17.02.2026, 11:44 ✶
– Nie ma pewności, co do dokładnej daty, bo spędzałem tu zbyt mało czasu, ale tak, sądzę, że musiało zacząć się po Spalonej Nocy.
I w jego ton wkradła się jakaś nowa nuta, ni to namysłu, ni to napięcia. Nie spotkał się z poltergeistami wycinającymi taki sztuczki, a jednak od Spalonej Nocy jego mieszkanie było wyraźnie przeklęte. Czy to mogło mieć jakiś związek z atakiem śmierciożerców? Ale dlaczego mieliby tworzyć jakaś piwnicę w tej kamienicy akurat? Czy była tu już wcześniej i ją wykorzystali? To miało jakoś mało sensu, ale zbieżność terminów mogła coś znaczyć.
*
Kilka minut później kręcił się po piwnicy, oglądając ją jeszcze uważniej niż wcześniej. Oświetlał różdżką wszystkie kąty. Opukał podłogę. Rzucił kilka czarów rozpraszających, najsilniejszych, jakie znał – a w magii rozpraszania był dobry, i choć może nie łamał klątw jak Leta, w starożytnych grobowcach przyszło mu ściągać niejedno potężne zaklęcie. Tkał jeden po drugim, ale żaden nie ujawnił tego, co ukryte. Przesuwał palcami po brudnej podłodze, szukając śladów po klapie, którą wcześniej dało się przecież podważyć.
Wiedział, że tu była.
Mógł wskazać dokładne położenie, pamiętał każdy jej szczegół, i biorąc pod uwagę, że widzieli ją oboje, nie sądził, że myliły go zmysły.
Czy to była kolejna sztuczka duchów, jak tamta Binnsów? Nie mógł tego wykluczyć, biorąc pod uwagę, jak realny zdawał się tamten dworek, jego mieszkańcy, a później okazało się, że wszystko było zaledwie iluzją, snem. Ale wciąż czuł zapach wypalonych świec, resztek dymu, stearyny, które wgryzły się wręcz w ściany tamtego pomieszczenia. I sama myśl, że ono wciąż tam było, niemożliwe do sięgnięcia, doprowadzała go niemal do szaleństwo.
– Guinevere, bądź tak miła, i poczekaj na korytarzu – poprosił w końcu, nietypowo wręcz dla siebie grzecznie. Nie mógł w końcu rozwalić podłogi pod jej nogami, a w tej chwili właśnie taki miał plan: spróbować wybić dziurę w podłodze, ledwo McGonagall się trochę odsunie.
tak rzucam dla rezultatu prób przebicia się przez podłogę, jakby Gin się wycofała, ale jak tego nie zrobi, to nieXD
I w jego ton wkradła się jakaś nowa nuta, ni to namysłu, ni to napięcia. Nie spotkał się z poltergeistami wycinającymi taki sztuczki, a jednak od Spalonej Nocy jego mieszkanie było wyraźnie przeklęte. Czy to mogło mieć jakiś związek z atakiem śmierciożerców? Ale dlaczego mieliby tworzyć jakaś piwnicę w tej kamienicy akurat? Czy była tu już wcześniej i ją wykorzystali? To miało jakoś mało sensu, ale zbieżność terminów mogła coś znaczyć.
*
Kilka minut później kręcił się po piwnicy, oglądając ją jeszcze uważniej niż wcześniej. Oświetlał różdżką wszystkie kąty. Opukał podłogę. Rzucił kilka czarów rozpraszających, najsilniejszych, jakie znał – a w magii rozpraszania był dobry, i choć może nie łamał klątw jak Leta, w starożytnych grobowcach przyszło mu ściągać niejedno potężne zaklęcie. Tkał jeden po drugim, ale żaden nie ujawnił tego, co ukryte. Przesuwał palcami po brudnej podłodze, szukając śladów po klapie, którą wcześniej dało się przecież podważyć.
Wiedział, że tu była.
Mógł wskazać dokładne położenie, pamiętał każdy jej szczegół, i biorąc pod uwagę, że widzieli ją oboje, nie sądził, że myliły go zmysły.
Czy to była kolejna sztuczka duchów, jak tamta Binnsów? Nie mógł tego wykluczyć, biorąc pod uwagę, jak realny zdawał się tamten dworek, jego mieszkańcy, a później okazało się, że wszystko było zaledwie iluzją, snem. Ale wciąż czuł zapach wypalonych świec, resztek dymu, stearyny, które wgryzły się wręcz w ściany tamtego pomieszczenia. I sama myśl, że ono wciąż tam było, niemożliwe do sięgnięcia, doprowadzała go niemal do szaleństwo.
– Guinevere, bądź tak miła, i poczekaj na korytarzu – poprosił w końcu, nietypowo wręcz dla siebie grzecznie. Nie mógł w końcu rozwalić podłogi pod jej nogami, a w tej chwili właśnie taki miał plan: spróbować wybić dziurę w podłodze, ledwo McGonagall się trochę odsunie.
tak rzucam dla rezultatu prób przebicia się przez podłogę, jakby Gin się wycofała, ale jak tego nie zrobi, to nieXD
Rzut Z 1d100 - 5
Akcja nieudana
Akcja nieudana