11.03.2023, 19:12 ✶
Osobiście uważał, że ciężko jest zachować porządek i systematyczność, kiedy działanie samo w sobie ma elementy chaosu. Kolejny temat do prywatnych rozmów z Mulciberem. Przyjął jego uwagi bez słowa komentarza. Dyskusja z nim jedynie może nadszarpnąć autorytet dumnego człowieka. To spory błąd. Nie znał jeszcze granicy, której nie należy oczywiście przekraczać, więc dopóki jej nie pozna, woli oczywiście słuchać. Inaczej natomiast było z dawnym kolegą po roku. Jakoś inaczej pamiętał jego wyczyn. Fakt, że było to tak dawno temu, mógł oczywiście zaburzać jego pogląd, bo wspomnienia lubiły się zacierać.
- Ten glut nie przypominał żadnego znanego mi grzyba. - Zauważył z nutką ironii w głosie. Oczywiście nie miał w głowie atlasu, aczkolwiek to, co on wtedy stworzył, było swoistą abominacją. Sauriel oficjalnie był tym groźnym w krukońskim domu, a on sam do grzecznych nie należał. Sporo pojedynkował się na błoniach lub w pustych klasach, ale nigdy nie krzywdził. Mijali się tak często, że chyba obydwoje nie do końca byli świadomi swego istnienia. Ok, spali w jednym dormitorium, ale co mogli powiedzieć o sobie? Jedynie jakieś rzeczy, które wymuszały skupienie, czyli głównie w klasie, a i tak tego nie było tak dużo.
- A więc to ty byłeś odpowiedzialny za te malunki od czasu do czasu w szkole. - W sumie, to tak naprawdę to zmyślił, ale patrząc na temat żartów, nie zdziwiłby się, gdyby jego bujda okazała się prawdziwa. Hogwart był duży, więc każdy mógł rysować wiele rzeczy w różnych miejscach. Na początku słysząc o pomyśle zjedzenia, westchnął ciężko, a po chwili parsknął śmiechem. Było to tak głupie, że aż śmieszne.
- Kości też? Skoczyć ci po przyprawy? - Zapytał, a kąciki ust uniosły mu się nieznacznie. Przy czym musiał przyznać, że kolejny pomysł faktycznie był niezły. Przynajmniej z tego opisu, który powiedział. Jest jeszcze kwestia realizacji, jednak on miał swoje zadane i nie będzie mógł mu pomagać.
- Dobry zamysł. - Nie miał problemu, by powiedzieć mu w ten sposób. Niestandardowe wykorzystanie możliwości było godne byłego krukona i co by nie powiedzieć, on sam by na to nie wpadł. W pewien sposób musi na niego uważać, bo choć działa, jak działa, wciąż umysł był groźną bronią.
Po tym, jak zostało wszystko ustalone, udała się do domu zdrajcy, który oczywiście musiał przygotować. Ten oczywiście nim spłonie, musi nosić ślady ciężkiej walki, dlatego użył bardzo różnych czarów, mających pokazać skale zniszczeń. Zaklęcia tnące, wybuchowe i wszystkiego innego typu, które pokażą, że walka była potworna. Zniszczenia powinny być tylko i wyłącznie w jednym pomieszczeniu - salonie. Dopiero wtedy, jak uzna, że są spore, podpali ten dom i teleportuje się niedaleko, upewniając się, że pożar będzie widowiskowi i mocny. Może nawet zahaczyć o sąsiednie budynki, jak są w pobliżu. Mając pewność, że wszystko poszło po jego myśli, wróci do domu i da znać Robertowi.
- Ten glut nie przypominał żadnego znanego mi grzyba. - Zauważył z nutką ironii w głosie. Oczywiście nie miał w głowie atlasu, aczkolwiek to, co on wtedy stworzył, było swoistą abominacją. Sauriel oficjalnie był tym groźnym w krukońskim domu, a on sam do grzecznych nie należał. Sporo pojedynkował się na błoniach lub w pustych klasach, ale nigdy nie krzywdził. Mijali się tak często, że chyba obydwoje nie do końca byli świadomi swego istnienia. Ok, spali w jednym dormitorium, ale co mogli powiedzieć o sobie? Jedynie jakieś rzeczy, które wymuszały skupienie, czyli głównie w klasie, a i tak tego nie było tak dużo.
- A więc to ty byłeś odpowiedzialny za te malunki od czasu do czasu w szkole. - W sumie, to tak naprawdę to zmyślił, ale patrząc na temat żartów, nie zdziwiłby się, gdyby jego bujda okazała się prawdziwa. Hogwart był duży, więc każdy mógł rysować wiele rzeczy w różnych miejscach. Na początku słysząc o pomyśle zjedzenia, westchnął ciężko, a po chwili parsknął śmiechem. Było to tak głupie, że aż śmieszne.
- Kości też? Skoczyć ci po przyprawy? - Zapytał, a kąciki ust uniosły mu się nieznacznie. Przy czym musiał przyznać, że kolejny pomysł faktycznie był niezły. Przynajmniej z tego opisu, który powiedział. Jest jeszcze kwestia realizacji, jednak on miał swoje zadane i nie będzie mógł mu pomagać.
- Dobry zamysł. - Nie miał problemu, by powiedzieć mu w ten sposób. Niestandardowe wykorzystanie możliwości było godne byłego krukona i co by nie powiedzieć, on sam by na to nie wpadł. W pewien sposób musi na niego uważać, bo choć działa, jak działa, wciąż umysł był groźną bronią.
Po tym, jak zostało wszystko ustalone, udała się do domu zdrajcy, który oczywiście musiał przygotować. Ten oczywiście nim spłonie, musi nosić ślady ciężkiej walki, dlatego użył bardzo różnych czarów, mających pokazać skale zniszczeń. Zaklęcia tnące, wybuchowe i wszystkiego innego typu, które pokażą, że walka była potworna. Zniszczenia powinny być tylko i wyłącznie w jednym pomieszczeniu - salonie. Dopiero wtedy, jak uzna, że są spore, podpali ten dom i teleportuje się niedaleko, upewniając się, że pożar będzie widowiskowi i mocny. Może nawet zahaczyć o sąsiednie budynki, jak są w pobliżu. Mając pewność, że wszystko poszło po jego myśli, wróci do domu i da znać Robertowi.