15.02.2026, 14:37 ✶
Grzaniec grzańcem, ale oni mieli do załatwienia wiele innych spraw. Wiedziała, że Tristan wychodził z mieszkania, bo przecież jedzenie nie mogło magicznie się pojawiać w lodówce. Podobnie jak prasa, którą przeglądali znacznie częściej, niż chciałaby to przyznać. Szukała nie tylko kontaktów do agentów nieruchomości, ale także czytała wszelkie doniesienia z niemagicznego świata. Czasem nie mogła się nadziwić, że mugolom przy współpracy z czarodziejami tak łatwo przychodziło tuszowanie tak wielkich katastrof, jak Spalona Noc. Pisali o pożarach, wybuchu gazu, anomalii w związku z silnym wiatrem i popiołem, który został zwiany z jednej z "fabryk" - trzeba przyznać, że mieli fantazję. Ona sama nigdy by na to nie wpadła: w takich chwilach doceniała osoby, pracujące w Ministerstwie. Ciekawiło ją, czyj to był pomysł. Musieli się przecież znać na mugolskim świecie, a może to mugolski minister zaproponował takie rozwiązanie?
- Tak, chętnie spróbujemy - drgnęła, gdy głos kelnerki wyrwał ją z rozmyślań. Posłała jej szczery, chociaż nieco oszczędny uśmiech. Zerknęła jeszcze na Tristana, który zajął miejsce przy stole, a przez myśl przemknęło jej, jakie miała szczęście, że zgodził się zajść do Kotła. Bardzo pragnęła powrotu do normalności, chociaż wiedziała, że to będzie ciężkie: jeżeli nie niemożliwe do zrealizowania.
Gdy otrzymała dwa duże kubki parującego napoju, kiwnęła na podziękowanie głową, zapłaciła i ruszyła do stolika. Nie chciała pić przy barze, te czasy już dawno minęły. Teraz była kimś zupełnie innym - momenty, w których waliła szoty ognistej z barmanami minęły i nie wrócą.
- Denerwujesz się oglądaniem domu? - zagadnęła, stawiając kufle na stoliku. Dopiero później usiadła i otoczyła kufel dłońmi. Przyjemne ciepło rozlało się po jej skórze, a zapach cynamonu i goździków miło drażnił nos. - Swoją drogą dziwne, że tak wcześnie testują grzańce, prawda?
- Tak, chętnie spróbujemy - drgnęła, gdy głos kelnerki wyrwał ją z rozmyślań. Posłała jej szczery, chociaż nieco oszczędny uśmiech. Zerknęła jeszcze na Tristana, który zajął miejsce przy stole, a przez myśl przemknęło jej, jakie miała szczęście, że zgodził się zajść do Kotła. Bardzo pragnęła powrotu do normalności, chociaż wiedziała, że to będzie ciężkie: jeżeli nie niemożliwe do zrealizowania.
Gdy otrzymała dwa duże kubki parującego napoju, kiwnęła na podziękowanie głową, zapłaciła i ruszyła do stolika. Nie chciała pić przy barze, te czasy już dawno minęły. Teraz była kimś zupełnie innym - momenty, w których waliła szoty ognistej z barmanami minęły i nie wrócą.
- Denerwujesz się oglądaniem domu? - zagadnęła, stawiając kufle na stoliku. Dopiero później usiadła i otoczyła kufel dłońmi. Przyjemne ciepło rozlało się po jej skórze, a zapach cynamonu i goździków miło drażnił nos. - Swoją drogą dziwne, że tak wcześnie testują grzańce, prawda?