10.02.2026, 09:45 ✶
Zatrzymał się na wysokości drugiego stopnia, spomiędzy warg dobyło się krótkie sapnięcie, będące najprawdopodobniej substytutem zaśmiania się.
– Spaliście, oczywiście… Tak cicho jak dwie małe myszki, co za marnotrastwo. Zakraść się do mojej samotni, przebić się przez wszystkie zabezpieczenia, tylko po to, żeby złożyć głowę na poduszce i zasnąć, absolutnie logiczny ciąg przyczynowo skutkowy, który… - urwał nagle swoje ironizowanie, bo przecież jakaś logika w ich działaniach musiała tu być, a dziewczyna zdawała się mówić prawdę. Tylko spali. Wstrząsnęła nim gwałtowna odraza, czy możliwe, żeby minionej nocy realnie przyjął za dużą dawkę czarnej krwi preparowanej pod wampirze gusta? To oczywiste, że o inne spanie musiało chodzić, psychofani nie raz udowodnili mu, że potrafią być szalenie kreatywni w okazywaniu swojego uwielbienia. Może chodziło o jakiś rytuał okradania inspiracji? Odwrócił się nienaturalnie powoli, nie kryjąc swojej niechęci, świdrując ich stalą pary oczu, jakby chcąc wyczytać z nich informację, która zalęgła się w jego głowie, jak intensywnie para młodzików tylko spała gdzieś na terenie jego posiadłości.
– Ugh… to w którym pokoju się ruchaliście, będę musiał go odkazić – Tyle dobrego, że nie nadstawiali mu gardeł pod nos, czy nie zaprosili do całego procederu. Mógł być mniej miły, ale chciał dowiedzieć się tego po dobroci, a dopiero później sięgnąć po możliwe konsekwencje. Cudzymi rękami oczywiście, Prewett z pewnością się ucieszy, że podsuwa mu pod nos nowe kąski. Właściwie Shafiq niczego nie cenił bardziej niż swoją prywatność, a tak zuchwałe jej naruszenie wymagało dobrego przykładu dla innych. W głowie odliczał kiedy kominek w końcu wyda z siebie charakterystyczny dźwięk nadchodzącej odsieczy. Może, gdyby był starszy, tak o rząd wielkości, może wtedy sam zająłby się szkodnikami. Wciąż jednak pozostawały w nim ludzkie odruchy. Ciężko, żeby nie pozostawały, skoro ze swoją nieśmiertelnością oswajał się dopiero od 20 lat.
– Spaliście, oczywiście… Tak cicho jak dwie małe myszki, co za marnotrastwo. Zakraść się do mojej samotni, przebić się przez wszystkie zabezpieczenia, tylko po to, żeby złożyć głowę na poduszce i zasnąć, absolutnie logiczny ciąg przyczynowo skutkowy, który… - urwał nagle swoje ironizowanie, bo przecież jakaś logika w ich działaniach musiała tu być, a dziewczyna zdawała się mówić prawdę. Tylko spali. Wstrząsnęła nim gwałtowna odraza, czy możliwe, żeby minionej nocy realnie przyjął za dużą dawkę czarnej krwi preparowanej pod wampirze gusta? To oczywiste, że o inne spanie musiało chodzić, psychofani nie raz udowodnili mu, że potrafią być szalenie kreatywni w okazywaniu swojego uwielbienia. Może chodziło o jakiś rytuał okradania inspiracji? Odwrócił się nienaturalnie powoli, nie kryjąc swojej niechęci, świdrując ich stalą pary oczu, jakby chcąc wyczytać z nich informację, która zalęgła się w jego głowie, jak intensywnie para młodzików tylko spała gdzieś na terenie jego posiadłości.
– Ugh… to w którym pokoju się ruchaliście, będę musiał go odkazić – Tyle dobrego, że nie nadstawiali mu gardeł pod nos, czy nie zaprosili do całego procederu. Mógł być mniej miły, ale chciał dowiedzieć się tego po dobroci, a dopiero później sięgnąć po możliwe konsekwencje. Cudzymi rękami oczywiście, Prewett z pewnością się ucieszy, że podsuwa mu pod nos nowe kąski. Właściwie Shafiq niczego nie cenił bardziej niż swoją prywatność, a tak zuchwałe jej naruszenie wymagało dobrego przykładu dla innych. W głowie odliczał kiedy kominek w końcu wyda z siebie charakterystyczny dźwięk nadchodzącej odsieczy. Może, gdyby był starszy, tak o rząd wielkości, może wtedy sam zająłby się szkodnikami. Wciąż jednak pozostawały w nim ludzkie odruchy. Ciężko, żeby nie pozostawały, skoro ze swoją nieśmiertelnością oswajał się dopiero od 20 lat.