• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Pokój Życzeń Sny [10.10.1972, sen] happier than ever? | Benjy & Prudence

[10.10.1972, sen] happier than ever? | Benjy & Prudence
Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#3
10.02.2026, 12:03  ✶  

Miała wrażenie, że nie pasuje do otoczenia, że nie powinno jej tu być. Jasne, wyglądała jak panna młoda, miała białą sukienkę, bukiet kwiatów w dłoni, pana młodego u swojego boku, szkoda tylko, że wyglądał tak, a nie inaczej. Podejrzewała, że nikt nie byłby dla niej do końca odpowiedni, nikt, bo nie był nim. Starała się uciszyć w sobie ten głos, bo przecież nie mogła porównywać wszystkich do mężczyzny, który nigdy w życiu nie chciał się ustatkować, który nie był dla niej nigdy kimś więcej niż przyjacielem, jednak to działo się samo z siebie. Chcąc nie chcąc zawsze to robiła, i nikt, absolutnie nikt nie mógł się z nim równać. Przy nikim innym nie mogła być sobą, nikt nie akceptował wszystkich jej dziwactw w ten sposób, przy nikim innym nie pozwalała sobie na mówienie wszystkiego, co tylko przyszło jej na myśl. Przy nikim innym nie była nigdy szczęśliwa w ten sposób, tylko, że przecież wiedziała, doskonale wiedziała, że to, że go pokochała było niewłaściwe, nie patrzył na nią w ten sposób, nie widział w niej kogoś z kim można iść przez życie, zresztą powtarzał jej zawsze, że nie potrzebuje nikogo u swojego boku. Mimo to, mimo tych wszystkich słów, to on zawsze pojawiał się w jej myślach w momencie, w którym rozważała to, że mogłaby z kimś zacząć nowe życie.

Napisał do niej, wiedziała, że jest gdzieś niedaleko. Bała się jednak odpisać, obawiała się tego, że wtedy nie byłaby w stanie pojawić się na tym ołtarzu. Wiedziała, że wystarczy kilka słów, kilka rozmów, a zacznie negować podjętą przez siebie decyzję, jak widać i bez tego to robiła. Wystarczyło, że wracała do tych wspomnień, wspólnych dni i nocy, które spędzili razem. Nigdy nie przekroczyli granicy przyjaźni, jednak, czy aby na pewno? Byli dla siebie ważni, mogli zwierzyć się sobie ze swoich marzeń i lęków, być może przestali utrzymywać kontakt, jednak czuła, że gdyby pojawił się znowu w jej życiu bardzo łatwo byłoby jej się zapomnieć w tej znajomości. Zawsze tak było, pojawiał się i znikał, zostawiał po sobie pustkę, ale później wracał, aby znowu ją wypełnić. Czekała na te momenty, nie miała mu tego za złe, wiedziała, jak wyglądał jego tryb życia. To mogłoby trwać przez lata, jednak postanowiła coś zmienić, postanowiła podjąć decyzję, która na zawsze miała jej ciążyć.

Jej wybranek wpatrywał się w nią, czuła na sobie jego wzrok. Nie mogła jednak spojrzeć mu w oczy, wiedziała, że jej nie wyrażają tego samego. Nie kochała go, miłość w jej przypadku wiązała się zawsze tylko z jedną osobą, przynajmniej ta romantyczna. Nie miałaby z nim źle, mieli zamieszkać w domku na przedmieściach, założyć rodzinę, ustabilizować się, a tego powinno się pragnąć w dorosłym życiu, tak jej powtarzano, posłuchała tych rad, a teraz czuła, że traci grunt pod nogami, że to co miało być jej początkiem stanie się końcem.

