16.02.2026, 14:03 ✶
Sprawa pana lubiącego jabłka szła gładko i sprawnie.
Zbyt sprawnie.
Anthony był umiarkowanym optymizmem, daleko było mu do entuzjazmu, o którym oczywiście nie wiedział, a który był po drugiej stronie… sowiej drogi.
Zbyt sprawnie.
Anthony był umiarkowanym optymizmem, daleko było mu do entuzjazmu, o którym oczywiście nie wiedział, a który był po drugiej stronie… sowiej drogi.
Szanowny Panie,
bardzo liczę na pana osąd i doświadczenie w sadownictwie. Sam specjalizuję się raczej w budowaniu mostów, dla owoców wszelkiej pracy, zwykłem pobierać starym zwyczajem dziesiątą część, za przyjemną podróż towarów z jednego końca na drugi. Nie będę przed Panem udawał: sadownictwo niezwykle mnie intryguje, rad byłbym zatem z utrzymania stalej współpracy. Myślę, że oboje również zgodzilibyśmy się z faktem, że zbyt wielu sadowników zniszczyłoby rynek. Liczę, że ma pan swoje sposoby na pozbywanie się szkodników i mógłbym liczyć - dla naszej obopólnej korzyści - na ingerencję w miarę potrzeby. Podarek na końcu wspomnianej przeze mnie ścieżki proszę potraktować, jako kamień węgielny tej współpracy, a przysługę dla mnie nosić pod sercem, jako gwarant. Przyjdzie czas, gdy będzie potrzebna rada, a wtedy oboje będziemy wiedzieli co zrobić. Niech sowa, która przekazała Panu te wieści zostanie z Panem. Proszę jej użyć gdy przyjdą żniwa i potrzebna będzie droga.
bardzo liczę na pana osąd i doświadczenie w sadownictwie. Sam specjalizuję się raczej w budowaniu mostów, dla owoców wszelkiej pracy, zwykłem pobierać starym zwyczajem dziesiątą część, za przyjemną podróż towarów z jednego końca na drugi. Nie będę przed Panem udawał: sadownictwo niezwykle mnie intryguje, rad byłbym zatem z utrzymania stalej współpracy. Myślę, że oboje również zgodzilibyśmy się z faktem, że zbyt wielu sadowników zniszczyłoby rynek. Liczę, że ma pan swoje sposoby na pozbywanie się szkodników i mógłbym liczyć - dla naszej obopólnej korzyści - na ingerencję w miarę potrzeby. Podarek na końcu wspomnianej przeze mnie ścieżki proszę potraktować, jako kamień węgielny tej współpracy, a przysługę dla mnie nosić pod sercem, jako gwarant. Przyjdzie czas, gdy będzie potrzebna rada, a wtedy oboje będziemy wiedzieli co zrobić. Niech sowa, która przekazała Panu te wieści zostanie z Panem. Proszę jej użyć gdy przyjdą żniwa i potrzebna będzie droga.
Mr. Northbridge
Był całkiem zadowolony z treści naszkicowanego przez siebie listu, który potem dlań przepiszą inne ręce, na wypadek znajdującego się po drugiej stronie kontaktu widowidza. Anthony szalenie nie lubił brudzić sobie rąk, i choć cała sprawa wydawała mu się nieco przeintelektualizowana, wręcz kuriozalna, czego człowiek nie zrobił… dla pary dobrych rękawiczek?
zaraz potem otworzył barek i z rozmysłem nie zdecydował się na wino na japońskie whisky. Być może powinien dążyć do konfrontacji twarzą w twarz, ale jeśli jego nowy przyjaciel sadownik na to nie nastwał, kim jest, aby samemu wkładać w dłonie kreatywnego biznesmena karty, których nie chciałby mu dawać. Przez moment uśmiechnął się też do własnych myśli. Może powinien wysłać mu zamiast herbaty pięknie rzeźbioną szachownicę z umagicznionymi figurami. Byłoby zabawnie tak listownie grać ze sobą. Z drugiej strony… czy już tego nie robili? Kto jednak był ich wrogiem? Chciałby myśleć, że nie oni wzajem sobie, a to co tak doskonale przyjdzie im przygarnąć do duszy wykorzystując system do swoich potrzeb. Nie miał zamiaru jednak poddawać się tej romantycznej wizji, przyjaźni na całe życie, w której którykolwiek z nich by się dla siebie narażał. Na tym etapie brzmiało to jak straszliwe niedojrzałe mrzonki. Wypił jednak za tę współpracę, licząc tylko i aż, aby nóż w plecy nie poszedł zbyt szybko i by przy pomyślnych wiatrach panowie od mostów i jabłek nie planowali swojego zabójstwa w najbliższej przyszłości.
Byłoby na prawdę miło.
[/div]