12.02.2026, 11:43 ✶
Nie było zupełnie wykluczone to, że niegdyś lusterko zostało wyrzeźbione przez Xaviera Avery'ego lub przynajmniej kogoś, kto wiedział, jak wyglądają jego dzieła. Othello wcześniej nie pomyślał o tym twórcy, lecz im dłużej przyglądał się kunsztownym zdobieniom, tym bardziej prawdopodobna wydawała się owa teoria. Zdołał więc pokiwać głową, choć odczuł, jakby nawet ten gest jakimś cudem się rymował, a przynajmniej był bardziej rytmiczny niż zakładała to konwencja.
Jak już wrócił z kuchni, nalał im obojgu herbaty do filiżanek zdobionych również w motywy memento mori. Othello dla siebie wziął naczynie ze złoconą podobizną kostuchy, a Kate, z racji jej pogodnego usposobienia, podał napitek przystrojony motywem danse macabre. Zawsze wydawał mu się bardziej radosny niż reszta tych wanitatywnych motywów.
– Opowieść zaczyna się tu, w mym zakładzie, lusterko to zjawiło się na ladzie, kiedy chowali Macley Ionę, której wcześniej nikt nie wziął za żonę. Bliskich nie miała, więc tu się nie chowała, lecz zdołałem nieco pomóc w formalnościach, a przy niewielkich pełnomocników możliwościach, przesłali mi jeden ze skarbów swej pani, owo lustereczko, przedmiot wszak nietani. Przybył do mnie w paczuszce małej, i przy niecierpliwości mej całej, odpakowałem ją bez sprawdzenia, myślałem, że to przecież akt mnie docenienia. Po odrzuceniu papierka i dotknięciu lusterka, nie czułem nic dziwnego, żadnych śladów działania magicznego, przynajmniej dopóki mojego odbicia nie zobaczyłem, wtedy dopiero całkiem się zmartwiłem. Sama wiesz, że u mnie róż jest niecodzienny, a do tego wstyd mój staje się bezdenny. Różowość cery wszak można przypudrować, ale rymowania już nie ma gdzie schować – wygłosił mowę, która normalnie wywołałaby pewną wesołość. Dla Othella jednak była tragicznie żenująca. – Więc odpowiadając na twoje pytanie, zgubne było raczej przeglądanie. Staraj się więc w jego taflę nie spoglądać, klątwa będzie rymów od ciebie żadać.
Jak już wrócił z kuchni, nalał im obojgu herbaty do filiżanek zdobionych również w motywy memento mori. Othello dla siebie wziął naczynie ze złoconą podobizną kostuchy, a Kate, z racji jej pogodnego usposobienia, podał napitek przystrojony motywem danse macabre. Zawsze wydawał mu się bardziej radosny niż reszta tych wanitatywnych motywów.
– Opowieść zaczyna się tu, w mym zakładzie, lusterko to zjawiło się na ladzie, kiedy chowali Macley Ionę, której wcześniej nikt nie wziął za żonę. Bliskich nie miała, więc tu się nie chowała, lecz zdołałem nieco pomóc w formalnościach, a przy niewielkich pełnomocników możliwościach, przesłali mi jeden ze skarbów swej pani, owo lustereczko, przedmiot wszak nietani. Przybył do mnie w paczuszce małej, i przy niecierpliwości mej całej, odpakowałem ją bez sprawdzenia, myślałem, że to przecież akt mnie docenienia. Po odrzuceniu papierka i dotknięciu lusterka, nie czułem nic dziwnego, żadnych śladów działania magicznego, przynajmniej dopóki mojego odbicia nie zobaczyłem, wtedy dopiero całkiem się zmartwiłem. Sama wiesz, że u mnie róż jest niecodzienny, a do tego wstyd mój staje się bezdenny. Różowość cery wszak można przypudrować, ale rymowania już nie ma gdzie schować – wygłosił mowę, która normalnie wywołałaby pewną wesołość. Dla Othella jednak była tragicznie żenująca. – Więc odpowiadając na twoje pytanie, zgubne było raczej przeglądanie. Staraj się więc w jego taflę nie spoglądać, klątwa będzie rymów od ciebie żadać.