Rozważała nawet czasami, dawno temu, co by się stało, gdyby powiedziała mu o swoich uczuciach, gdyby wspomniała, że to nigdy nie była z jej strony tylko przyjaźń, że zawsze patrzyła na niego jako na kogoś więcej. Nie znalazła w sobie jednak odwagi, aby mu to wyznać. Obawiała się tego, że mogłaby spieprzyć wszystko, w tej chwili tego żałowała, bo gdzieś głęboko tliła się myśl, co jeśli? Co jeśli nie tylko ona patrzyła na niego zupełnie inaczej, niż to sobie ułożyli. Wpasowali tę znajomość w ramy przyjaźni bardzo wcześnie i żadne z nich nie próbowało niczego z tym zrobić, lękała się przed pierwszym krokiem, a teraz stała przez to przed ołtarzem z kimś, kto nie powinien się tu znaleźć. Jasne, rodzice go lubili, był odpowiednim kandydatem dla kogoś jej pokroju, nie mogła jednak nic zrobić z tym, że nie była w stanie go pokochać, postanowiła więc udawać, że jest inaczej, grać szczęśliwą, zadowoloną z tego, co działo jej się w życiu, to miało być wygodne, tylko dla kogo? Na pewno nie dla niej, ciężar podjętej przez nią decyzji coraz bardziej jej zawadzał. Miała przez całe życie czuć się w ten sposób? Umierać z tęsknoty za życia za kimś komu nawet nigdy nie wyznała swoich uczuć? Nie chciała skończyć w ten sposób.

Mogła odpisać na ten krótki list, mogła się chociaż z nim spotkać, sprawdzić, czy to nie było tylko wyobrażenie o kimś kogo kiedyś znała. Tak to sobie tłumaczyła, tak właściwie jakie wyobrażenie? Ciało i umysł nie mogły się mylić, jej myśli ciągle wracały do tych chwil spędzonych razem, pamiętała dotyk jego dłoni, ciepło które czuła pod skórą, kiedy ich ciała się do siebie zbliżały. To nigdy się nie powtórzyło i nie miało powtórzyć, chyba była stracona.

Muzyka ucichła. Kapłan coś mówił, powtarzał jakieś słowa, na których nie mogła się skupić. Nie chciała zwracać na siebie uwagi, nie chciała psuć tej ceremonii, nie kiedy wpatrywało się w nią tyle oczu. Trudno jej jednak było przestać zatracać się w tych myślach, które ją nawiedzały. Co by było gdyby, jak wyglądałoby jej życie, czy wtedy czułaby się inaczej? Na pewno. Nie miała co do tego najmniejszych wątpliwości i to było najgorsze. Stojący przed nią mężczyzna nie był niczemu winny, na pewno znalazłaby się kobieta, która doceniłaby go w pełni, która byłaby go w stanie pokochać, tyle, że to nigdy nie miała być ona. On nie był jej, nie miało się to zmienić.

Jej dłoń jeszcze mocniej zacisnęła się na bukiecie lilii, nawet nie lubiła tych kwiatów, miały ładnie wyglądać, tak jak i ona miała ładnie wyglądać tego dnia. Pasować do otoczenia, pasować do tego, czego chcieli wszyscy wokół, tylko, czy jej naprawdę zależało na tym, aby podążać za marzeniami innych osób. Rodzice byli z niej dumni, zawsze robiła wszystko jak trzeba, tylko kiedy w końcu miała sama zawalczyć o siebie, znaleźć swoje szczęście, poczuć, że żyje. Był ten moment w czasie, gdy czuła się szczęśliwa, ale to minęło. Wróciła do życia, które dla niej przewidziano, tylko czy na pewno tego chciała? Nie, to nigdy nie było jej marzeniem, a mimo wszystko stała na tym ołtarzu, pośród świec, dymu unoszącego się z kadzideł, stała i czekała na to, aż połączy swój los z kimś, kto nie wzbudzał w niej żadnych emocji, kto pojawił się w jej życiu, mimo, że wcale tego nie chciała.

Nie mogła uciekać myślami, nie w tej chwili, było na to zbyt późno. Spojrzała na kapłana, w jej oczach widać było zagubienie, jakby nie do końca była pewna, co właściwie tutaj robi, poczuła dłoń, która zacisnęła się mocniej na jej, przeniosła wzrok na mężczyznę, który miał być jej wybrankiem. Dostrzegła to spojrzenie, tę minę, która wyrażała wszystko, spoglądał na nią z dezaprobatą, nie musiał nic mówić, dokładnie wiedziała, co myślał. Znowu odpłynęłaś, znowu jesteś nieobecna, kiedy do się skończy, nie rób wstydu przed wszystkimi. Kącik ust jej drgnął, przygryzła go, chcąc nieco zapanować nad odruchami, nad którymi zupełnie nie miała kontroli. Tak samo, jak nie miała kontroli nad swoim życiem. Jeszcze chwila, jeszcze moment, a będzie mogła stąd wyjść, tylko, czy nie powinna tego zrobić wcześniej? Nie będzie lepszej okazji, aby jakoś przed tym uciec, tylko czy miała w sobie tyle determinacji? Czy była na tyle odważna, jak później miałaby spojrzeć tym wszystkim ludziom w oczy?

