12.02.2026, 18:44 ✶
Skinął głową jeszcze na słowa Brenny i spojrzał na jej brata. Czyli dobrze Alexander obstawiał, że byli rodziną. To pewnie ta jego żyłka do hazardu mu to podpowiedziała. Spojrzał jeszcze raz na ogrodnika, który stał nieopodal i pokiwał głową na słowa Erika. Zdecydowanie musiał się z nim zgodzić. Brenna miał wiele talentów, poza tymi zawodowowymi. O większości Alexander zapewne nie miał pojęcia. To kolejny znak, że byłby z niej dobry cyngiel. Oczywiście nie powiedział tego głośno, bo co by jeszcze pomyślał jej brat? Był w zasadzie ciekaw, zy Brenna opowiadała mu o tej małej wycieczce, o koniu, o zgubieniu się Petersburgu i... o tym co działo się później. Spojrzał na obojga, przenosząc spojrzenie z jednego na drugie, zastanawiając się nad tym przez chwilę.
-Ach tak. Dokumenty. - przypomniała mu o nich Brenna bo Alexander oczywiście zajął się czymś innym i zupełnie zapomniał, że miał ich poszukać. Oddalił się na moment więc do domu w ich poszukiwaniu. Nie powinno zająć mu to dużo czasu, w domu nie miał zbyt wielu swoich rzeczy, jescze, więc znalezienie kilku papierów raczej nie było ektremalnie trudne.
Zaraz więc wrócił z naręczem papierów, nie było ich sporo, ale od razu podał je Erikowi, nie zaglądając nawet do środka. W zasadzie po co, skoro i tak nie znał żadnego z tych nazwisk. Dla niego były jedynie literkami odpitymi na białej kartce. Natomiast Erik i Brenna...? No cóż może im podpowie coś, któreś imię zapisane w dokumentach, rzuci się w oko któreś z nazwisk.
-Szczerze mówiąc... Nie. Dopiero co zaczynam się wprowadzać, nie miałem czasu odwiedzać sąsiadów z babeczkami i ciastkami. - powiedział spokojnie. Oczywiście, że miał na to czas. Miał dużo czasu, ale nie miał zamiaru tego robić. Nie potrzebował sąsiadów do szczęścia. A przynajmniej tak było wcześniej. Teraz trochę żałował bo sytuacja stawała się coraz bardziej interesująca, a on nie mógł wnieść do niej niczego nowego. No chyba, że znajdą coś w dokumentach. To wtedy przyniósł dokumenty...
-I dziękuję za to przemiłe powitanie Brenno. Czuję się od razu jak w domu. - uśmiechnął się chłodno, ale nie było w tym ani grama złośliwości. Raczej chciał podkreślić jeszcze bardziej ironię tej sytuacji. Przewrócił oczami jeszcze jak artysta na scenie. Za dużo czasu spędzał z Yeleną i niektóre z jej nawyków, jak właśnie przewracanie oczami, przeszły na niego. -Co z ogrodnikiem? Będzie wam potrzebny, czy mogę odesłać go do domu?
-Ach tak. Dokumenty. - przypomniała mu o nich Brenna bo Alexander oczywiście zajął się czymś innym i zupełnie zapomniał, że miał ich poszukać. Oddalił się na moment więc do domu w ich poszukiwaniu. Nie powinno zająć mu to dużo czasu, w domu nie miał zbyt wielu swoich rzeczy, jescze, więc znalezienie kilku papierów raczej nie było ektremalnie trudne.
Zaraz więc wrócił z naręczem papierów, nie było ich sporo, ale od razu podał je Erikowi, nie zaglądając nawet do środka. W zasadzie po co, skoro i tak nie znał żadnego z tych nazwisk. Dla niego były jedynie literkami odpitymi na białej kartce. Natomiast Erik i Brenna...? No cóż może im podpowie coś, któreś imię zapisane w dokumentach, rzuci się w oko któreś z nazwisk.
-Szczerze mówiąc... Nie. Dopiero co zaczynam się wprowadzać, nie miałem czasu odwiedzać sąsiadów z babeczkami i ciastkami. - powiedział spokojnie. Oczywiście, że miał na to czas. Miał dużo czasu, ale nie miał zamiaru tego robić. Nie potrzebował sąsiadów do szczęścia. A przynajmniej tak było wcześniej. Teraz trochę żałował bo sytuacja stawała się coraz bardziej interesująca, a on nie mógł wnieść do niej niczego nowego. No chyba, że znajdą coś w dokumentach. To wtedy przyniósł dokumenty...
-I dziękuję za to przemiłe powitanie Brenno. Czuję się od razu jak w domu. - uśmiechnął się chłodno, ale nie było w tym ani grama złośliwości. Raczej chciał podkreślić jeszcze bardziej ironię tej sytuacji. Przewrócił oczami jeszcze jak artysta na scenie. Za dużo czasu spędzał z Yeleną i niektóre z jej nawyków, jak właśnie przewracanie oczami, przeszły na niego. -Co z ogrodnikiem? Będzie wam potrzebny, czy mogę odesłać go do domu?