– Może i nie, ale ewidentnie planujesz zrobić sobie krzywdę – co, gdyby tam jednak coś było pod spodem? Co, gdyby jego zaklęcie wywołało jakąś niekontrolowaną reakcję, a podłoga zawaliła się tak dziwacznie, że Cal spadłby na dół i połamał sobie obie nogi, albo jeszcze gorzej? Potrafiła to sobie niestety wyobrazić. – Bo jednak chciałeś, żebym się odsunęła – gdyby to było takie bezpieczne, jak twierdził, czy prosiłby ją, żeby poczekała na korytarzu? Jakoś wątpiła. – Wgłębienie w posadzce i rozwalone drzwi – przypomniała usłużnie, chociaż teraz już się nie uśmiechała, jak to miała w zwyczaju.
– Może zamiast bardziej uszkadzać tę twoją piwnicę… chcesz, żebym spróbowała na jakiś czas zmienić właściwość tej podłogi? Mogę zrobić ją ze szkła, żebyśmy zobaczyli co jest pod spodem. Potem możesz cofnąć moje zaklęcie – o ile coś tam w ogóle było… Powinni wtedy zobaczyć co jest pod spodem, czy była tam faktycznie jakaś dziura. – Albo mogę spróbować zamienić to miejsce, gdzie powinna być klapa w… nie wiem. W pergamin. Karton. W cokolwiek – na pewno było to bezpieczniejsze niż wybijanie dziury w podłodze. Po co się narażać, skoro można było spróbować najpierw delikatniej…? – Chociaż prawdę mówiąc wątpię, że tam cokolwiek jest. Myślę o tym ciągle i co jeśli to naprawdę jakiś poltergeist? Może wpadł tu, zastawił pułapkę, którą były te dźwięki i miały trwać, dopóki ktoś tu nie zejdzie i nie będzie na tyle wytrwały, żeby zobaczyć klapę? I na tym żart się kończy, bo zobaczyliśmy makabryczny ołtarz, wyszliśmy i wszystko się rozwiało. A poltergeista pewnie już dawno nie ma, ale słyszę w głowie rechot jaki mógł robić jak majstrował w twojej piwnicy – skrzywiła się na myśl o tych cholernych bytach i zorientowała się, że nadal trzymała dłoń Cathala, więc go puściła. – To byłoby w stylu tych cholernych żartownisiów – oczywiście może się myliła. Może ta piwniczka naprawdę tam była, a zakrwawiony bęben był tego dobitnym dowodem. Może ktoś przeprowadzał tu jakiś okropny rytuał. Może… Ginewra przygryzła dolną wargę i zmarszczyła brwi.