13.02.2026, 14:33 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13.02.2026, 14:33 przez Kate Barclay.)
Kate odłożyła lusterko, by przyjąć filiżankę, choć wzrok wciąż uciekał jej ku cennemu eksponatowi. Filiżanka, swoją drogą, była całkiem ładna, i bardzo pasująca do Othello, który uczynił słowa memento mori niewątpliwym hasłem przewodnim swojej egzystencji i myślą przewodnią codziennych działań, ale jednak nie aż tak niezwykła, jak zaprezentowany jej przedmiot z kolekcji Iony.
– Och, chyba o niej słyszałam! – ucieszyła się, omal nie podskakując na fotelu, w którym usiadła z herbatą, gdy Fawley znów się pojawił. Jeśli szło o tematy związane z zaklętymi przedmiotami, amuletami i biżuterią, to umiały one przełamać zwykłą spokojną pogodę, jaką prezentowała, zastępując tę ekscytacją. – Zgromadziła ogromną kolekcję, nie miałam pojęcia, że umarła, bo na pewno spróbowałabym coś kupić. Pewnie umknęło mi to w tym całym zamieszaniu po tegorocznym Beltane…
Skryła się wtedy w pracowni w Walii i spędzała tam całe dnie, nie wystawiając niemal nosa za próg, z daleka od zamieszania panującego w kraju. Mogła więc przegapić ten moment, gdy rzeczy zaczęły trafiać na rynek. A może dalecy krewni nie mogli dojść do porozumienia i na razie wyprzedawano te rzeczy po trochu? Albo Iona wrzuciła je po cichu do różnych miejsc, zanim zmarła?
– Intrygujące, czy kupiła je przeklęty, czy może sama go przeklęła? Zdaje mi się, że była klątwołamaczką, więc może umiała i klątwy rzucać… Słyszałam, że w jej posiadaniu był bardzo cenny amulet, który potrafił… och, przepraszam, odbiegam od tematu – urwała, posyłając mu uśmiech znad filiżanki. – W każdym razie, zdaje mi się, że klątwą obłożono szkło. Jeśli się je rozbije, powinna przeminąć, bo sam przedmiot wydaje mi się od przekleństwa wolny. Mogłabym je potem naprawić. Jeśli nie chcesz ryzykować, będziemy potrzebować klątwołamacza z prawdziwego zdarzenia, niestety zdjęcie tej klątwy przerasta moje możliwości. Jeżeli cię to pocieszy, spotkałam się kiedyś z amuletem, który miał podobny efekt na posiadacza, więc jest to w pełni odwracalne…
Znów przerwała i jej uśmiech stał się trochę bardziej figlarny.
– Ale może najpierw powinieneś spróbować ułożyć parę żałobnych trenów? Zdaje się, że masz do tego talent.
– Och, chyba o niej słyszałam! – ucieszyła się, omal nie podskakując na fotelu, w którym usiadła z herbatą, gdy Fawley znów się pojawił. Jeśli szło o tematy związane z zaklętymi przedmiotami, amuletami i biżuterią, to umiały one przełamać zwykłą spokojną pogodę, jaką prezentowała, zastępując tę ekscytacją. – Zgromadziła ogromną kolekcję, nie miałam pojęcia, że umarła, bo na pewno spróbowałabym coś kupić. Pewnie umknęło mi to w tym całym zamieszaniu po tegorocznym Beltane…
Skryła się wtedy w pracowni w Walii i spędzała tam całe dnie, nie wystawiając niemal nosa za próg, z daleka od zamieszania panującego w kraju. Mogła więc przegapić ten moment, gdy rzeczy zaczęły trafiać na rynek. A może dalecy krewni nie mogli dojść do porozumienia i na razie wyprzedawano te rzeczy po trochu? Albo Iona wrzuciła je po cichu do różnych miejsc, zanim zmarła?
– Intrygujące, czy kupiła je przeklęty, czy może sama go przeklęła? Zdaje mi się, że była klątwołamaczką, więc może umiała i klątwy rzucać… Słyszałam, że w jej posiadaniu był bardzo cenny amulet, który potrafił… och, przepraszam, odbiegam od tematu – urwała, posyłając mu uśmiech znad filiżanki. – W każdym razie, zdaje mi się, że klątwą obłożono szkło. Jeśli się je rozbije, powinna przeminąć, bo sam przedmiot wydaje mi się od przekleństwa wolny. Mogłabym je potem naprawić. Jeśli nie chcesz ryzykować, będziemy potrzebować klątwołamacza z prawdziwego zdarzenia, niestety zdjęcie tej klątwy przerasta moje możliwości. Jeżeli cię to pocieszy, spotkałam się kiedyś z amuletem, który miał podobny efekt na posiadacza, więc jest to w pełni odwracalne…
Znów przerwała i jej uśmiech stał się trochę bardziej figlarny.
– Ale może najpierw powinieneś spróbować ułożyć parę żałobnych trenów? Zdaje się, że masz do tego talent.