Wpatrzyła w Cala uważne spojrzenie, gdy odpowiedział jej całkowicie sensownie, jakby właśnie prowadzili że sobą nie przerwaną rozmowę, a ona wcale nie kręciła się właśnie po jego piwnicy pod postacią kota. To, że obróciła głowę w bok, tak całkowicie po kociemu, mogło dać Cathalowi całkiem niezłą wskazówkę co do tego, że owszem, zrozumiał jej oburzone miauczenie.
Nie zauważyła na tej klapie niczego podejrzanego, a gdy zauważyła, że Shafiq zaraz ją otworzy, odsunęła się na bok, żeby przypadkiem czymś nie oberwać. Zmrużyła oczy, gdy różdżka czarodzieja rozbłysła światłem i za chwilę stała przy krawędzi klapy, w ślad za nim zerkając w dół. Światło nie bardzo jej pomagało, poza tym w kociej postaci miała pewien problem z kolorami, za to znacznie wyraźniej czuła wszystkie zapachy i słyszała dźwięki. Powietrze dobiegające z dołu zdawało się być na pewien sposób… zatęchłe. Co nie miało większego sensu, skoro klapa musiała być otwierana i używana… prawda? Czuła też coś jeszcze, pewien metaliczny, charakterystyczny zapach, który tym razem nie miał nic wspólnego z wysadzanymi drzwiami.
Nie zdążyła powstrzymać Cala przed skokiem do środka, gdy zobaczył bęben i to podziałało na niego jak czerwona płachta na byka. Miauknęła tylko, jakby chcąc powiedzieć, by poczekał, ostatecznie jednak odsunęła się, by zrobić sobie miejsce i wrócić do ludzkiej postaci, bo ta kocia niewiele by się tu jeszcze przydała. Na szczęście jednak nie dosłyszała żadnych odgłosów świadczących o tym, że Cathalowi działa się jakaś krzywda… i po chwili zawahania (bo nie chciała się połamać…) opuściła się na rękach, żeby mieć nieco bliżej do lądowania i ostatecznie stanęła przy nim wyprostowana.
Wzrok Egipcjanki jakoś automatycznie spoczął na tym ołtarzu i głośno wypuściła powietrze przez usta.
– No dobra… Wiesz co, jakoś te moje żarty o siedzeniu w kręgu i wywoływaniu duchów mogły nie być do końca żartami – mruknęła i poczuła, że coś chyba jej się wywraca w żołądku, a na pewno ściska w supeł. To nie była dawno porzucona czarodziejska wioska, ani wykopaliska archeologiczne, tylko, do cholery jasnej, mieszkanie Cathala. Mieszkanie! – Ale to wygląda na stare. Bardzo stare. Tylko… Wiesz co, tam z góry miałam wrażenie, że czuję krew.