19.02.2026, 21:48 ✶
Arabeska potarła dziobem pióra sowy pocztowej i wydała z siebie cichy, łagodny dźwięk, jakiego Hannibal jeszcze nie słyszał.
Pohukiwanie, uświadomił sobie z niedowierzaniem. Nieśmiałe, trochę zniekształcone przez kruczy dziób, ale nie do pomylenia, kiedy już raz to zauważył. Kruk najwyraźniej postanowił się zaprzyjaźnić z sową przynoszącą listy z Anglii.
- Jak zaczniesz udawać sowę dla hecy, to ci obwiążę dziób sznurkiem - powiedział Hannibal bez przekonania, bo w gruncie rzeczy wcale jej się nie dziwił. Poczęstował oba ptaki suszonymi figami, których zapas specjalnie w tym celu zawsze miał w mieszkaniu. Trzecią figę wpakował sobie do ust.
Paryż, 06.12.1970
Jessie,
Miło mi, że wizja Twojego wyjca zaskakującego mnie w niezręcznej sytuacji tak do Ciebie przemówiła. A może to kwestia zdjęcia? Nie spodziewałem się po Tobie takich upodobań, ale kimże jestem, by to oceniać?
Artystą scenicznym, a jeden z moich instruktorów za dzieciaka mawiał, że artyści żyją by służyć.
Baw się dobrze. Mam nadzieję, że masz wystarczająco bujną wyobraźnię.
Zgrabny, czy nie, w ogóle nie myślałbym o Twoim tyłku, gdyby nie Twoje listy. Teraz wszystko stracone. Mam nadzieję, że czujesz się z tą świadomością przynajmniej trochę niezręcznie!
(Ja nie.)
Myślisz, że to całe czystokrwiste wichrzycielstwo ma szanse przerodzić się w coś więcej? Nie spodziewałbym się, że ktoś więcej, niż znudzona gównażeria weźmie wezwanie do wyjścia na ulicę i bicia mugolaków na poważnie!
O Hogwarcie wspomniałem raczej dlatego, że on właśnie wyrównuje ewentualne różnice w wychowaniu i edukacji czarodziejów różnego pochodzenia, przynajmniej w teorii. To powinno odbierać część argumentów zwolennikom segregacji. Ale masz rację - to szaleniec, a z szaleńcami się podobno nie dyskutuje.
Dobrze w każdym razie wiedzieć, że nie pozwalasz, by pokręcone fantazje tego niby-lorda wpłynęły na Twoje własne poglądy. Byłoby mi przykro, gdybyś nagle postanowił przestać się trzymać z czystokrwistymi znajomymi.
Ze mną.
Selwyn oczywiście nie podejrzewał, żeby Jessie miał pozwolić kwestii pochodzenia wpłynąć na ich przyjaźń. A jednak… od jego wyjazdu zdążyły się między nimi niepostrzeżenie rozciągnąć cztery miesiące milczenia. Odległość była jak siniak, który nie bolał, póki się go nie nacisnęło.
Wrócił do pisania.
Nie mogę Ci pomóc w kwestii latania za piłką na miotle. Już genialny pomysł naszego choreografa, bym podczas następnego widowiska huśtał się na trapezie, doprowadził mnie niemal do załamania nerwowego. (“Twoje ramiona są stworzone do akrobacji”, powiedział mi, jakby nie dość dobrze wyglądały na ziemi! Gdybym spadł i skręcił kark, czarodziejska scena poniosłaby niepowetowaną stratę! Pokłóciliśmy się o to.)
Wracając do tematu - jeżeli chodzi o Quidditcha możesz liczyć na mnie jedynie w charakterze kibica, jak za szkolnych czasów. Ewentualnie cheerleaderki. Nie tęsknię za Hogwartem jako takim, siedem lat egzaminów, prac domowych i stosowania się do szkolnego regulaminu to wystarczająco dużo, ale są chwile, które chętnie przeżyłbym ponownie.
Rozmawiałem z poganiaczami niewolników moimi opiekunami w teatrze. Od drugiego tygodnia stycznia mogę być cały Twój, nawet do końca miesiąca. Jesteś pewien, że te świstokliki i walizka to z myślą o odwiedzinach u mnie? Bo może Twoja mama (cudowna kobieta) postanowiła uchronić Cię przed moim zgubnym wpływem i wywieźć w całkiem innym kierunku?
Nie daj się. Chcę Cię zabrać do Moulin Rouge.
P.S. Schlebiasz mi, ale jeżeli będziesz na nie narażony podczas ubierania, to czy nie zaczniesz się spóźniać do pracy? Może lepiej je trzymać pod poduszką?
Wracając do tematu - jeżeli chodzi o Quidditcha możesz liczyć na mnie jedynie w charakterze kibica, jak za szkolnych czasów. Ewentualnie cheerleaderki. Nie tęsknię za Hogwartem jako takim, siedem lat egzaminów, prac domowych i stosowania się do szkolnego regulaminu to wystarczająco dużo, ale są chwile, które chętnie przeżyłbym ponownie.
Rozmawiałem z poganiaczami niewolników moimi opiekunami w teatrze. Od drugiego tygodnia stycznia mogę być cały Twój, nawet do końca miesiąca. Jesteś pewien, że te świstokliki i walizka to z myślą o odwiedzinach u mnie? Bo może Twoja mama (cudowna kobieta) postanowiła uchronić Cię przed moim zgubnym wpływem i wywieźć w całkiem innym kierunku?
Nie daj się. Chcę Cię zabrać do Moulin Rouge.
Hannibal
P.S. Schlebiasz mi, ale jeżeli będziesz na nie narażony podczas ubierania, to czy nie zaczniesz się spóźniać do pracy? Może lepiej je trzymać pod poduszką?
H.
(przepełniony troską)