Zmierzali nieuchronnie ku momentowi, w którym miała zacząć powtarzać słowa przysięgi. Nie była jednak jeszcze na to gotowa, spojrzała przez ramię, po raz kolejny, jakby szukała w tłumie kogoś, kto pomógłby jej podjąć decyzję, jakby szukała wsparcia, tylko, że niczego nie dostrzegła. Nie miała czasu na przyglądanie się każdej pojedynczej twarzy, raczej wszystkie zaczęły jej się teraz rozmywać, bo panikowała. Docierało do niej, że wcale nie chciała tego zrobić, wcale nie chciała powtórzyć tych słów, nie chciała tutaj być. W jej ciało zaczęły uderzać fale gorąca, rozluźniła uścisk dłoni, by wypuścić z niej rękę narzeczonego. Cofnęła się o krok, wiedziała, że zaraz rozczaruje wszystkich, że nie spełni oczekiwań. Nie miała planu, nie wiedziała co robić, była pewna tylko tego, że nie widziała dla siebie takiego zakończenia, nie chciała tu być, musiała znaleźć się gdzieś indziej, najlepiej dokładnie w tym momencie.

Spojrzała w dół, na tę nieszczęsną białą sukienkę, która mogła okazać się być sporym utrudnieniem dla jej szybkiej ewakuacji z tego miejsca, do tego buty, które nie sprzyjały bieganiu, przełknęła głośno ślinę, bo nie była na to gotowa, a jednak cofnęła się o krok, więc nie miała już wyboru, nie zamierzała przysunąć się do przodu, póki co jednak nieco spanikowała, nie była pewna, co teraz, jej wzrok padł znowu na boczną nawę, na drzwi, które się tam znajdowały, które wydawały się być najbardziej odpowiednią drogą ucieczki.



Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (16691), Prudence Fenwick (8916)




Wiadomości w tym wątku
[10.10.1972, sen] happier than ever? | Benjy & Prudence - przez Prudence Fenwick - 10.02.2026, 00:21
RE: [10.10.1972, sen] happier than ever? | Benjy & Prudence - przez Benjy Fenwick - 10.02.2026, 04:50
RE: [10.10.1972, sen] happier than ever? | Benjy & Prudence - przez Prudence Fenwick - 10.02.2026, 12:03
RE: [10.10.1972, sen] happier than ever? | Benjy & Prudence - przez Benjy Fenwick - 10.02.2026, 21:28
RE: [10.10.1972, sen] happier than ever? | Benjy & Prudence - przez Prudence Fenwick - 11.02.2026, 11:15
RE: [10.10.1972, sen] happier than ever? | Benjy & Prudence - przez Benjy Fenwick - 11.02.2026, 23:52
RE: [10.10.1972, sen] happier than ever? | Benjy & Prudence - przez Prudence Fenwick - 19.02.2026, 11:33
RE: [10.10.1972, sen] happier than ever? | Benjy & Prudence - przez Benjy Fenwick - 20.02.2026, 18:08
RE: [10.10.1972, sen] happier than ever? | Benjy & Prudence - przez Prudence Fenwick - 22.02.2026, 10:41
RE: [10.10.1972, sen] happier than ever? | Benjy & Prudence - przez Benjy Fenwick - 22.02.2026, 16:47
RE: [10.10.1972, sen] happier than ever? | Benjy & Prudence - przez Prudence Fenwick - 23.02.2026, 22:09
RE: [10.10.1972, sen] happier than ever? | Benjy & Prudence - przez Benjy Fenwick - 24.02.2026, 02:36
RE: [10.10.1972, sen] happier than ever? | Benjy & Prudence - przez Prudence Fenwick - 24.02.2026, 21:44
RE: [10.10.1972, sen] happier than ever? | Benjy & Prudence - przez Benjy Fenwick - 25.02.2026, 18:09

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa