytej kurzem podłodze i przyjrzał się brzegom klapy. Doświadczenia z wykopalisk uczyły, by nie dotykać takich rzeczy bez sprawdzenia. Nawet jeśli to nie były wykopaliska, a tylko zwykła piwnica.
Tyle że bębny i tak umilkły, a w pomieszczeniu nikogo nie było.
– Ktoś ukrywa się pod iluzją w mojej piwnicy? To chyba nie miałoby sensu – stwierdził, wychodząc z powrotem na korytarz, gdy Ginny zaczęła krążyć jako kot po pomieszczeniu. Ustawił się tak, by światło z różdżki nie wpadało do środka piwniczego pomieszczenia i nie świeciło pani animag prosto w kocie oczy. – Ale może te dźwięki to jakieś zaklęcie zauraczające… – zgodził się po chwili wahania. Jego spojrzenie wędrowało jednak po drzwiach do dwóch sąsiednich piwnic, należących do sąsiadów. Shafiq zamilkł, nasłuchując, czy z którejś z nich nie dobiegną dźwięki, świadczące o tym, że siedzi tam jakiś podejrzany perkusista, czekający aż sobie pójdą.
Rzut Z 1d100 - 52
Sukces!
Sukces!
Nie słyszał jednak żadnych dźwięków, za to gdy z powrotem zajrzał do swojej piwnicy zamarł.
Bo pomiędzy nim a kotem w podłodze znajdowała się klapa. Klapa, której - mógłby przysiąc - nie było tutaj jeszcze chwilę temu. Dokładnie w miejscu, w którym chwilę temu stał, i przez które potem przeszła kotka. Nie powinien jej przegapić. Ona nie powinna jej przegapić.
- Guinevere? Tej klapy tu wcześniej nie było - powiedział, bo kogo jak kogo, ale Cathala pamięć nie mogła mylić. I nie pamiętał, by ta się wcześniej tu znajdowała. A że mieszkanie do wiosny stało zupełnie puste, zaś latem zupełnie nie schodził na dół, bo nie palił w kominku... od razu zrobił się podejrzliwy. Podszedł do niej ostrożnie, a potem faktycznie machnął różdżką, próbując rzucić zaklęcie rozpraszające magię, zanim przykucnął na pokrytej kurzem podłodze i przyjrzał się brzegom klapy. Doświadczenia z wykopalisk uczyły, by nie dotykać takich rzeczy bez sprawdzenia. Nawet jeśli to nie były wykopaliska, a tylko zwykła piwnica.
Rzut PO 1d100 - 71
Sukces!
Sukces!