11.02.2026, 21:51 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.02.2026, 22:18 przez Jonathan Selwyn.)
Jonathan z ulgą zobaczył, że najwyraźniej jego towarzyszom nic nie było.
– Mi nic. Te schody mnie nie dopadły. Zamiast tego udało mi się uciąć nie najgorszą rozmowę z pewnym duchem. Niestety czymkolwiek była ta pułapka, prawdopodobnie nie jest ona jedynaczką. A wy? Nic wam nie jest? – spytał, wyciągając rękę do Erika, aby pomóc mu wstać, skoro Dora szybko podniosła się sama.
A potem zerknął na te nieszczęsne kwadraty i nagle to gadanie ducha zaczynało nabierać coraz więcej sensu. I całe szczęście, że o to zapytał, bo jak słusznie zauważyłaś Dora, matematycznie wydawało się to nie mieć żadnego sensu, więc inaczej pozostawałoby strzelać.
– Hm... Duch powiedział dziewięć, cztery, trzy – oznajmił, mając świadomość tego, że zapewne brzmiał obecnie jak Morpheus kiedy postanowił bez żadnego większego kontekstu podzielić się swoją wizją. Z tym, że Morpheus był jasnowidzem. Jonathana natomiast można było podejrzewać, że po prostu uderzył się w głowę. – Poczekajcie, spróbuje coś zrobić.
Jonathan uniósł rożdżkę i spróbował unieść kolorowe kamyki w odpowiednie miejsca bez konieczności ich dotykania.
Rzut na translokację I
Kamyki oczywiście posłuchały się zaklęcia. Jonathan więc spróbował umieścić kolejno dziewięć, cztery i trzy błyskotki, zaczynając od drugiego w drugim rzędzie, a potem idąc w prawo. Coś w mechanizmie przeskoczyło, ale niestety pozostało jeszcze jedno pole. Selwyn zmarszczył brwi i zaczął przyglądać się wszystkim numerom, jednocześnie zliczając sumy i rzędów i kolumn, mamrocząc coś przy tym pod nosem. Matematyka! Liczby! Gdyby miał wypełniać tabelki z cyframi, to równie dobrze mógłby iść do pracy w weekend! Wreszcie jednak, po zbędnym kombinowaniu, dotarło do niego, że brakowało tutaj piątki. Szybko więc uzupełnił to i na całe szczęście to już zadziałało.
Odkryj wiadomość pozafabularną
– Mi nic. Te schody mnie nie dopadły. Zamiast tego udało mi się uciąć nie najgorszą rozmowę z pewnym duchem. Niestety czymkolwiek była ta pułapka, prawdopodobnie nie jest ona jedynaczką. A wy? Nic wam nie jest? – spytał, wyciągając rękę do Erika, aby pomóc mu wstać, skoro Dora szybko podniosła się sama.
A potem zerknął na te nieszczęsne kwadraty i nagle to gadanie ducha zaczynało nabierać coraz więcej sensu. I całe szczęście, że o to zapytał, bo jak słusznie zauważyłaś Dora, matematycznie wydawało się to nie mieć żadnego sensu, więc inaczej pozostawałoby strzelać.
– Hm... Duch powiedział dziewięć, cztery, trzy – oznajmił, mając świadomość tego, że zapewne brzmiał obecnie jak Morpheus kiedy postanowił bez żadnego większego kontekstu podzielić się swoją wizją. Z tym, że Morpheus był jasnowidzem. Jonathana natomiast można było podejrzewać, że po prostu uderzył się w głowę. – Poczekajcie, spróbuje coś zrobić.
Jonathan uniósł rożdżkę i spróbował unieść kolorowe kamyki w odpowiednie miejsca bez konieczności ich dotykania.
Rzut na translokację I
Rzut O 1d100 - 76
Sukces!
Sukces!
Kamyki oczywiście posłuchały się zaklęcia. Jonathan więc spróbował umieścić kolejno dziewięć, cztery i trzy błyskotki, zaczynając od drugiego w drugim rzędzie, a potem idąc w prawo. Coś w mechanizmie przeskoczyło, ale niestety pozostało jeszcze jedno pole. Selwyn zmarszczył brwi i zaczął przyglądać się wszystkim numerom, jednocześnie zliczając sumy i rzędów i kolumn, mamrocząc coś przy tym pod nosem. Matematyka! Liczby! Gdyby miał wypełniać tabelki z cyframi, to równie dobrze mógłby iść do pracy w weekend! Wreszcie jednak, po zbędnym kombinowaniu, dotarło do niego, że brakowało tutaj piątki. Szybko więc uzupełnił to i na całe szczęście to już zadziałało.
Sukces w rozwiązaniu zagadki skonsultowany z Bardem.