09.02.2026, 22:23 ✶
– Powiedziałbym, że do doktora Prewetta, ale tak się składa, że w mojej rodzinie tytuł ten jest już zajęty – westchnął teatralnie.
Nie dał rady dopowiedzieć nic innego, bo wtedy ich bliskość zaprzątnęła jego uwagę całkowicie i niemalże niepodzielnie. Kroki taneczne przeszły w coś poza jego zważaniem, momencik sunęli po parkiecie wpatrzeni w siebie, otumanieni wzajemną obecnością.
Na dwunastej. Basil i Millie. No tak. Powiedział to.
– Tak mi się powiedziało – odrzekł cicho. – Przyznam, że zastanawia mnie to połączenie. Millie i Basil. Wiem, że się przyjaźnili...
A nuż tych dwoje przyszło jedynie jako przyjaciele, a on coś insynuował? Trzeba było w każdym razie trochę powęszyć, ponieważ istniała nikła szansa, że brat Icarusa nareszcie znalazł sobie partnerkę. Albo przynajmniej się zakochał. To by było nawet urocze.
Przerwali z Moną taniec, co zrobić musieli z ubolewaniem, lecz i niemą obietnicą następnego tańca w niedalekiej przyszłości.
– Millie, Basil! Miło wreszcie porozmawiać – odpowiedział im, uśmiechając się. Starał się uśmiech ten zatrzymać, gdy Millie wspomniała o drinkach i chyba nawet nie zdradził sobą tego, że myśl o zbliżeniu się do pokusy. Całe przyjęcie tonęło w alkoholu, było to nie do uniknięcia. Icarus na szczęście już wcześniej pił tutaj bezalkoholowe napitki. Miał nadzieję, że nie przywoła tym niepotrzebnych pytań ze strony Millie i Basila. Mógł rozmawiać o wszystkim, tylko nie o tym. – Myślę, że z Basilem raczej się znamy. Choć nie miałem pojęcia, że został tu zaproszony. Ja na przykład nie zostałem. Jestem tak zwaną osobą towarzyszącą. Dumna rola, honorowa powiedziałbym. Zostałem wybrany nie przez parę młodą, lecz przed tę oto kobietę – wskazał na Monę.
Nie dał rady dopowiedzieć nic innego, bo wtedy ich bliskość zaprzątnęła jego uwagę całkowicie i niemalże niepodzielnie. Kroki taneczne przeszły w coś poza jego zważaniem, momencik sunęli po parkiecie wpatrzeni w siebie, otumanieni wzajemną obecnością.
Na dwunastej. Basil i Millie. No tak. Powiedział to.
– Tak mi się powiedziało – odrzekł cicho. – Przyznam, że zastanawia mnie to połączenie. Millie i Basil. Wiem, że się przyjaźnili...
A nuż tych dwoje przyszło jedynie jako przyjaciele, a on coś insynuował? Trzeba było w każdym razie trochę powęszyć, ponieważ istniała nikła szansa, że brat Icarusa nareszcie znalazł sobie partnerkę. Albo przynajmniej się zakochał. To by było nawet urocze.
Przerwali z Moną taniec, co zrobić musieli z ubolewaniem, lecz i niemą obietnicą następnego tańca w niedalekiej przyszłości.
– Millie, Basil! Miło wreszcie porozmawiać – odpowiedział im, uśmiechając się. Starał się uśmiech ten zatrzymać, gdy Millie wspomniała o drinkach i chyba nawet nie zdradził sobą tego, że myśl o zbliżeniu się do pokusy. Całe przyjęcie tonęło w alkoholu, było to nie do uniknięcia. Icarus na szczęście już wcześniej pił tutaj bezalkoholowe napitki. Miał nadzieję, że nie przywoła tym niepotrzebnych pytań ze strony Millie i Basila. Mógł rozmawiać o wszystkim, tylko nie o tym. – Myślę, że z Basilem raczej się znamy. Choć nie miałem pojęcia, że został tu zaproszony. Ja na przykład nie zostałem. Jestem tak zwaną osobą towarzyszącą. Dumna rola, honorowa powiedziałbym. Zostałem wybrany nie przez parę młodą, lecz przed tę oto kobietę – wskazał na Monę.