13.02.2026, 16:11 ✶
– Trochę mi ulżyło, bo miałem w głowie wizje z gatunku tych mało przyjemnych – przyznał Christopher. Kiełbaska w bułce? Brzmiało jak coś, co mógłby na upartego zjeść na śniadanie i nawet zaintrygowało go na tyle, że byłby skłonny spróbować. Ostatecznie to nie tak, że codziennie posiłku serwował mu absolutny mistrz gotowania. Zdecydowanie jednak preferował trochę inną kuchnię, i dzisiaj poza tym, że był zadowolony z siebie, że cel zaskoczenia został osiągnięty, to też zwyczajnie cieszył się na posiłek. Bo dlaczego nie? Może i zagraniczne restauracje nie było dla niego nowością, ale też nie zdążyły mu spowszednieć.
– Miałem powiedzieć odnośnie tej nazwy, że mugole robią naprawdę dziwaczne rzeczy, ale przypomniałem sobie fasolki wszystkich smaków Bertiego Botta – dodał jeszcze, gdy szli, a jego usta wygięły się w dziwacznym grymasie, ni to uśmiech, ni to grymas, gdy przypomniał sobie, jak raz poczęstowano go taką o smaku zgniłych ziemniaków. – Na szczęście tu ich na pewno nie podają.
I rzeczywiście, we wręczonych im menu znajdowały się spore wybory dań z makaronem, z których słynęły Włochy, zupa minestrone i osso buco, pizza, risotto i arancini, a wśród deserów tiramisu, panna cotta i cannoli, oraz bogata oferta win i magicznych drinków. Ale na pewno niczego, co mogłoby smakować popsutymi ziemniakami. Jeszcze nim zresztą wybrali, na stół przyniesiono focaccia, włoski chleb z ziołami i oliwą, oraz butelkę z wodą i kieliszki.
– Londyn tonie teraz w szarości i nie mam na myśli tylko pogody. Nie pojmuję, jak dla kogoś to może być triumfem – skwitował, może dość nieostrożnie, ale przy Victorii nie musiał jakoś szczególnie kryć swojej irytacji tym, że jego mieszkanie pełne było sadzy, a on omal się nie udusił: sama wspominała w końcu o szlafrokach, i ogólnie nie wydawała mu się kandydatką do przykładnego ukarania go za nie dość entuzjastyczny stosunek do Voldemorta. – Mógłbym wybrać Hogsmeade albo poszukać jakiegoś magicznego lokalu w Irlandii, ale całe wyspy zdają mi się ponure i pełne… zmęczenia. – I tak, sprawiało mu satysfakcję, że wybór zdołał ją zaskoczyć. Teraz pozostawało więc się przekonać, czy to zaskoczenie będzie ostatecznie pozytywne, chociaż uważał, że naprawdę niewiele osób mogłoby narzekać na odwiedziny w Wenecji. Ale cieszmy się dziś barwami Wenecji. Wybrałaś, na co masz ochotę, poza deserem? – spytał, sam prosząc kelnerkę w uniformie o zupę minestrone oraz jedno z droższych win. – Rozglądam się za jakimś domem na prowincji albo w okolicach Bath. Nawet jeżeli nie zamieszkam tam na stałe, dlaczego nie mieć miejsca, do którego można czasem uciec?
– Miałem powiedzieć odnośnie tej nazwy, że mugole robią naprawdę dziwaczne rzeczy, ale przypomniałem sobie fasolki wszystkich smaków Bertiego Botta – dodał jeszcze, gdy szli, a jego usta wygięły się w dziwacznym grymasie, ni to uśmiech, ni to grymas, gdy przypomniał sobie, jak raz poczęstowano go taką o smaku zgniłych ziemniaków. – Na szczęście tu ich na pewno nie podają.
I rzeczywiście, we wręczonych im menu znajdowały się spore wybory dań z makaronem, z których słynęły Włochy, zupa minestrone i osso buco, pizza, risotto i arancini, a wśród deserów tiramisu, panna cotta i cannoli, oraz bogata oferta win i magicznych drinków. Ale na pewno niczego, co mogłoby smakować popsutymi ziemniakami. Jeszcze nim zresztą wybrali, na stół przyniesiono focaccia, włoski chleb z ziołami i oliwą, oraz butelkę z wodą i kieliszki.
– Londyn tonie teraz w szarości i nie mam na myśli tylko pogody. Nie pojmuję, jak dla kogoś to może być triumfem – skwitował, może dość nieostrożnie, ale przy Victorii nie musiał jakoś szczególnie kryć swojej irytacji tym, że jego mieszkanie pełne było sadzy, a on omal się nie udusił: sama wspominała w końcu o szlafrokach, i ogólnie nie wydawała mu się kandydatką do przykładnego ukarania go za nie dość entuzjastyczny stosunek do Voldemorta. – Mógłbym wybrać Hogsmeade albo poszukać jakiegoś magicznego lokalu w Irlandii, ale całe wyspy zdają mi się ponure i pełne… zmęczenia. – I tak, sprawiało mu satysfakcję, że wybór zdołał ją zaskoczyć. Teraz pozostawało więc się przekonać, czy to zaskoczenie będzie ostatecznie pozytywne, chociaż uważał, że naprawdę niewiele osób mogłoby narzekać na odwiedziny w Wenecji. Ale cieszmy się dziś barwami Wenecji. Wybrałaś, na co masz ochotę, poza deserem? – spytał, sam prosząc kelnerkę w uniformie o zupę minestrone oraz jedno z droższych win. – Rozglądam się za jakimś domem na prowincji albo w okolicach Bath. Nawet jeżeli nie zamieszkam tam na stałe, dlaczego nie mieć miejsca, do którego można czasem uciec?