16.02.2026, 12:25 ✶
– Na pewno to doskonały moment na spacer po Wenecji – stwierdził Chrisopher. Tu było cieplej, wieczór był pogodny, nad miastem nie wisiały chmury. Żadnego popiołu, żadnych zgliszczy, pracownicy, spieszący do swoich zajęć, turyści, ci nieliczni mieszkańcy, nie przygnieceni przez ciemność, wiszącą nad Anglią. Wprawdzie Rosier rzadko bywał w niemagicznym Londynie – zwiedził parę miejsc, które ciekawiły go same w sobie, ale to obejmowało głównie parę najsłynniejszych punktów – ale miał wrażenie, że nawet mugole do pewnego stopnia wyczuwali tę złą atmosferę.
Teraz czuł się do pewnego stopnia wolny.
Dania wjechały na stół, tym razem dosłownie za pośrednictwem magii, jak bywało w takich restauracjach podane na eleganckiej zastawie i udekorowane. Christopher spróbował zupy i kiwnął lekko głową, z pewnym zadowoleniem, bo był pewny, że nie znalazłby w Anglii miejsca, gdzie zaserwowano by ją tak przyrządzoną.
– Tak, myślę, że jeśli się na coś zdecyduję, to też będzie coś dalej od zabudowań. Rozważałam przez chwilę Szkocję, ale wolę móc teleportować się do Londynu na jeden skok, więc pewnie rozejrzę się na obrzeżach kraju. Planujesz zachować kamienicę w Londynie? – spytał, dopiero po chwili, w końcu nie wypadało mówić z pełnymi ustami. Sam swojego apartamentu niezbyt chciał się pozbywać, lubił go zwyczajnie, a i nawet jeśli by się wyprowadził, to zdecydowanie za mocno ciągnęło go do miasta, by nie mieć dokąd wracać… Ale coraz bardziej obawiał się, że ta sadza utknie na wieki wieków w lokalu i na zawsze już pozostanie pusty. – W takim razie piazza san Marco, gdy stąd wyjdziemy. Gdybyś chciała usiąść, mają tam ciekawą kawiarnię, mugolską wprawdzie, ale nawet muszę im przyznać, że ma styl. Może Most Rialto? Pamiętam, że ma ciekawą architekturę. Mam też adres miejsca, gdzie mieści się wejście do magicznego sklepu, zamykają go dość późno, więc być może uda się i tam zajrzeć. Potem do kamienicy, z której mamy powrotny świstoklik, można się aportować, więc możemy iść, dokąd nas nogi poniosą.
Nie musieli specjalnie martwić się o czas potrzebny na powrót do samego punktu świstoklików, skoro mogli się tam pojawić, wystarczyło znaleźć jakiś ciemny kąt, by zniknąć ukradkiem: nawet w Wenecji były uliczki rzadziej uczęszczane, zwłaszcza w środku nocy, poza tym Christopher miał po prostu niskie zdanie na temat spostrzegawczości mugoli.
Teraz czuł się do pewnego stopnia wolny.
Dania wjechały na stół, tym razem dosłownie za pośrednictwem magii, jak bywało w takich restauracjach podane na eleganckiej zastawie i udekorowane. Christopher spróbował zupy i kiwnął lekko głową, z pewnym zadowoleniem, bo był pewny, że nie znalazłby w Anglii miejsca, gdzie zaserwowano by ją tak przyrządzoną.
– Tak, myślę, że jeśli się na coś zdecyduję, to też będzie coś dalej od zabudowań. Rozważałam przez chwilę Szkocję, ale wolę móc teleportować się do Londynu na jeden skok, więc pewnie rozejrzę się na obrzeżach kraju. Planujesz zachować kamienicę w Londynie? – spytał, dopiero po chwili, w końcu nie wypadało mówić z pełnymi ustami. Sam swojego apartamentu niezbyt chciał się pozbywać, lubił go zwyczajnie, a i nawet jeśli by się wyprowadził, to zdecydowanie za mocno ciągnęło go do miasta, by nie mieć dokąd wracać… Ale coraz bardziej obawiał się, że ta sadza utknie na wieki wieków w lokalu i na zawsze już pozostanie pusty. – W takim razie piazza san Marco, gdy stąd wyjdziemy. Gdybyś chciała usiąść, mają tam ciekawą kawiarnię, mugolską wprawdzie, ale nawet muszę im przyznać, że ma styl. Może Most Rialto? Pamiętam, że ma ciekawą architekturę. Mam też adres miejsca, gdzie mieści się wejście do magicznego sklepu, zamykają go dość późno, więc być może uda się i tam zajrzeć. Potem do kamienicy, z której mamy powrotny świstoklik, można się aportować, więc możemy iść, dokąd nas nogi poniosą.
Nie musieli specjalnie martwić się o czas potrzebny na powrót do samego punktu świstoklików, skoro mogli się tam pojawić, wystarczyło znaleźć jakiś ciemny kąt, by zniknąć ukradkiem: nawet w Wenecji były uliczki rzadziej uczęszczane, zwłaszcza w środku nocy, poza tym Christopher miał po prostu niskie zdanie na temat spostrzegawczości mugoli.